"Synowie płakali, nie chcieli wracać do domu. Wtedy obiecałam im, że boją się ojca po raz ostatni"

Źródło:
tvn24.pl
Przemoc domowa w Polsce. Jak wygląda rzeczywistość? (wideo z 2020 roku)
Przemoc domowa w Polsce. Jak wygląda rzeczywistość? (wideo z 2020 roku)Fakty po południu
wideo 2/7
Przemoc domowa w Polsce. Jak wygląda rzeczywistość?Fakty po południu

Ugotowała obiad, aby mąż nie zorientował się, że coś jest nie tak. Przez kilka dni z dwójką starszych synów przygotowywali się do ucieczki. Chowali dokumenty i ubrania. Kiedy wyszedł z domu, w kilka minut spakowali się do auta i uciekli. Najmłodszemu dziecku o tym, że od teraz ich domem będzie ośrodek dla osób doświadczających przemocy, powiedziała w trasie. - Ucieszył się, a ja odetchnęłam z ulgą - wspomina Agnieszka, mieszkanka Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

- To nie była jednorazowa sytuacja, która miała wpływ na to, że tutaj trafiliśmy. To był ciąg zdarzeń, które przez ostatnie dwa lata bardzo się nasiliły. Uświadomiły mi, że muszę coś zrobić, bo w przeciwnym razie może dojść do tragedii - mówi Agnieszka*. 

Spotykamy się w Ośrodku Wsparcia SOS w Lesku, który od kilku miesięcy jest domem jej i trójki jej synów. Agnieszka ma 38 lat, od męża odeszła po blisko 20 latach małżeństwa.

- Z mojej strony to nie była wielka miłość - przyznaje. - Miałam trudną sytuację rodzinną. Mama zmarła, kiedy miałam dziewięć lat, niedługo później choroba zabrała tatę. Rozdzielono nas z rodzeństwem. Trafiłam do rodziny zastępczej, w której nie dostałam zbyt wiele uczucia i chyba to wpłynęło na decyzję, że związałam się z Andrzejem. To była taka ucieczka od samotności - wspomina. 

Zostali parą, wzięli cywilny ślub i zamieszkali razem. Wkrótce urodziło im się dwóch synów.

Czytaj też: "Czara goryczy się przelała, kiedy wszedł do domu z kanistrem benzyny i chciał podpalić żonę"

W domu rządził Andrzej

To on podejmował wszystkie decyzje: to, jak prowadzą gospodarstwo, spędzają wolny czas, na co wydają pieniądze. - Jego zdanie było najważniejsze, moje się nie liczyło. Nie mogłam iść do pracy, zrobić prawa jazdy, odwiedzać rodziny czy sąsiadów, nawet chodzić do kościoła. Całe moje życie koncentrowało się na domu i dzieciach - mówi Agnieszka.

Finansowo wiodło im się dobrze, gospodarstwo się rozwijało. Andrzej brał kredyty i inwestował, kupował kolejne zwierzęta, nowe maszyny rolnicze. - Pracy było coraz więcej, w pewnym momencie go to wszystko przygniotło, zaczął robić się nerwowy, z czasem agresywny - wspomina Agnieszka.

Frustrację spowodowaną niepowodzeniami w pracy Andrzej przenosił na żonę i synów - Zdarzało się, że dawał im klapsy. Mówił, że uczy ich życia. O wszystko potrafił zrobić awanturę. Nie wolno mi było farbować włosów, malować paznokci, ubierać się, jakie chcę. Z drugiej strony przychodził do domu i opowiadał o tym, jak kobiety jego kolegów świetnie wyglądają, a mnie musi się wstydzić, bo jestem zaniedbana. Nie mogłam nawet czytać książek. Kiedyś w tajemnicy zamówiłam sobie jedną przez internet. Czytałam ją w łazience, żeby nie widział, a książkę chowałam pod szafką - mówi. 

- Był chorobliwie zazdrosny. Sprawdzał telefon, czytał wiadomości, kasował numery do osób, z którymi nie chciał, abym miała kontakt. Nie byłam na ślubie siostry, na weselu brata. Zamknął mnie w czterech ścianach i całkowicie odseparował od rodziny. Miałam o to do niego straszny żal - przyznaje.

W tym samym czasie Andrzej spotykał się ze znajomymi, kupował quady i motocykle. - Mówił, że musi się odstresować. Nieumiejętnie gospodarował pieniędzmi. Moich rad nie słuchał. Z czasem gospodarstwo zaczęło podupadać. Mąż nie radził sobie z sytuacją. A im gorzej on sobie radził, tym gorzej traktował mnie i synów - wspomina.

Czytaj też: "Prawdopodobnie potrącił żonę świadomie, w ferworze awantury". W domu było siedmioro dzieci.

"Obudził chłopców, mówił im, że jadą na wakacje..."

Na świat przyszedł ich trzeci syn. W domu coraz częściej dochodziło do awantur. - Mąż demolował dom, niszczył meble, sprzęty. Notorycznie groził, że się zabije. Kilka razy nawet próbował się powiesić, miał ślady otarć na szyi - wspomina. Śmiercią miał też grozić jej i ich dzieciom.

Poza domem był duszą towarzystwa. Przy rodzinie, sąsiadach, zawsze uśmiechnięty, wygadany, sporo żartował. Ludzie dobrze się czuli w jego towarzystwie. Chwalili za to, jak gospodaruje, wychowuje dzieci.

Agnieszka trzymała się na uboczu, cicha, skryta i wiecznie zestresowana. W towarzystwie wolała się nie odzywać, bo kiedy powiedziała "coś nie tak", w domu była awantura.

- Nigdy nikomu nie mówiłam o tym, jak wygląda nasze życie. Nie miałam komu. Mąż całkowicie odseparował mnie od bliskich. W pomoc instytucji nie do końca wierzyłam. Bałam się, że zrobią szum i na tym się skończy, a mąż będzie się później na mnie mścił - wspomina.

Czytaj też: Odsiedział wyrok za znęcanie się nad kobietą, znowu jest za to aresztowany. 30-latka miała być bita, gwałcona, a na koniec zrzucona ze schodów.

"Bałam się, że mnie zabije"

Jako myśliwy Andrzej wystąpił o pozwolenie na broń. Z Agnieszką rozmawiał wtedy policjant. Pytał o to, jak mąż się zachowuje, czy bywa agresywny. Zrobił to przy mężu kobiety, w ich własnym domu. - To był jakiś znajomy męża. Przyjechał do nas, rozmawialiśmy w kuchni, przy mężu, co więc miałam powiedzieć? Zresztą zbyt wiele pytań mi nie zadał. Sam wypełnił kartę, pod którą miałam się podpisać - wspomina. 

I dodaje: - Myśl o tym, że mąż będzie miał broń mnie przerażała. Gdybym została wtedy wezwana na komendę, zaproszona do pokoju na rozmowę z funkcjonariuszem, który nie jest znajomym mojego męża zasugerowałabym, że nie chcę aby miał broń, bo boję się o życie swoje i swoich dzieci. 

Z czasem, jak mówi zaczął grozić bronią i straszyć, że zabije ją albo siebie. - Zdarzało się, że do mnie celował. Kilka razy byłam z nim na polowaniu, widziałam co ta broń potrafi zrobić. Nic by ze mnie nie zostało, jakby do mnie strzelił. Bałam się tego, że mnie kiedyś w nocy zabije i rano chłopcy zobaczą moje ciało - opowiada.

Najgorsze - jak przyznaje Agnieszka - były dwa ostatnie lata. Chłopcy dorośli, coraz częściej prosili matkę, aby odeszła od ojca. - "Mamo proszę cię, zróbmy coś" - mówili. Widziałam, że sytuacja mocno się na nich odbija, zaczęłam dostrzegać niepokojące sygnały. Uświadomiłam sobie, że muszę w końcu coś zrobić. Zaczęłam szukać pomocy - podkreśla kobieta.

Wspomina, że dzwoniła do domów samotnych matek, ośrodków dla ofiar przemocy. W Krakowie, Warszawie, Wrocławiu. Wszędzie słyszała, że nie ma miejsca, bo placówki są przepełnione, albo, że pomocy powinna szukać w swoim regionie.

Agnieszka: - Przeglądałam internet, czytałam artykuły o kobietach, które z jedną reklamówką uciekły z domu i im się udało. Czytałam i zazdrościłam tym dziewczynom, bo dały sobie radę. Myślałam wtedy, że ja też mogłabym uciec i że być może odważę się kiedyś na taki ruch. Nie dla siebie, bo mi już wtedy było wszystko jedno, ale dla dzieci, dla synów.

Czytaj też: "Wszczął awanturę i pobił partnerkę w obecności ich 2-letniego dziecka".

"Coś we mnie pękło"

W ubiegłym roku chłopcy spędzili wakacje u babci. Byli tam miesiąc, przez ten czas opowiedzieli rodzinie, jak wygląda ich życie. - Kiedy po nich przyjechałam rozpłakali się, powiedzieli, że nie chcą wracać do domu, nie chcą widzieć ojca, boją się go. Wtedy coś we mnie pękło. Obiecałam im, że boją się ojca po raz ostatni, że jeśli znów dojdzie do awantury, zadzwonimy na policję i już nie będziemy się wstydzić i bać - wspomina Agnieszka.

Jak dodaje, długo nie trzeba było czekać. Powodem kolejnej awantury była wizyta u lekarza, o której Agnieszka nie poinformowała męża. - Wściekł się, zaczął demolować dom, rzucać różnymi przedmiotami. Rozwalił ławę, krzesło, zniszczył mi kwiaty. Najmłodszy syn krzyczał, że się boi, schował się w jednym z pokoi. Starszy wyskoczył przez okno, aby wezwać policję. Mąż w tym czasie wyciągał broń grożąc, że nas zabije. Uciekłam do łazienki, mąż wygiął klamkę i rozwalił drzwi, aby wejść do środka. Widział jaka jestem przerażona. Wyciągnął broń i powiedział, że się zabije. W ogóle nie panował nad tym co robi, wtedy, tego dnia, bałam się go najbardziej - opowiada.

Zabrała najmłodszego syna i pojechała do koleżanki. Do ich domu przyjechała policja. - Jeden z funkcjonariuszy zadzwonił do mnie z pytaniem, co się wydarzyło. Pytał, czy chcę złożyć doniesienie, założyć Niebieską Kartę. Powiedział, że wtedy wezmą męża na dwa tygodnie z domu. Poinformował mnie też, że telefon jest na głośniku, a mąż stoi obok. Odpowiedziałam, że w takiej sytuacji nie wiem, co mam zrobić. Usłyszałam, że ma się zastanowić, bo "drugi raz nie przyjadą". Nie złożyłam zawiadomienia. Bałam się, że mąż będzie się później mścił - relacjonuje.

Po awanturze mąż wyrzucił Agnieszkę ze wspólnego pokoju, przez dwa kolejne tygodnie się do niej nie odzywał. W tym czasie desperacko szukała pomocy. - To wszystko trwało za długo. Wiedziałam, że to cisza przed burzą i za chwilę znowu coś się wydarzy. Czułam, że mój czas się kończy, że muszę coś wymyślić, aby uwolnić nas z tego domu - przyznaje.

Czytaj też: Zgłosiła gwałt. Mijały tygodnie, mąż kosił trawę, jeździł do pracy. A teraz wszyscy nie żyją

Spakowali się i uciekli

Zdesperowana zadzwoniła do miejscowego centrum pomocy rodzinie. Tam otrzymała namiar na Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku. - Wykręciłam numer, po drugiej stronie odezwał się kobiecy głos. Bałam się, że ze względu na dwóch starszych synów nas nie przyjmą, ale usłyszałam, że to żaden problem, mamy się spakować i przyjechać - mówi przez łzy Agnieszka.

- Nie wierzyłam w to, że ucieknę z domu, że ktoś mi pomoże, poda rękę. Myślałam, że nie zasługuję na pomoc. Tyle lat od męża słyszałam, że nikomu na mnie nie zależy, że nikogo nie obchodzę - dodaje.

O tym, że uciekną z domu, powiedziała dwóm starszym synom. Przez kolejny tydzień pakowali dokumenty, rzeczy, ubrania. Wszystko wkładali do worków, które chowali w łóżkach. - Aby mąż nie zorientował się, że coś się dzieje, do szaf pakowaliśmy stare ubrania. Czekaliśmy na moment, kiedy na dłużej wyjdzie z domu, abyśmy mogli uciec.

Ten dzień nastąpił w sobotę, 10 września 2022 roku. - Tego dnia mąż był nerwowy, wyjeżdżał i przyjeżdżał do domu. Siedzieliśmy jak na szpilkach. Gotowałam obiad, aby nie zorientował się, że coś jest nie tak. W końcu wyszedł. Poprosiłam najmłodszego syna, aby zadzwonił do męża i zapytał, czy mamy zamykać dom, bo jedziemy do cioci, i nie wiemy, kiedy wróci. Odpowiedział, żeby zamknąć, bo pojechał do lasu. Wiedziałam, że mamy co najmniej godzinę zanim wróci. W kilka minut spakowaliśmy nasze rzeczy do auta i uciekliśmy - relacjonuje.

Najmłodszemu synowi o tym, że jadą do ośrodka dla osób doświadczających przemocy, powiedziała dopiero w trasie. - Ucieszył się. Bardzo bałam się jego reakcji, ale zareagował pozytywnie. Odetchnęłam z ulgą - wspomina.

Przez kolejne dni Andrzej szukał ich u rodziny i znajomych. Przyjeżdżał do szkół starszych synów. W jednej z nich pracuje emerytowany policjant, który doradził Agnieszce założenie Niebieskiej Karty. Złożyła doniesienie na policji o przemocy, jakiej przez lata doświadczała. Kilka dni później jej mąż został aresztowany. Usłyszał m.in. zarzut znęcania się nad swoją żoną. Mężczyzna przebywa w areszcie, wkrótce ruszy jego proces.

Czytaj też Niebieska karta – co to jest, jak ją założyć i kiedy wygasa.

Bezpieczny azyl

W podobnej sytuacji jak Agnieszka są tysiące kobiet w całej Polsce. Policyjne statystyki nie pozostawiają złudzeń. Od 1 stycznia 2023 roku do 1 kwietnia tylko podkarpaccy policjanci sporządzili 985 Niebieskich Kart. W tym czasie - jak wynika z informacji przekazanych nam przez policję - przemocy doświadczyło 2 370 osób, w tym 828 kobiet, 172 mężczyzn oraz 185 dzieci. To oficjalne dane, obejmują wyłącznie przypadki przemocy zgłoszone na policję. Nieoficjalnie szacuje się, że skala zjawiska jest dużo większa.

W 2022 rok polska policja procedurę Niebieskiej Karty wszczęła 52 569 razy. Liczba osób, co do których istnieje podejrzenie, iż są ofiarami przemocy domowej wynosi 71 631. Zdecydowana większość to kobiety - 51 935 oraz nieletni - 10 982. Mężczyzn było 8714. W przypadku sprawców zdecydowaną większość stanowili z kolei mężczyźni - 55 426. Kobiet było 6497, a nieletnich 321.

Ośrodki takie jak SOS w Lesku to często jedyne miejsce, gdzie osoby doświadczające przemocy mogą znaleźć schronienie i fachową, bezpłatną pomoc. W całej Polsce takich ośrodków funkcjonuje 37, na Podkarpaciu cztery. Ten w Lesku powstał w 2007 roku i od tego czasu pomógł stacjonarnie prawie 700 osobom, z czego - jak informuje Joanna Szurlej, dyrektorka Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku - 95 procent to kobiety z dziećmi.

W Ośrodku SOS Lesko można przebywać trzy miesiące, w szczególnych przypadkach pobyt można wydłużyć. - Pierwsze kilka dni to czas dla tych osób na to, aby po prostu odpoczęły, mogły się wyspać, zrobić sobie dobry obiad, napić się w spokoju kawy. Ofiara przemocy żyje w ciągłym stresie, często prawie w ogóle nie sypiając, odpoczynek jest im więc bardzo potrzebny. Dopiero po tych kilku dniach, kiedy osoby są już gotowe na to, aby rozmawiać, zaczynamy poznawać ich historie, tworzymy razem plan pomocy - mówi Szurlej.

I dodaje: - Staramy się otoczyć te osoby kompleksową opieką, robić wszystko, aby czuły się u nas dobrze i jak najwięcej skorzystały, także pod względem prawnym. Wskazujemy, jakie działania będą dla nich najbardziej korzystne i najlepsze tak, aby skutecznie egzekwowały swoje prawa i jak najlepiej zabezpieczyły swoją przyszłość.

Zobacz reportaż "Czarno na białym" w TVN24 GO: "Mury nie budują człowieka" >>>

Nowe życie

W październiku Agnieszka złożyła pozew o rozwód, powoli na nowo układa życie sobie i swoim synom. - To by się nie udało, gdyby nie pomoc leskiego ośrodka. Znaleźliśmy tutaj bezpieczne schronienie. Dostałam dwa pokoje, jeden dla mnie i młodszego syna, drugi dla starszych synów. Nie muszę płacić rachunków. Mamy dostęp do pralni, kuchni, łazienki. Pracownicy ośrodka w każdej chwili służą wsparciem, rozmową. Pani prawnik pomogła mi napisać pozew rozwodowy, wniosek o przyznanie mi wyłącznej opieki nad dziećmi, alimenty, wszystko nieodpłatnie. Dla mnie w tamtym czasie, który był dla mnie bardzo trudny, to była nieoceniona pomoc - przyznaje kobieta.

W leskim ośrodku Agnieszka i jej synowie spędzili pierwsze od lat spokojne święta, bez krzyku i awantur.

Czytaj też: Złamana choinka z pobitymi bombkami w centrum Legnicy. Ma zwrócić uwagę na problem przemocy wobec kobiet

Agnieszka znalazła pracę, odbudowuje relacje z rodzeństwem, zapisała się na zajęcia relaksacyjne. Pofarbowała włosy i nosi ulubione ubrania. - W końcu mogę żyć tak jak ja chcę. Powoli zrywam toksyczne relacje, które mi nie służyły. Czuję się z dnia na dzień coraz silniejsza. Widzę też po chłopcach, że są inni, spokojniejsi. Ten ośrodek dał nam wolność i nowe życie - mówi.

Najmłodszego syna zapisała na zajęcia z piłki nożnej i pływania. Starsi niedługo skończą szkołę.

Powoli planują przyszłość. Bez krzyków, awantur, przemocy i lęku o to, jak będzie wyglądał kolejny dzień.

Agnieszka: - Zdecydowałam się opowiedzieć swoją historię, aby pokazać innym kobietom, że wyrwanie się z przemocowego związku jest możliwe. Kiedyś czytałam o kobietach, które uciekły od mężów i zazdrościłam im odwagi, dzisiaj sama jestem tą kobietą. Chciałabym zaapelować do osób, które doświadczają przemocy: walczcie o siebie, o swoje dzieci. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wierzyłam, że odważę się odejść od męża, że mi się uda. Dzisiaj jestem wolna i z dnia na dzień coraz silniejsza. Wiem, że damy sobie radę.

Wspierać, słuchać, wierzyć i nie osądzać

Z badań dotyczących przemocy wobec kobiet profesor Beaty Gruszczyńskiej z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że co 40 sekund jakaś kobieta w Polsce doświadcza aktów przemocy, co 15 minut ktoś zgłasza na policję fakt przemocy w rodzinie, co dwie i pół doby z powodu "nieporozumień rodzinnych" ginie kobieta. Co trzecia Polka - jak podaje Gruszczyńska - przynajmniej raz w życiu padła ofiarą przemocy ze strony mężczyzny - ojca, męża, partnera, syna, kolegi z pracy.

- Być może teraz, kiedy rozmawiamy, gdzieś rozgrywa się tragedia. Co możemy zrobić, kiedy ktoś w naszym otoczeniu doświadcza przemocy? - pytam Joannę Szurlej, dyrektorkę Ośrodka Wsparcia SOS w Lesku.

- Przede wszystkim należy uwierzyć ofierze kiedy mówi, że dzieje jej się krzywda. Jeśli to możliwe, spróbuj porozmawiać z nią o sytuacji, której doświadcza. Daj do zrozumienia, że niepokoisz się o jej bezpieczeństwo. Uświadom, że przemoc to nie jej wina. Zapewnij, że nie jest sama z tym problemem i istnieje możliwość skorzystania z pomocy i wsparcia. Zachęcaj do porozmawiania o problemie z osobami, które mogą udzielić specjalistycznych porad, na przykład z psychologiem lub doświadczonym terapeutą. Bądź, słuchaj wspieraj, nie osądzaj. I najważniejsze: pamiętaj, że nie możesz tej osoby "uratować". Nawet jeśli ciężko jest ci patrzeć na jej cierpienie, to ostatecznie tylko ona może zadecydować, że chce coś z tym zrobić - instruuje Szurlej.

I podkreśla: - Jeżeli jesteś bezpośrednim świadkiem przemocy w rodzinie, lub słyszysz zza ściany krzyki, odgłosy awantury, wołanie o pomoc czy płacz dzieci, zawiadom policję i poproś o interwencję. Twój telefon może ocalić komuś życie.

ZOBACZ MATERIAŁ FAKTÓW Nowe przepisy dotyczące Niebieskiej Karty. Przemoc jest nie tylko fizyczna

Ośrodek Wsparcia SOS w Lesku działa całodobowo. Przyjmuje kobiety, mężczyzn i dzieci doznających każdej formy przemocy - fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, seksualnej czy przez zaniedbanie. Bez skierowania, nieodpłatnie. Można tam skorzystać z hostelu oraz wsparcia prawnika i psychologa. Całodobowy telefon do placówki to 663 327 000.

***

* imiona bohaterów zostały zmienione.

Gdzie szukać pomocy?tvn24.pl

Autorka/Autor:

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

W sumie 20 osób trafiło do szczecińskich szpitali po piątkowym wypadku. Rozpędzony samochód osobowy wjechał w grupę osób na placu Rodła, a następnie odjechał i zderzył się z trzema innymi pojazdami. Stan dwóch osób określany jest jako krytyczny, kolejnych czterech - jako ciężki.

Wzrosła liczba rannych po wypadku w Szczecinie. Dwie osoby wciąż w stanie krytycznym

Wzrosła liczba rannych po wypadku w Szczecinie. Dwie osoby wciąż w stanie krytycznym

Źródło:
tvn24.pl

Nie sądzę, aby te wielkości były rzeczywistymi wielkościami - tak Maciej Bando, wiceminister klimatu, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, odpowiedział na pytanie, czy możliwy jest wzrost rachunków za prąd o 80 procent. Dodał, że "mrożenie cen jest sztucznym wytworem, który nic dobrego dla rynku nie robi". - Jeżeli mamy je odmrozić, to tylko teraz - zaznaczył.

Rachunki za prąd wzrosną o 80 procent? Odpowiedź wiceministra

Rachunki za prąd wzrosną o 80 procent? Odpowiedź wiceministra

Źródło:
tvn24.pl

Cessna 150, która spadła w piątek na podmokły teren w rejonie ulicy Kadetów, zostanie wyciągnięta przy pomocy śmigłowca - dowiedział się reporter tvnwarszawa.pl. Dwie osoby z załogi maszyny nie odniosły poważniejszych obrażeń. Opuściły już szpital.

Samolot leży na grząskim terenie. Wyciągną go z pomocą śmigłowca

Samolot leży na grząskim terenie. Wyciągną go z pomocą śmigłowca

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Przewodniczący węgierskiego parlamentu Laszlo Koever podpisał się pod ratyfikacją przystąpienia Szwecji do NATO i przekazał ustawę do biura prezydenta w celu jej ogłoszenia - wynika z protokołów zamieszczonych w sobotę na stronie internetowej parlamentu.

Ratyfikacja przystąpienia Szwecji do NATO podpisana. Czeka na ogłoszenie przez prezydenta Węgier

Ratyfikacja przystąpienia Szwecji do NATO podpisana. Czeka na ogłoszenie przez prezydenta Węgier

Źródło:
Reuters, PAP
Prosili, pisali petycje i nic. "Czuję ogromny smutek i złość, że aby to się stało, musiał zginąć mój syn"

Prosili, pisali petycje i nic. "Czuję ogromny smutek i złość, że aby to się stało, musiał zginąć mój syn"

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Iris Apfel, ikona mody i przedsiębiorczyni, zmarła w piątek w swoim domu w Palm Beach na Florydzie - podało "Variety". Miała 102 lata.

Iris Apfel nie żyje. Ikona mody miała 102 lata

Iris Apfel nie żyje. Ikona mody miała 102 lata

Źródło:
Reuters, tvn24.pl, Vogue

Do Polski zbliża się ochłodzenie. Zima nie wraca, ale jak podkreślił rzecznik prasowy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Grzegorz Walijewski, zapanuje "wczesna wiosna". Po niespotykanie ciepłym lutym pogoda zacznie pasować do kalendarza. Synoptyk przekazał również, jakiej aury możemy spodziewać się w czasie Wielkanocy i na początku kwietnia.

Jaki będzie marzec i co z pogodą w Wielkanoc? IMGW prognozuje

Jaki będzie marzec i co z pogodą w Wielkanoc? IMGW prognozuje

Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl

Dla Oli i jej koleżanki to miało być zwykłe wyjście na miasto w ciepły, letni wieczór. Ale, gdy ktoś wrzucił do jej drinka pigułkę gwałtu, jej życie zamieniło się w piekło. Policyjne dane mówią, że co roku w Polsce dochodzi do około półtora tysiąca gwałtów, ale faktyczna liczba może być kilka razy większa. Materiał magazynu "Polska i Świat".

W Polsce co roku zgłaszanych jest 1,5 tysiąca gwałtów. Faktycznie może być ich kilka razy więcej

W Polsce co roku zgłaszanych jest 1,5 tysiąca gwałtów. Faktycznie może być ich kilka razy więcej

Źródło:
TVN24

To wstrząsająca tragedia. Wszędzie było mnóstwo policji, karetek, zaczęło się udzielanie pomocy - relacjonował jeden ze świadków, który pojawił się w okolicy placu Rodła w Szczecinie po tym, jak rozpędzony samochód potrącił grupę osób czekających na tramwaj. - Ostatni raz do takiego koszmaru doszło ponad pół wieku temu - mówił inny szczecinianin.

Staranował pieszych w centrum Szczecina. Relacje świadków

Staranował pieszych w centrum Szczecina. Relacje świadków

Źródło:
tvn24.pl

Jimmy "Barbecue" Cherizier, przywódca koalicji gangów, które kontrolują 80 procent stolicy Haiti, oznajmił w piątek, że ma zamiar obalić premiera Ariela Henry'ego. W niektórych dzielnicach miasta trwa intensywna wymiana ognia - podaje w piątek Reuters.

Przywódca koalicji gangów zapowiada obalenie premiera. "Zatrzymajcie dzieci w domu"

Przywódca koalicji gangów zapowiada obalenie premiera. "Zatrzymajcie dzieci w domu"

Źródło:
PAP

Z badań medycznych wynika, że dla człowieka otyłość staje się jeszcze większym zagrożeniem niż głód. Liczba ludzi otyłych na świecie przekroczyła miliard i, jak podaje "Lancet", obecnie jest to większy problem dla planety niż brak jedzenia. Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, jak nasza ochrona zdrowia pomaga osobom chorym na otyłość. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Co piąty Polak choruje na otyłość. Wsparcia brakuje

Co piąty Polak choruje na otyłość. Wsparcia brakuje

Źródło:
TVN24

Nadchodzące dni przyniosą zmianę w pogodzie. Weekend zapowiada się jeszcze wiosennie ciepło, jednak za sprawą przebudowania pola barycznego do naszej części kontynentu zacznie płynąć chłodniejsze powietrze. Pojawią się lokalne opady deszczu ze śniegiem, a nawet samego śniegu.

Zmiana pogody. W prognozie widać opady śniegu

Zmiana pogody. W prognozie widać opady śniegu

Źródło:
tvnmeteo.pl

Testy systemu ostrzegania przed tsunami przeprowadzono w piątek w Lizbonie przy Placu Handlowym. Specjaliści podkreślają, że stolica Portugalii jest w znacznym stopniu narażona na trzęsienie ziemi, które może doprowadzić do powstania groźnych fal.

Lizbona testuje system ostrzegania przed tsunami. "Duże ryzyko trzęsienia ziemi"

Lizbona testuje system ostrzegania przed tsunami. "Duże ryzyko trzęsienia ziemi"

Źródło:
PAP

Prezydent Joe Biden zapowiedział w piątek, że Stany Zjednoczone wkrótce rozpoczną dostarczanie pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy drogą powietrzną. Jest to reakcja na ograniczanie dostaw pomocy dla Palestyńczyków przez Izrael.

Joe Biden zapowiedział zrzuty pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy

Joe Biden zapowiedział zrzuty pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy

Źródło:
PAP

Ludmiła Ulicka, jedna z najwybitniejszych współczesnych rosyjskich pisarek, laureatka prestiżowych nagród literackich, została w piątek uznana przez rosyjskie władze za "zagranicznego agenta". Pisarka w 2022 roku opuściła Rosję i krytykuje Kreml za inwazję na Ukrainę.

Jedna z najwybitniejszych rosyjskich pisarek uznana za "zagranicznego agenta"

Jedna z najwybitniejszych rosyjskich pisarek uznana za "zagranicznego agenta"

Źródło:
PAP

Rebelianci z kolumbijskiej Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN) oświadczyli, że w ramach porozumienia zawartego z rządem Kolumbii uwolnili wszystkich 26 zakładników. Negocjacje z rządem prowadzone były od kilku tygodni.

Partyzanci uwolnili wszystkich zakładników. Kilkadziesiąt osób było porwanych dla okupu

Partyzanci uwolnili wszystkich zakładników. Kilkadziesiąt osób było porwanych dla okupu

Źródło:
PAP

738 dni temu rozpoczęła się rosyjska pełnoskalowa inwazja na Ukrainę. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Holandii Mark Rutte podpisali 10-letnią umowę o bezpieczeństwie, zakładającą m.in. przekazanie w bieżącym roku 2 mld euro na zakup amunicji dla Kijowa. Do podpisania dokumentu doszło w Charkowie, mieście położonym niedaleko linii frontu. Oto najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin z i wokół Ukrainy.

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Ukraina. Najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin

Źródło:
PAP

Stacja TVN24 w lutym była najchętniej oglądanym kanałem w kraju, osiągając 6,96 procent udziału w widowni w grupie ogólnej (widzowie powyżej 4. roku życia) - wynika z danych Nielsen TV Audience Measurement. Konkurencję pozostawiły w tyle także "Fakty" TVN oraz portal tvn24.pl. TVN24 była również najbardziej opiniotwórczym medium w styczniu według rankingu Instytutu Monitorowania Mediów.

Doskonałe wyniki TVN24, "Faktów" TVN i tvn24.pl. Dziękujemy widzom i czytelnikom!

Doskonałe wyniki TVN24, "Faktów" TVN i tvn24.pl. Dziękujemy widzom i czytelnikom!

Źródło:
tvn24.pl

W centrum Szczecina rozpędzony samochód osobowy wjechał w grupę osób oczekujących na tramwaj na przystanku, a następnie odjechał i zderzył się z trzema innymi pojazdami. Poszkodowanych jest 19 osób, w tym sześcioro dzieci. Dwie osoby są w stanie krytycznym. Kierowca zbiegł, ale został już zatrzymany. To 33-letni mieszkaniec Szczecina. Według wstępnych informacji kierowca nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków. Nie był wcześniej znany policji. Służby podkreślają, że nie był to akt terroru.

Samochód wjechał w pieszych, 19 osób poszkodowanych. Zatrzymano 33-latka

Samochód wjechał w pieszych, 19 osób poszkodowanych. Zatrzymano 33-latka

Aktualizacja:
Źródło:
tvn24.pl, PAP, TVN24

Jestem premierem, więc to oczywiste, że mamy w końcu te 600 miliardów z Unii - tak decyzję o odblokowaniu europejskich środków dla Polski podsumował w piątek wieczorem Donald Tusk. Spot, w którym wystąpił szef rządu, nawiązywał do popularnego internetowego trendu.

"Jestem premierem, więc to oczywiste...". Premier Tusk bierze udział w internetowym trendzie

"Jestem premierem, więc to oczywiste...". Premier Tusk bierze udział w internetowym trendzie

Źródło:
PAP/tvn24.pl

W piątek późnym wieczorem w Marysinie Wawerskim w mieszkaniu na pierwszym piętrze wybuchł pożar. Do szpitala trafił przebywający w lokalu mężczyzna. Pierwszą informację oraz zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24.

Pożar w mieszkaniu. Strażacy ewakuowali nieprzytomnego mężczyznę i dwa koty

Pożar w mieszkaniu. Strażacy ewakuowali nieprzytomnego mężczyznę i dwa koty

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Wybory do Parlamentu Europejskiego wygrałaby Koalicja Obywatelska, która uzyskałaby 31 procent głosów - wynika z sondażu pracowni Opinia 24 dla TOK FM. Prawo i Sprawiedliwość mogłoby liczyć na 22 procent poparcia. Trzecia Droga Szymona Hołowni i PSL, a także Nowa Lewica uzyskałyby trzecie miejsce, zdobywając po 11 procent. Na Konfederację głos oddałoby 10 procent respondentów.

Nowy sondaż. Koalicja Obywatelska na czele, 9 punktów przewagi nad PiS-em

Nowy sondaż. Koalicja Obywatelska na czele, 9 punktów przewagi nad PiS-em

Źródło:
TOK FM

Oscary 2024. Doroczna ceremonia wręczenia Nagród Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej coraz bliżej. Po raz czwarty w swojej karierze i drugi rok z rzędu galę poprowadzi Jimmy Kimmel. Kto znalazł się w gronie nominowanych? Kto ma największe szanse na wygraną? Kiedy i gdzie odbędzie się 96. gala wręczenia Oscarów? Prezentujemy wszystko, co warto wiedzieć przed hollywoodzkim świętem kina.

Oscary 2024. Wszystko, co warto wiedzieć o 96. gali wręczenia Nagród Akademii

Oscary 2024. Wszystko, co warto wiedzieć o 96. gali wręczenia Nagród Akademii

Źródło:
tvn24.pl

W koalicji rządowej trwają już przymiarki do kolejnych wyborów. Liderzy KO i Trzeciej Drogi chcą wspólnie powalczyć o rekordową liczbę mandatów do Parlamentu Europejskiego. Tym samym zepchnąć Jarosława Kaczyńskiego do całkowitej defensywy i uzyskać - jako Polska - miejsce lidera w ramach Europejskiej Partii Ludowej. To daje nam szanse na walkę o najwyższe stanowiska w Unii dla Polaka - słyszymy w koalicji rządowej. W najnowszym odcinku "Wybory Kobiet" w TVN24 GO Arleta Zalewska z "Faktów" TVN i Aleksandra Pawlicka z "Newsweeka" rozmawiają o kulisach koalicyjnych narad.

Tusk, Hołownia i Kosiniak-Kamysz razem do wyborów europejskich? Jest taki pomysł. Znamy kulisy

Tusk, Hołownia i Kosiniak-Kamysz razem do wyborów europejskich? Jest taki pomysł. Znamy kulisy

Źródło:
TVN24

W 2023 roku, w którym odbyły się wybory, z pieniędzy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydano ponad 11 milionów złotych na organizację rozmaitych eventów i pikników - mówiła w nowym odcinku podcastu "Wybory kobiet" w TVN24 GO szefowa tego resortu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Ministra rodziny pytana była między innymi o trwający w ministerstwie audyt, a także o zmiany w prawie aborcyjnym i legalizację małżeństw jednopłciowych.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o audycie w ministerstwie i "zaskakująco dużych" wydatkach w jednym roku

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o audycie w ministerstwie i "zaskakująco dużych" wydatkach w jednym roku

Źródło:
tvn24.pl

Wystartowała wiosenna ramówka TVN. Stacja przygotowała niespodzianki. - Zawsze staramy się podążać za naszym widzem, a on dziś potrzebuje emocji, inspiracji i przede wszystkim autentyzmu - mówi dyrektorka programowa TVN Lidia Kazen. Wszystkie programy i seriale można oglądać na antenie TVN i w Playerze.

Wiosna w TVN. "Emocje, inspiracje i autentyzm"

Wiosna w TVN. "Emocje, inspiracje i autentyzm"

Źródło:
TVN

Niewątpliwy pożytek ze zmiany władzy w naszym kraju widzę w tym, że przez kilka ostatnich lat z góry wiedziałem, co kto powie, co kto napisze, która gazeta albo która telewizja kogo pochwali, a komu przywali.

Nareszcie

Nareszcie

Źródło:
tvn24.pl

Co obejrzeć na małym i dużym ekranie? W "Kadrze na kino" Ewelina Witenberg w każdą sobotę opowiada w TVN24 o najciekawszych wydarzeniach i premierach ze świata filmów, seriali i muzyki.

Najciekawsze nowości na dużym i małym ekranie. Co warto obejrzeć? "Kadr na kino" w TVN24

Najciekawsze nowości na dużym i małym ekranie. Co warto obejrzeć? "Kadr na kino" w TVN24

Źródło:
tvn24.pl

Średnio 877 tysięcy widzów przyciągnął do TVN pierwszy odcinek "The Traitors. Zdrajcy". Program zadebiutował w środę o godzinie 21.35. Branżowy portal Press pisze o "dobrym starcie". Holenderski format, który spodobał się widzom na całym świecie, jest zainspirowany grą "Mafia". Wygrać można nawet pół miliona złotych.

"Dobry start" programu "The Traitors. Zdrajcy" w TVN

"Dobry start" programu "The Traitors. Zdrajcy" w TVN

Źródło:
tvn24.pl