Do wypadku doszło 22 sierpnia około godziny 7.50 na drodze krajowej numer 9 w Głogowie Małopolskim na Podkarpaciu. Jak ustaliła prokuratura, Kamil B., kierujący BMW X4, podczas wyprzedzania nie upewnił się, czy ma odpowiednią widoczność i wystarczająco dużo wolnej przestrzeni. W efekcie doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącą Kią Stonic.
Na miejscu zginęli kierowca Kii Tymoteusz G. i pasażerka Stanisława G. Oboje byli mieszkańcami powiatu tarnobrzeskiego.
Ciężko ranny został drugi pasażer Kii, Eugeniusz G. Mężczyzna doznał między innymi ciężkiego urazu głowy, stłuczenia klatki piersiowej oraz licznych złamań żeber, obojczyka i kręgosłupa. W stanie zagrażającym życiu został przewieziony do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.
Prokuratura chciała aresztu
Kamilowi B. przedstawiono zarzut z art. 177 par. 2 i 1 Kodeksu karnego w związku z art. 11 par. 2 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania wypadku, w którym śmierć poniosły dwie osoby, a kolejna została ciężko ranna.
24 sierpnia prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Rzeszowie wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Sąd nie zastosował jednak aresztu ani innych środków zapobiegawczych. W uzasadnieniu wskazał na ciężki stan zdrowia podejrzanego oraz jego stan psychiczny, a także sytuację jego żony związaną ze śmiercią dziecka w lipcu.
Prokuratura zaskarżyła tę decyzję do Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Najpierw Rzeszów, potem Poznań
26 sierpnia śledczy otrzymali informację, że Kamil B. samowolnie opuścił Oddział Traumatologii i Ortopedii w Rzeszowie. Jak przekazano, mężczyzna wyszedł ze szpitala bez formalnego wypisu, przy asyście żony. Policja rozpoczęła jego poszukiwania.
2 września Sąd Okręgowy w Rzeszowie rozpoznał zażalenie prokuratury i zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.
Podczas posiedzenia obrońca poinformował sąd, że Kamil B. zmienił placówkę medyczną i przebywa w Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Prokurator zwrócił się wówczas do poznańskiej policji o zatrzymanie podejrzanego.
Okazało się jednak, że Kamil B. ponownie opuścił szpital. Z informacji przekazanych prokuraturze wynika, że stało się to w czasie zbliżonym do zakończenia posiedzenia Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Mężczyzna został wypisany do leczenia domowego.
Szuka go policja
Jego miejsce pobytu pozostaje obecnie nieznane. Szuka go policja.
Za zarzucany czyn Kamilowi B. grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.