Roman Giertych o Przemysławie Kralu: mówimy o wykorzystaniu instytucji małego świadka koronnego
Mecenas Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej, był pytany przez Monikę Olejnik w "Kropce nad i" o status Przemysława Krala, byłego szefa giełdy Zondacrypto. - Publicznie powiedziałem, że jestem jego obrońcą, a obrońcą można być tylko podejrzanego - zaznaczył.
Prowadząca zapytała się też, czy Kral ubiega się o status świadka koronnego. - W tej procedurze, która jest obecnie, raczej mówimy o wykorzystywaniu artykułu 60, czyli tak zwanej instytucji małego świadka koronnego - odpowiedział poseł.
- Chciałem przypomnieć, bo to często umyka, że mały świadek koronny, aby uzyskać korzystniejsze traktowanie przez wymiar sprawiedliwości, musi mieć status osoby mówiącej prawdę. Nie może ani razu skłamać, jedno jego kłamstwo oznacza, że traci ten status, traci przywileje i może pójść na wiele lat do więzienia - podkreślił.
- Wyjaśnienia pana Krala zostały w dużej mierze już zweryfikowane przez sądy. Mamy chyba pięć orzeczeń aresztowych, w tym jedno prawomocne w sprawie pana Piesiewicza, gdzie sądy na bazie między innymi wyjaśnień pana Krala, zastosowały ten najsurowszy środek zapobiegawczy. To oznacza, że uznały również, że jego wyjaśnienia w tym zakresie są uprawdopodobnione - mówił.
Prowadzącą zapytała, gdzie przebywa Kral. - Nie mogę powiedzieć - odparł mecenas. Dopytywany, w jaki sposób odbierane są jego zeznania, odparł, że "w Kodeksie postępowania karnego mamy kilka trybów przewidzianych dla takiej sytuacji i one są wykorzystywane".
Giertych o ustaleniach dziennikarzy WP i "Superwizjera"
Giertych został też zapytany o rolę Tomasza Sakiewicza w kryptoaferze w kontekście informacji przekazanych przez Michała Fuję z "Superwizjera" TVN24 i Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski. Chodzi o wspomnianego przez Donalda Tuska "pana X", którym - według ustaleń dziennikarzy - jest szef Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz.
- Pan Tomasz Sakiewicz bez żadnych wątpliwości miał rolę takiego ssaka, bo on wysysał pieniądze z Zondacrypto. Wiemy to, co ujawnili dziennikarze, ale to już wcześniej było wiadomo. Siedem milionów złotych przynajmniej przyjął od Zondacrypto w tym końcowym okresie. I jak donoszą media, było to powiązane z obietnicami - podkreślił.
Mecenas ocenił, że "trudno, żeby było inaczej". - Telewizja Republika w tamtym czasie nie miała tego typu wartości, nie miała tego typu zasięgów, żeby wykorzystywać ją do reklamowania tak szczególnie wyspecjalizowanych instrumentów, jak instrumenty kryptowalutowe. W związku z czym to jest oczywiste, że to była zapłata za coś - dodał.
Giertych powiedział też, że "dochodzimy tu do pytania - czy pan Sakiewicz był wiarygodny z punktu widzenia przeciętnego przedsiębiorcy lub osoby, która ma problemy prawne". - Czy blefował? Tego nie wiemy. Natomiast czy był wiarygodny? Moim zdaniem można odpowiedzieć na to "tak", bo jednak to dotarcie do pana Nawrockiego miał. Widzimy te zdjęcia wspólne, widzimy tę konferencję CPAC - wspomniał.
Olejnik zapytała też posła o rolę byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego. Poseł zaznaczył, że "nie może mówić, tylko komentować to, co jest w mediach". - Natomiast ta rola jest dosyć istotna. Pan Artur Chodziński, tutaj przede wszystkim wiemy, że brał poważne pieniądze Zondacrypto za to, co robił, czyli za kontakty z politykami - przypomniał.
Giertych o Ziobrze i Zondacrypto
Mecenas został też zapytany, kiedy były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mógł zapoznać się z aktami spraw. - Też o tym mówił pan redaktor Fuja. Akta sprawy dotyczące próby przekupstwa dziennikarza - one były znane w prokuraturze - skwitował Giertych. Na uwagę Olejnik, że były minister sprawiedliwości bronił się, że nie znał sprawy, Giertych odparł, że są to "żałosne tłumaczenia".
- Ta próba przerzucenia na mnie, czy na pana premiera Tuska, odpowiedzialności za to, że pan Ziobro wziął i dał się skusić, że nikt go nie ostrzegł przed Kralem, jest wręcz zabawna - ocenił. Dodał, że PiS ma tutaj "ogromny problem".
- Wiceprezes partii, wiceprezes, który się przedstawiał jako szeryf, jako ten, który walczy z przestępczością - biorący pieniądze wprost od grup powiązanych już nie tylko z jakąś przestępczością finansową. Pamiętajmy o tym, bo trochę nam to umyka, że na zapleczu Zondacrypto to nie byli finansiści umaczani w jakichś przestępstwach. To byli zwyczajni bandyci, którzy byli umaczani w najgorsze przestępstwa różnego rodzaju - podkreślił Giertych.
Apel Giertycha: zgłaszajcie się
Giertych podkreślił też, że w sprawie afery Zondacrypto "są kolejni świadkowie". - Te osoby się zgłaszają - do mnie się codziennie praktycznie ktoś próbuje zgłaszać. Nie zawsze to są oczywiście wiarygodne rzeczy, ale pojawiają się też bardzo wiarygodne informacje, które potwierdzają częściowo wyjaśnienia innych osób tej historii, rozszerzają te wątki. No i będziemy mieli w następnych tygodniach, miesiącach kolejne działania prokuratury, które będą badały również wyjaśnienia tych osób - zapewnił.
Mecenas zaapelował też: - Zgłaszajcie się, bo na końcu, jeżeliby pan Tomasz Mraz się nie zgłosił wtedy, to dzisiaj on by siedział na ławie oskarżonych, a by był w ogóle w areszcie. A pan Romanowski i Ziobro by się śmiali w Sejmie. I podobna sytuacja jest innych osób. Zgłaszajcie się, bo zostaniecie z tym sami, a na końcu uciekną - skwitował.
Mecenas poruszył też kwestię byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych jako korespondent Telewizji Republika. - Ciekawe, jak on kieruje tym PiS, bo wiceprezes jednak jakoś kieruje PiS. Jest jednocześnie korespondentem Republiki, jak wiemy. Ma wizę dziennikarską w Stanach Zjednoczonych. Wypełnia misję dziennikarską pod Waszyngtonem, a jednocześnie kieruje PiS. I jednocześnie wypełnia funkcję poselską, biorąc pieniądze na swoje biuro poselskie - podkreślił.
Dopytywany, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość go broni, odparł, że w jego ocenie "Ziobro ich szantażuje". - Takie są układy w mafii. Oni nawzajem się szantażują. I uważam, że Ziobro ma na nich po prostu pozbierane tyle, że oni nie są w stanie cokolwiek mu podskoczyć. Bo jeżeli nie, to pojawi się następna taśma albo taśma ze spotkania z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie dwóch wież - ocenił.
Giertych o wątkach rosyjskich w sprawie
Olejnik zapytała też, czy w sprawie kryptoafery są wątki rosyjskiej mafii. Giertych odparł, że tak i wyjaśnił, że ujawnia to prokuratura. - Na końcu, jak się pogrzebie głębiej w pieniądzach, to się okazuje, że jest jakiś oligarcha rosyjski, jakaś firma powiązana z Kremlem. I tak też jest w tej sprawie. Tu mamy bardzo mocny wątek powiązania z oligarchami rosyjskimi - zaznaczył.
W ocenie Giertycha nad sprawą zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela Zondacrypto, był "parasol ochronny".
- Ktoś krył sprawę wyjaśnienia historii Sylwestra Suszka. I ten ktoś, to nie byli tylko przestępcy, to byli również prokuratorzy. I ta sprawa musi być wyjaśniona. I to musi być również wyjaśnione opinii publicznej. To nie może być załatwione po cichu. To musi być wszystkim nam znane, jakie były mechanizmy, które doprowadziły do tego, że historia zniknięcia człowieka została nagle pogrzebana i nikt się już tym nie interesował, a państwo się bawili razem - powiedział.
Olejnik zapytała też posła, czy prezydent Karol Nawrocki jest w tej sprawie ofiarą. - Tak myślałem, że jest ofiarą. Tak początkowo myślałem, ale teraz po tych nowych świadkach już tak nie myślę - zaznaczył.