Jechał rowerem dla chorej partnerki. Został pobity, bo wzięli go za Ukraińca

Kuba Heisig po brutalnej napaści i pobiciu
Materiały z wyprawy Jakuba Heisiga
Źródło wideo: Prywatne archiwum Jakuba Heisiga
Źródło zdj. gł.: Kuba Heisig
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rowerzysta z Chorzowa przemierzał trasę wokół historycznych granic Górnego Śląska, prowadząc zbiórkę na rzecz partnerki chorej na raka. W Ostrawie jego wyprawę przerwał brutalny atak. Pobity Jakub Heisig opowiada tvn24.pl, że napastnicy skojarzyli jego żółto-niebieski kapelusz z flagą Ukrainy. A jemu chodziło o barwy Śląska.

Jakub Heisig z Chorzowa 9 września wyruszył w trasę pod nazwą "Rajza dla Marceliny". Na rowerze przemierzał okolice historycznych granic Górnego Śląska, by nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie swojej partnerki, która w ciąży zachorowała na raka szyjki macicy. Podróż została brutalnie przerwana w sobotni wieczór w Ostrawie, gdzie mężczyzna został zaatakowany przez grupę agresorów.

"Poszło o czapkę"

Jakub Heisig przekonuje nas, że atak nie był przypadkowy. Jego zdaniem napastników mogły sprowokować żółto-niebieskie barwy kapelusza, które błędnie skojarzyli z flagą Ukrainy.

- Poszło o czapkę. To były śląskie barwy, ale ktoś uznał, że to kolory Ukrainy. Napastnicy byli przekonani, że jestem Ukraińcem i właśnie to wywołało ich agresję - relacjonuje. I dodaje, że przed atakiem spotykał się z ludźmi i cieszył z pozytywnego odzewu na swoją akcję.

- Byłem po bardzo trudnym dniu, ale jednocześnie pełen satysfakcji. Rozmawiałem z ludźmi, śmiałem się, opowiadałem o zbiórce. Czułem się swobodnie i dobrze. Pamiętam, że rozmawiałem z Polakami, którzy byli przyjaźni, siedzieliśmy w jednym z czeskich barów i w momencie, kiedy wracałem, odprowadziłem ich do samochodu, to zostałem zaatakowany. W pamięci szczególnie utkwiły mi wyzwiska. Usłyszałem hasła typu: "wyp...laj na Ukrainę" i "j...ć banderowców" (w jezyku polskim - red.). Nie pamiętam już wszystkich słów, ale od początku było jasne, o co chodziło napastnikom - opisuje Heisig.

Jakub Heisig po brutalnej napaści i pobiciu
Jakub Heisig po brutalnej napaści i pobiciu
Źródło zdjęcia: Kuba Heisig

Śledztwo czeskiej policji

Mężczyzna liczy na dokładne wyjaśnienie okoliczności napaści. Twierdzi, że początkowo spotkał się z lekceważącym podejściem służb.

- Na początku usłyszałem, że takie bójki się zdarzają, że Polacy się biją i niewiele wyniknie z tego zgłoszenia. Mam jednak wrażenie, że gdy sprawa stała się głośna, podejście się zmieniło. Dzisiaj kontaktował się ze mną policjant mówiący po polsku i ustalaliśmy szczegóły związane z moimi zeznaniami - mówi nam pan Jakub.

"Wszczęto postępowanie karne"

Również we wtorek czeska policja odpowiedziała na nasze pytania w sprawie pobicia. W przesłanej nam wiadomości potwierdziła, że prowadzi postępowanie dotyczące napaści na cudzoziemca w centrum Ostrawy.

"Informuję, że wszczęto postępowanie karne w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa uszkodzenia ciała. Napaść na mężczyznę obcego obywatelstwa w centrum Ostrawy miała nastąpić 12 września. Obecnie śledczy zajmują się wszystkimi faktami i podejmują działania mające na celu ustalenie potencjalnego sprawcy i wyjaśnienie przestępstwa. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie można udzielić żadnych dalszych informacji" - poinformowała Eva Michalíková z policji w Ostrawie.

Pobity Jakub Heisig został wezwany na przesłuchanie w obecności tłumacza do Czeskiego Cieszyna. Przesłuchanie odbędzie się w piątek.

Zebrali ponad 600 tysięcy

Zbiórka, którą nagłaśniał pobity mężczyzna, osiągnęła wynik ponad 600 tysięcy złotych (100 procent ponad wyznaczony pierwotnie próg). Ale nadal trwa. Pieniądze mają pomóc w finansowaniu nierefundowanych leków, leczenia wspomagającego, żywienia medycznego, dojazdów do ośrodków onkologicznych oraz codziennych kosztów utrzymania rodziny. Partnerka Jakuba Heisiga trafiła właśnie do szpitala na oddział położniczy. Czwartym dzieckiem w rodzinie będzie syn.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: