W sobotę przed godziną 10 do strażników miejskich pełniących służbę w rejonie ulicy Brackiej podszedł zdenerwowany mężczyzna. Poinformował o wypadku na podwórku pobliskiego budynku. Na tyłach kamienicy w Alejach Jerozolimskich zawisł na metalowym płocie 51-latek.
"Masywny krwotok". Strażnicy wezwali strażaków
Jak do tego doszło? W trakcie próby pokonania górą około metrowego ogrodzenia mężczyzna zachwiał się i nadział udem na końcówkę jednego z przęseł.
"Metalowy pręt przebił skórę i mięsień. Strażnicy zastali rannego w towarzystwie kolegi, który w rozpaczliwy sposób usiłował pomóc poszkodowanemu zejść z płotu. Funkcjonariusze błyskawicznie ocenili sytuację. Uznali, że przy tak głębokim zranieniu, zdejmowanie mężczyzny z ogrodzenia mogłoby zaowocować jeszcze poważniejszymi obrażeniami i masywnym krwotokiem. O zdarzeniu natychmiast powiadomili pogotowie ratunkowe i straż pożarną, a sami zajęli się stabilizowaniem pozycji mężczyzny, udzieleniem mu wsparcia psychicznego i odciążeniem nacisku" - czytamy w komunikacie straży miejskiej.
Z przęsłem w nodze pojechał do szpitala
Kiedy na miejsce dotarły straż pożarna i pogotowie, zapadła decyzja, że usunięcie przęsła musi odbyć się w szpitalu.
"Strażacy przy użyciu specjalistycznych narzędzi wycięli fragment płotu, po wcześniejszym unieruchomieniu go w ciele poszkodowanego stabilizującym opatrunkiem. Z pomocą strażników miejskich delikatnie przeniesiono wyczerpanego 51-latka na nosze, a karetka zabrała go do szpitala" - podsumowali strażnicy.