We wtorek około godziny 16.30 nad plażą w Rusinowie w województwie zachodniopomorskim pojawiły się dwa śmigłowce Black Hawk. To, co działo się w tym miejscu, gdzie znajdował się zlokalizowany w poniedziałek dron, relacjonował na miejscu reporter TVN24 Adam Krajewski.
Jak przekazał, śmigłowce wylądowały obok plaży, a po krótkiej chwili wystartowały. - Zrobiły jeszcze dwa okrążenia i odleciały w stronę Darłowa. Tutaj wcześniej funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej mówili nieoficjalnie, że spodziewają się przylotu tych śmigłowców, ale nie mówili, w jakim celu przylecą. Być może przywiozły one tutaj specjalistów, którzy zajmą się już w tej chwili zabieraniem tego drona - mówił Krajewski. W Darłowie znajduje się baza lotnictwa Marynarki Wojennej.
Rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej podpułkownik Dariusz Rozkosz w rozmowie z TVN24 przekazał natomiast, że na miejsce mają przybyć saperzy. Na miejscu był też prokurator.
Obecni na plaży "usłyszeli huk", później silniejszą eksplozję
Reporterka TVN24 Natalia Madejska poinformowała, że o godzinie 20.29 obecni na plaży w Rusinowie "usłyszeli huk". - Co prawda bardzo krótki, stłumiony, ale wyraźnie słyszalny - przekazała.
Dziennikarze TVN24 dowiedzieli się z nieoficjalnych źródeł, że około godziny 17 przybyli eksperci z wyspecjalizowanym robotem, aby zbadać drona.
- O godzinie 22.15 doszło do potężniejszej eksplozji. Specjaliści zdetonowali elementy drona, które zostały uznane za niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzkiego - powiedziała Natalia Madejska w programie "Dzień po dniu" w TVN24, powołując się na rzecznika komendanta głównego Żandarmerii Wojskowej. Około 2.20 wojsko zabrało drona z plaży w Rusinowie.
Wcześniej w poniedziałek Rozkosz poinformował, że "służby wyeliminowały jakiekolwiek zagrożenie chemiczne, radiologiczne i biologiczne drona zabezpieczonego w poniedziałek przez wojsko".
TVN24 dotarło do nowych nagrań drona, na których widać dryfującą po Morzu Bałtyckim maszynę, a także ujęcia z bliska - gdy znajdowała się już na plaży.
Dron na plaży koło Jarosławca
O znalezieniu drona na polskim wybrzeżu poinformował w poniedziałek wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Pisał później, iż "coraz więcej danych wskazuje, że to nowy model drona typu Gerbera, który zgubili Rosjanie".
O sprawie mówił również wieczorem w TVN24. - Ten dron jest pewnie jeszcze bardziej zaawansowany niż te, które do tej pory mogliśmy analizować. To jest bardzo ważne dla Służby Kontrwywiadu Wojskowego, dla wszystkich służb analizujących. Najprawdopodobniej on został utracony przez Federację Rosyjską podczas jakichś prób manewrów nad Morzem Bałtyckim - przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Mówił, iż "na ten moment nic na to nie wskazuje", że dron został wycelowany w Polskę, ale analiza incydentu trwa.