Jeśli chce się pokonać Greków, trzeba znaleść na niego sposób. Choć nie jest wysoki (176 cm), niesłychanie szybki i nie ma bajecznej techniki to jednak na nim skupia się gra w środku pola. Do niego zawsze lgnie piłka znajdująca się chwilowo w posiadaniu gości.
Gra do końca
Karagounis jest typem zawodnika, który na boisku zostawi zdrowie, okupi mecz kontuzją, ale nigdy nie powie "koniec". Wielu Greków uważa go za skarb narodowy.
Karagounis nigdy nie odniósł wielkich sukcesów w Europie, choć grał w kilku dużych klubach. Równocześnie jednak - od momentu, gdy pojawił się w greckiej młodzieżówce - widać było, że chce osiągnąć wiele w narodowej koszulce. W mistrzostwach Europy do lat 21 w 1998 r. dotarł z kolegami do finału, w którym przegrał z Hiszpanami 1:0. Kilka miesięcy później był już zawodnikiem pierwszego składu kadry "A" i od tego czasu wystąpił w niej rekordowe 116 razy. Strzelił w tych spotkaniach tylko siedem goli, ale ten jeden przeszedł do historii.
Najważniejsza bramka w karierze
12 czerwca 2004 r. na Stadionie Światła w Lizbonie stanęli naprzeciwko siebie piłkarze Portugalii goszczącej europejską elitę i Grecji uznawanej przez obserwatorów piłkarskich za outsidera mistrzostw. O tym, że Grecy mają jednak coś do pokazania światu, niedowiarkowie przekonali się szybko. W 7. minucie meczu Karagounis przejął piłkę w środku pola, pobiegł w kierunku bramki gospodarzy turnieju i strzelił po ziemi z 20 metrów. Piłka wpadła przy słupku mijając bezradnego bramkarza. Zdecydowania większość z 53-tysięcznej widowni na stadionie umilkła. Kilka tysięcy Greków krzyczało z radości.
Pomocnik ma świetny strzał z dystansu. Nie jest on bardzo mocny, ale piekielnie precyzyjny. O tym najlepiej przekonali się Portugalczycy w 2008 r., gdy w meczu towarzystkim w Duesseldorfie Karagounis strzelił im dwa właściwie "bliźniacze" gole. Ustawił bowiem piłkę 25 metrów od bramki i uderzył ponad murem. Bramkarz rywala znów odprowadzał piłkę wzrokiem. To znak dla Wojciecha Szczęsnego, że mur złożony nawet z 5-6 zawodników w takich sytuacjach nie wystarczy.
Chce powtórki
35-latek mimo spędzenia ponad połowy kariery w barwach Panathinaikosu Ateny, nigdy nie miał kompleksu wobec piłkarzy z wielkich, zachodnich klubów. Udowodnił to m.in. strzelając gola na Old Trafford i eliminując w 1/8 finału Ligi Mistrzów Arsenal golem strzelonym głową Davidowi Seamanowi.
Karagounis mówił kilka dni przed rozpoczęciem turnieju w Polsce i Ukrainie, że tamtej dzień - inaguracja Euro 2004 - doskonale pamięta i "cieszy się, że znów zagra na rozpoczęcie rozgrywek". W wywiadzie dla UEFA.com mówił wprost: - Chcę znów powtórzyć tamtą historię.
Autor: Adam Sobolewski//kdj / Źródło: tvn24.pl