"Szary mur rozciął Saską Kępę na pół". Mieszkańcy oburzeni efektem remontu Trasy Łazienkowskiej
Na Pradze Południe od trzech lat toczy się remont Trasy Łazienkowskiej. Drogowcy zdecydowali, że na odcinku Alei Stanów Zjednoczonych między ulicami Bajońską i Międzynarodową zamontowane zostaną ekrany akustyczne. W ostatnich tygodniach prowadzony jest ich montaż.
Najpierw oczom mieszkańców ukazały się szpalery wysokich, czarnych słupów. W kolejnych dniach ruszyło mocowanie do nich dźwiękochłonnych paneli. Te stosowane przy skrajnych krawędziach trasy są półprzeźroczyste, ale elementy w pasie dzielącym jezdnie okazały się szare. Wyglądają jak blaszany mur.
- Mieszkańcy Saskiej Kępy są oburzeni estetyką, wielkością i położeniem ekranów akustycznych - mówi nam Robert Migas, radny Pragi Południe (Miasto Jest Nasze). - Po pierwsze są wykonane z szarej blachy, podczas gdy kilka lat temu przy Wale Miedzeszyńskim udało się zamontować bardziej estetyczne drewniane panele - zaznacza.
Dalej wylicza, że w planowanym kształcie i liczbie przytłoczą one okolicę. - Ich położenie będzie generować problemy z widocznością ścieżek rowerowych dla pojazdów i może prowadzić do kolizji i wypadków - przewiduje radny Migas.
Ograniczą widoczność pieszym i rowerzystom
Ten problem zauważył także miejski radny Paweł Lech (obecnie niezrzeszony, dawniej Koalicja Obywatelska), który zwrócił się z interpelacją do stołecznego ratusza. Wskazał w niej dwa newralgiczne punkty w rejonie skrzyżowania Alei Stanów Zjednoczonych z ulicą Saską.
"Całkowicie niezrozumiałe jest zbudowanie dwóch rzędów ekranów od strony pawilonu handlowego, którego użytkownicy wnosili, aby ich w ogóle nie budować. W budowanej obecnie wersji zasłaniają one całkowicie widok, tworząc w przestrzeni publicznej kolejny wąski korytarz, ograniczający przepływ powietrza i światła" - pisze radny Lech.
Dodaje, że kontrowersyjne jest także usytuowanie ekranów po przeciwnej stronie Alei Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem, będą tam całkowicie zasłaniać skrzyżowanie ścieżki rowerowej z chodnikiem. A już teraz przechodnie kluczą tam między rowerzystami. Dodatkowo w pobliżu znajduje się szkoła podstawowa, więc na niebezpieczne sytuacje będą teraz narażeni najmłodsi. "W tym miejscu ekranów absolutnie nie powinno być" - podkreśla radny Lech.
Radny apeluje do prezydenta Warszawy o powtórne przeanalizowanie projektu budowy ekranów i wstrzymanie do tego czasu ich montażu.
"Urbanistyczna katastrofa"
- Mieszkańcy są oburzeni tym ogromnym szarym murem, który rozciął Saską Kępę na pół. To jest urbanistyczna katastrofa, która odebrała mieszkańcom nie tylko światło i widok z okien, ale również podstawowy kontakt z sąsiadami po drugiej stronie Alei Stanów Zjednoczonych - ocenia Kuba Czajkowski, wiceprzewodniczący Samorządu Mieszkańców Saskiej Kępy.
Jego zdaniem, Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta "urządził przestrzeń miejską na własną modłę" i nie uwzględnił w ogóle kontekstu miejsca oraz zgłaszanych przez mieszkańców Saskiej Kępy postulatów. Jak podkreśla, jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji, czyli ponad trzy lata temu, sprzeciwiali się oni stosowaniu ekranów akustycznych.
- Nie było żadnych konsultacji społecznych w tej sprawie, a patrząc na estetykę paneli ekranów, podejrzewam, że nawet miejskie Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego nie brało udziału w uzgadnianiu tej decyzji. Nasze głosy jako Rady Osiedla Saska Kępa czy radnych dzielnicy były ignorowane. Od początku postulowaliśmy tutaj możliwie zielone rozwiązania - przypomina z kolei radny Migas.
"Brutalna ingerencja w estetykę miasta"
W 2012 roku Rada Warszawy przyjęła stanowisko, w którym wyrażała "zaniepokojenie nadmiernym stosowaniem ekranów akustycznych" wzdłuż stołecznych ulic.
"Uważamy to za brutalną ingerencję w estetykę miasta. Ekrany akustyczne stały się ostatnio plagą warszawskich dróg. Szpecą krajobraz, ograniczają widoczność, zwiększają koszty inwestycji, a przy tym nie zawsze skutecznie chronią przed hałasem" - brzmiało stanowisko.
Mieszkańcy Saskiej Kępy przytaczali je później w swoich interpelacjach w sprawie ekranów wzdłuż Trasy Łazienkowskiej. Zwracano w nim uwagę na przepisy unijne, przewidujące niwelowanie hałasu u źródeł, między innymi poprzez inwestowanie w jakość dróg.
- Hałas należy zwalczać u źródła i tu najlepszym rozwiązaniem byłyby urządzenia do automatycznego nadzoru ruchu, które gwarantowałyby przestrzeganie ograniczeń prędkości przez kierowców - wskazuje Czajkowski.
- Aleja Stanów Zjednoczonych nie może być eksterytorialną patoautostradą w samym środku zabytkowej dzielnicy mieszkalnej - podsumowuje radny.
"Decyzję poprzedziły badania"
Pod koniec ubiegłego tygodnia zapytaliśmy Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta, czy w obliczu protestów mieszkańców były w ogóle brane pod uwagę jakiekolwiek alternatywne metody niwelowania hałasu z Trasy Łazienkowskiej. Poprosiliśmy też o wyjaśnienie, czy na obecnym etapie inwestycji są jeszcze szanse na jakiekolwiek zmiany w projekcie.
Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Na stronie internetowej inwestycji czytamy, że konieczność budowy ekranów akustycznych wynikała z decyzji Marszałka Województwa Mazowieckiego.
"Decyzję poprzedziły badania, które wykazały znaczne przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu drogowego. Aby hałas zredukować wykonana zostanie także nowa, cicha nawierzchnia jezdni" - podali urzędnicy.
Opóźnienie ważnej inwestycji
Wiadukty nad ulicami Paryską i Bajońską powstały w 1974 roku jako część Trasy Łazienkowskiej. Ich przebudowa była konieczna z powodu ich złego stanu technicznego. Wykonawcą inwestycji za ponad 100 milionów złotych jest konsorcjum firm Warbud i Eurovia Polska.
Poza przebudową wiaduktów zaplanowano wymianę nawierzchni w Alei Stanów Zjednoczonych. Zakres tych prac trzeba było poszerzyć, gdy okazało się, że podbudowa jezdni jest w fatalnym stanie.
Tym urzędnicy tłumaczą opóźnienie. Termin ukończenia inwestycji przesunięto na lipiec 2026 roku.
W lutym ubiegłego roku drogowcy oddali do użytku odnowioną północną nitkę trasy. Obecnie roboty drogowe toczą się na jezdni południowej.