Tak wygląda "arogancki luksus w splądrowanym kraju". Magyar zaczyna rozliczenia

Peter Magyar
Peter Magyar po wyborze na premiera Węgier
Źródło wideo: TVN24, Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/Tibor Illyes
Palarnia cygar, fotele warte miliony, złote żyrandole i dzieła sztuki na każdym rogu, a to wszystko z tarasem widokowym na Dunaj i węgierski parlament - tak wygląda siedziba węgierskiego rządu po opuszczeniu ją przez Viktora Orbana i jego bliskich współpracowników. Skalę przepychu i bogactwa wewnątrz budynków pokazał premier Peter Magyar w mediach społecznościowych.

Peter Magyar objął władzę na Węgrzech po 16-latach rządów Viktora Orbana. W kampanii wyborczej wyraźnie zapowiadał rozliczenie ustępującego systemu związanego z byłym premierem, w tym nadużyć władzy i korupcji. Mówił też, że odzyska majątek publiczny wyprowadzony przez ludzi powiązanych z Fideszem.

W trakcie pierwszego przemówienia po zaprzysiężeniu w parlamencie powiedział, że jego poprzednicy "zniszczyli i ukradli wszystko". - Teraz powinno się za to wziąć odpowiedzialność - wezwał.

Nowy węgierski premier rozliczenia rozpoczął od ujawnienia tego, co wcześniej kryło się za zamkniętymi drzwiami ministerstw. W trakcie transmisji na żywo pokazał Węgrom bogato wyposażone wnętrza budynków rządowych.

Klatka kluczowa-312737
Jak 16 lat rządów Orbana zmieniło Węgry? Materiał Jakuba Loski
Źródło: TVN24 BiS

Tak wygląda siedziba Orbana po zmianie władzy

W poniedziałek wieczorem Magyar pojawił się w siedzibie rządu Orbana, Pałacu Karmelitów w Budapeszcie na Wzgórzu Zamkowym. W trakcie transmisji lidera Tiszy Węgrzy mogli zobaczyć luksusową siedzibę premiera od środka, w tym trzypoziomową bibliotekę, oświetlany ogród, liczne dzieła sztuki, obrazy na ścianach, a także bardziej współczesne elementy wyposażenia, jak, zdaniem Magyara, nową niszczarkę do dokumentów. Uwagę przykuwały też złote żyrandole i kartony z dokumentami, rozstawione po pomieszczeniach.

Magyar już wcześniej zapowiedział, że jego biuro jako szefa rządu nie będzie mieścić się w Pałacu Karmelitów, lecz po drugiej stronie Dunaju - w jednym z budynków rządowych bliżej parlamentu.

"Palarnia cygar, fotele warte miliony i arogancki luksus"

Magyar odwiedził w poniedziałek również siedzibę węgierskiego ministra spraw wewnętrznych. Resortem nieprzerwanie od 2010 roku kierował Sandor Piter. W budynku urzędował także bliski współpracownik i szefa gabinetu Orbana Antala Rogana. Przed gabinetem wisiała jeszcze tabliczka z jego imieniem i nazwiskiem.

Skalę przepychu można zobaczyć na zdjęciach opublikowanych przez Magyara w mediach społecznościowych. "Kilka zdjęć bogato odrestaurowanego budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którego remont kosztował setki miliardów forintów z publicznych pieniędzy. Arogancki luksus w splądrowanym kraju, zmagającym się z kryzysem gospodarczym i najwyższą inflacją w Europie" - napisał we wpisie dołączonym do zdjęć.

Jak relacjonował Magyar, w budynku resortu spraw wewnętrznych także natrafił na "zachwycający luksus", w tym "fotele warte miliony, palarnię cygar, punkt widokowy na Dunaj i parlament".

Magyar wezwał byłych ministrów

W poniedziałek premier Węgier zwrócił się do ustępujących ministrów Orbana o informacje, czy od momentu przejęcia władzy przez Tiszę, podjęli oni jakiekolwiek decyzje lub zobowiązania finansowe bez zgody Magyara.

Premier dał czas byłym ministrom na przekazanie informacji do poniedziałku do godziny 22. We wtorek Magyar poinformował w mediach społecznościowych, że otrzymał odpowiedź zwrotną i "co najmniej siedmiu ministrów" podjęło "mniejsze lub ważniejsze" decyzje od momentu wygranej Tiszy w kwietniowych wyborach parlamentarnych. Premier Węgier zarzucił też, że były szef kancelarii Orbana Gergely Gulyas kłamał wcześniej w tej sprawie.

Magyar apeluje o dymisję prezydenta

Nowy szef węgierskiego rządu chce też odwołania prezydenta Tamasa Sulyoka. Ponownie wspomniał o tym w poniedziałkowym wpisie. Trzy godziny po publikacji wpis zebrał ponad 190 tysięcy polubień i tysiące komentarzy.

"Polubcie ten wpis, jeśli uważacie, że prezydent Tamas Sulyok i marionetki Viktora Orbana powinni natychmiast opuścić stanowiska!" - wezwał Magyar na swoim koncie na Facebooku. Internetowa petycja uruchomiona przez partię Fidesz byłego premiera Orbana, gromadząca podpisy wsparcia dla pozostania Sulyoka na stanowisku, przyciągnęła w ciągu miesiąca 100 tysięcy zwolenników.

Magyar wezwał prezydenta do rezygnacji w noc wyborczą, a następnie wielokrotnie zapowiadał, że jeśli Sulyok nie zrezygnuje, zostanie usunięty z urzędu. W swoim przemówieniu po zaprzysiężeniu w sobotę premier ponownie wezwał obecnego na sali prezydenta do dymisji.

Kancelaria prezydenta odpowiedziała w sobotę, że "status prezydenta i warunki do sprawowania tego urzędu są jasno zdefiniowane przez konstytucję". Kadencja wybranego głosami Fideszu Sulyoka trwa do marca 2029 roku.

Od upadku komunizmu na Węgrzech nie było sytuacji, by prezydent został pozbawiony urzędu. Dwie osoby pełniące tę funkcję zrezygnowały przed upływem kadencji: Pal Schmitt w 2012 roku z powodu afery wokół plagiatu w jego pracy doktorskiej i Katalin Novak w 2024 roku po wydaniu ułaskawienia w sprawie pedofilskiej.

Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może zostać odwołany z urzędu, gdy nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z pełnieniem urzędu lub popełnił przestępstwo pospolite.

Proces odwołania głowy państwa musi zostać zatwierdzony przez co najmniej dwie trzecie deputowanych w Zgromadzeniu Narodowym. Partia Tisza Magyara posiada taką większość w obecnej kadencji parlamentu. Ostateczna decyzja należy jednak do 15-osobowego Trybunału Konstytucyjnego, w którym sędziów mianowała poprzednia większość parlamentarna, kierowana przez Viktora Orbana.

OGLĄDAJ: "Wypiął się z tej mafii". Jak Magyar obalił Orbana
Peter Magyar

"Wypiął się z tej mafii". Jak Magyar obalił Orbana

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: