Collins pierwszego dnia festiwalu w Cannes przeszła po czerwonym dywanie w falbanach i biżuterii z diamentów. Towarzyszył jej francuski aktor i reżyser Laurent Lafitte. "Jak zwykle olśniewająca" - napisał portal magazynu "People". Magazyn "Hello" odnotował, że aktorka, która za kilka dni skończy 93 lata, "skradła show w zapierającej dech w piersiach sukni".
Legendą serialu "Dynastia" zachwycił się też włoski 'Vanity Fair". "Wśród młodych gwiazdek i ikon stylu, których tytuł wciąż czeka na potwierdzenie, dwie weteranki czerwonego dywanu walczą o tytuł najpiękniejszej tego wieczoru (i wybaczcie, jeśli tym razem podkreślamy ich wiek: robimy to, by nagrodzić je jeszcze większymi brawami): z jednej strony 92-letnia Joan Collins, pełna wdzięku w bieli, a z drugiej 88-letnia Jane Fonda, lśniąca w czerni. Tym razem na tronie zasiądą dwie autentyczne, niezaprzeczalne i ponadczasowe królowe" - napisał.
Lekcje tańca, nowy film
Gwiazda "Dynastii", która karierę filmową rozpoczęła 75 lat temu, przed festiwalem w Cannes przyznała, że chodzi na lekcje tańca, aby z werwą wkroczyć na czerwony dywan. - Uznałam, że po prostu chcę pojawić się na czerwonym dywanie i nie wyglądać jak kłoda - stwierdziła brytyjska aktorka w wywiadzie dla "Deadline", opublikowanym 8 maja.
- Nigdy nie przepadałam za spacerami. Zawsze gdy widziałam, jak królowa [Elżbieta II - red.] albo królowa matka idą na spacer, myślałam: "Jak one to robią? Jakie to nudne!" - dodała Collins. Podkreśliła, że jej awersja do chodzenia nie dotyczy tylko wizyt w pewnym słynnym domu towarowym.
Jak przekazał "Deadline", aktorka "ma w sobie głód, ambicję i energię, których mogliby jej pozazdrościć aktorzy o połowę młodsi, a nawet jeszcze młodsi". Blisko 93-letnia Collins nie wybiera się na emeryturę. Na ten rok zaplanowano premierę filmu "My Duchess" (reż. Mike Newell), w którym zagra Wallis Simpson - Amerykankę, dla której brytyjski król Edward VIII abdykował, by móc się ożenić.