"Odbudujemy wszystko, co tamci zniszczyli"

Kurt
Kurt na Impact'26: walczymy, nie poddajemy się, bo my zwyczajnie nie mamy wyboru, zrozumcie nas
Źródło wideo: tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: TVN24
Oni muszą zrozumieć, że my jesteśmy u siebie i o własny dom ukraińska armia nigdy nie przestanie walczyć - powiedział na kongresie Impact'26 Kurt, dowódca ukraińskiego oddziału i bohater reportażu "Superwizjera". Jak dodał, "po wojnie odbudujemy wszystko, co tamci zniszczyli". Z kolei zapytany, czy pamięta czasy przed wojną, Kurt ze wzruszenia nie potrafił odpowiedzieć.

W Poznaniu trwa kongres Impact'26 - jeden z najważniejszych szczytów gospodarczo-technologicznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednym z zaproszonych w środę gości jest Kurt, charyzmatyczny dowódca ukraińskiego oddziału walczącego z Rosjanami w rejonie Konstantynówki. Został on bohaterem reportażu dziennikarza "Superwizjera" Marcina Przedlackiego "Kompania Kurta".

W rozmowie z reporterem TVN24 Kurt mówił między innymi o obecnej sytuacji na froncie. - Front, można powiedzieć, jest w tej chwili stabilny, ale przeciwnik nieustająco nas atakuje, uderza nowymi i nowymi siłami - ocenił. Jak dodał, "Rosjanie w tej chwili bardzo się mocno wykrwawili przez zimę, teraz mamy fazę przejściową". - Rosjanie próbują zbierać tych ludzi, których już im nie starcza, ponieważ bardzo dużo stracili - mówił.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni za wsparcie naszych partnerów. Wdzięczni też za to, że nauczyliśmy się walczyć przy użyciu tych nowych technologii. Dzięki temu trzymamy ten front - podkreślił Kurt.

"Dla nas ta wojna zaczęła się w 2014 roku"

Kurt zapytany był również o odczucia żołnierzy wobec wojny w piątym roku jej trwania. - Widzi pan, ja na wojnie jestem nie cztery lata, tylko dwanaście. Wojna dla nas zaczęła się w 2014 roku - odparł dowódca. - Mój oddział już dwanaście lat jest w działaniach bojowych - podkreślił.

Zapytany o emocje żołnierzy na linii frontu Kurt odparł, że strach jest naturalny na wojnie, lecz po latach walki stał się rutyną. - To, co pozostało w tej chwili, to jest raczej wściekłość. Wściekłość na wroga, który przyszedł absolutnie, jak mu się wydaje, bezkarnie, aby zabijać naszych ludzi - powiedział.

- Cokolwiek tamci nam zrobią, muszą zrozumieć, że my jesteśmy u siebie w domu i o własny dom ukraińska armia nigdy nie przestanie walczyć - podkreślił. - Walczymy, nie poddajemy się, bo my zwyczajnie nie mamy wyboru, zrozumcie nas - mówił Kurt.

"W końcu się uwolnimy"

Kurt zapytany został również o cele przyświecające obu stronom. Jak ocenił, prawdziwym celem Putina jest zablokowanie dołączenia Ukrainy do "europejskiej rodziny". Ostatecznym celem Ukraińców z kolei jest całkowite zerwanie z rosyjską i komunistyczną przeszłością oraz odbudowa wolnego, niezależnego państwa.

- Po wojnie odbudujemy wszystko, co tamci zniszczyli i odtworzymy niepodległe państwo, które będzie przyjacielem dla całej Europy. I w końcu wrócimy, uwolnimy się od rosyjskiej propagandy, okupacji, komunizmu i wszystkiego postsowieckiego - powiedział Kurt.

Na koniec ukraiński dowódca zapytany został, czy pamięta czasy przed wojną. Ze wzruszenia nie potrafił jednak odpowiedzieć. - Przepraszam. Ciężko jest o tym mówić - powiedział.

OGLĄDAJ: Pojechał w miejsce, do którego nie dotarł żaden dziennikarz. Reportaż "Kompania Kurta"
pc

Pojechał w miejsce, do którego nie dotarł żaden dziennikarz. Reportaż "Kompania Kurta"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: