Na początku eliminacji bramki dla La Tri zdobywał Christian Benitez. Niestety, w lipcu ubiegłego roku, zaledwie trzy tygodnie po podpisaniu kontraktu z katarskim Al-Jaish piłkarz zmarł na atak serca. Ekwador stracił nie tylko potężną broń w walce o przepustkę do Brazylii, ale też legendę swojej kadry. W chwili śmierci 27-letni Benitez był trzecim najskuteczniejszym graczem w historii reprezentacji.
Na jego cześć Antonio Valencia, największa gwiazda kadry i przyjaciel Beniteza, wytatuował sobie twarz zmarłego na ramieniu. - Był nie do zastąpienia - nie mógł odżałować selekcjoner Reinaldo Ruenda. Mimo tragedii, na ostatniej prostej zespół potrafił się zmobilizować.
Urugwaj w tyle
Do Brazylii dostał się jako czwarta siła Ameryki Południowej. Awans zawdzięcza głównie wyśmienitej postawie na własnej ziemi. Jako gospodarze Ekwadorczy nie potrafili wygrać jedynie z Argentyną (remis 1:1). O losie awansu bezpośrednio zadecydowało właśnie spotkanie przed własną publicznością. W październiku z rozrzedzonym powietrzem na obiekcie w Quito ( stadion leży prawie 3000 m.n.pm.) nie poradzili sobie Urugwajczycy, którzy polegli 0:1 i w ostatecznym rozrachunku ustąpili miejsca La Tri gorszym bilansem bramek.
Dla Ekwadorczyków to trzeci mundial w historii. W RPA ich zabrakło, ale osiem lat temu, pokonując między innymi reprezentację Polski, niespodziewanie awansowali do drugiej rundy. Z turnieju wrzucili ich Anglicy, konkretnie - David Beckham, zdobywca jedynego gola. Na ostatniej prostej przed tegorocznym turniejem z ekipy wypadł kontuzjowany Segundo Castillo. Kibicom humory poprawił remis w towarzyskim meczu właśnie z Anglikami.
GWIAZDA ZESPOŁU
Antonio Valencia
Gdy ruszał w świat miał zaledwie 20 lat. Po nieudanym pobycie w Hiszpanii (grał w Villarrealu i Recreativo) wylądował na Wyspach. Jego talent eksplodował w Wigan, a świetna gra zaowocowała opiewającym na prawie 20 milionów euro transferem do wielkiego Manchesteru United.
Jego kariera nie jest usłana różami. Dwa lata temu doznał otwartego złamania nogi i jego dalsza przygoda z piłką zawisła na włosku. Pozbierał się. Dziś wciąż jest podstawowym zawodnikiem Czerwonych Diabłów, najdroższym ekwadorskim piłkarzem i zawodnikiem, bez którego trudno wyobrazić sobie kadrę La Tri.
CZYNNIK X - FUTBOL NA NISKIM POZIOMIE
Nie chodzi tu o umiejętności piłkarskie, których Ekwadorczykom z pewnością nie brakuje. Zawodnicy Ruendy najlepiej czują się, gdy grają w Quito na stadionie umieszczonym kilka tysięcy metrów nad poziomem morza. Poza własnym domem spisują się fatalnie - w eliminacjach w ośmiu pojedynkach zdołali ugrać zaledwie trzy punkty.
Autor: TG / Źródło: sport.tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: ecuafutbol.org