Fałszywe alarmy. Policja nadała zatrzymanemu 53-latkowi status pokrzywdzonego

Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości
Rzecznik KSP o zatrzymaniu mężczyzny, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów (wideo z 16.05.2026)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości
Policja zwolniła mężczyznę zatrzymanego w sprawie wywołania fałszywych alarmów. Według śledczych nieznane osoby podszyły się pod niego w celu popełnienia przestępstwa. Nieprawdziwe zgłoszenia skutkowały między innymi interwencją w mieszkaniu szefa Telewizji Republika.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała w niedzielę o nowych ustaleniach w sprawie fałszywych alarmów oraz zatrzymanego w tej sprawie 53-latka, mieszkańca jednego z podwarszawskich powiatów.

"Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej. Przeprowadzone czynności i szczegółowa analiza materiału dowodowego nie potwierdzają jego bezpośredniego i świadomego udziału w rozsyłaniu fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia" - przekazuje stołeczna policja w komunikacie w serwisie X.

Zmiana statusu 53-latka

Jak dodaje, mężczyzna został zwolniony. Jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego.

"Podkreślamy, że od momentu zatrzymania 53-latek współpracował z policjantami, rozumiał powagę sytuacji i deklarował chęć pomocy w wyjaśnieniu sprawy" - zaznaczono we wpisie.

Policja zapowiada, że statusem pokrzywdzonych objęte zostaną również dwie inne osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców.

Działania na szeroką skalę i wątek wschodni

Komendant stołecznej policji zdecydował, że śledztwo przejmie Wydział Dochodzeniowo-Śledczy KSP. Nadzór nad nim pełni Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów.

"Postępowanie ma charakter rozwojowy" - zaznacza policja.

W namierzenie osób odpowiedzialnych za organizowanie i rozsyłanie fałszywych alarmów są zaangażowani funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości oraz Centralnego Biura Śledczego Policji.

"Materiały wskazują na to, że doszło do działań na szeroką skalę, które wymagały odpowiedniego zaplanowania i koordynacji czasowej" - dodano we wpisie.

"Dodatkowo, poszczególne wątki prowadzą poza granice kraju, stąd do działań zaangażowano ekspertów z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Analizie poddawane są także hipotezy dotyczące możliwego udziału tzw. wątku wschodniego" - podała policja. 

Fałszywe alarmy i interwencje policji

Rzecznik KSP podkomisarz Jacek Wiśniewski poinformował w sobotę, że mężczyznę zatrzymano po podjętych wspólnie działaniach z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości w związku z fałszywym alarmem w sprawie zagrożenia zdrowia i życia nastolatka w mieszkaniu przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie. Wskazany w zgłoszeniu lokal należy do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.

Jak opisywał, policja od kilku dni notowała tego typu powiadomienia, które dotyczyły instytucji i osób prywatnych na terenie Warszawy, po których - zgodnie z procedurami - interweniowali stołeczni policjanci. Przypomniał też, że policjanci w całym kraju codziennie reagują na takie zgłoszenia w trosce o ludzkie życie. W tym przypadku interweniowano w kilkunastu miejscach, pod różnymi adresami i działania te miały szczególny priorytet ze względu na możliwe zagrożenie życia.

Wiśniewski wskazał, że fałszywe zawiadomienia otrzymało nie tylko Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, ale informacja była przesłana również od osoby z biura Rzecznika Praw Dziecka.

Za wywołanie fałszywego alarmu grozi kara od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności. Rzecznik KSP zaznaczył, że jeśli powiadomienia z ostatnich dni były przypisane jednej osobie - kara może wzrosnąć nawet do 15 lat więzienia.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: