Informację o martwym humbaku niedaleko wybrzeża duńskiej wyspy Anholt przekazały w piątek duńskie i niemieckie media. Zwłoki należały do młodego osobnika. W sobotę duńska Agencja Ochrony Środowiska ogłosiła, że jest to Timmy - waleń, który w marcu utknął na mieliźnie w Niemczech. Według Ministerstwa Środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, tożsamość zwierzęcia potwierdził nadajnik, który został przymocowany do zwierzęcia podczas akcji ratunkowej.
"Zadecydowała natura"
Do informacji odniósł się minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Till Backhaus. Polityk wyraził smutek z powodu śmierci zwierzęcia, jednocześnie broniąc decyzji o zezwoleniu na przeprowadzenie prywatnej akcji ratunkowej w drugiej połowie kwietnia. W jego ocenie stanowiła ona próbę dania humbakowi szansy na przeżycie.
- Ostatecznie prawdopodobnie zadecydowała natura - powiedział Backhaus.
Niemiecki nadawca NDR podał, że nie jest jasne, kiedy dokładnie zginął waleń. Według duńskich władz, zwierzę prawdopodobnie nie żyło już od jakiegoś czasu. Backhaus oświadczył, że rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego planuje ustalić z duńskimi władzami, jak postąpić ze zwłokami. Polityk zapowiedział również rozmowę z prywatną organizacją ratunkową.
Humbak Timmy
Zwierzę pojawiło się w Bałtyku w marcu. W nocy z 22 na 23 marca humbak utknął na mieliźnie w pobliżu miejscowości Timmendorfer Strand. Młody waleń zdołał się wtedy uwolnić, ale później kilkakrotnie utykał na okolicznych płyciznach, ostatecznie lądując u wybrzeży wyspy Poel. Mimo zastrzeżeń naukowców władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zgodziły się na prywatną akcję ratunkową. Po kilku nieudanych próbach ekipa sprowadziła wypełnioną wodą barkę, na której przetransportowano humbaka w kierunku Morza Północnego. Organizatorzy akcji przekazali, że 2 maja wypuścili humbaka do cieśniny Skagerrak u wybrzeży Danii, a zwierzę pływało samodzielnie.