Masz subskrypcję?
- Polskie dzieci nie mają szczęścia do swoich rzeczników - mówi nam Anna Golus, dziennikarka, która przez kilka kadencji pisała o Rzeczniku Praw Dziecka dla "Tygodnika Powszechnego".
Rozmawiamy niedługo po tym, jak w TVN24+ ujawniliśmy kulisy pracy w Biurze Rzecznika Praw Dziecka pod kierownictwem Moniki Horny-Cieślak. Opisałyśmy perspektywę pracowników, którzy mówią o przemęczeniu, stresie i rozstroju zdrowia. I niedługo po tym, jak jej kadencja minęła półmetek.
Czy jego symbolem będzie lodziarnia w Pszczynie, od której rzeczniczka domagała się zaprzestania rozdawania darmowych lodów dzieciom ze świadectwami z paskiem? Czy raczej opowieści blisko 20 pracowników, którzy pokazali nam, co kryje się za imponującymi statystykami w BRPD? A może jednak lex Kamilek - ustawa, która ma chronić dzieci przed przemocą, a która wyniosła prawniczkę i aktywistkę do stanowiska Rzecznika Praw Dziecka? I której pierwotnego kształtu zażarcie dziś broni.
Przyjrzałyśmy się działalności BRPD przez ostatnie dwa i pół roku, niektórym inicjatywom oraz statystykom z corocznych sprawozdań. O ich losy, sens i efektywność zapytałyśmy w różnych instytucjach i ministerstwach, z którymi RPD powinien współpracować.