Masz subskrypcję?
"Na dzień dzisiejszy w przekazanym protokole Państwowej Inspekcji Pracy nie istnieją żadne zalecenia" - tak zaczyna się oświadczenie, które 11 czerwca opublikowano na oficjalnej stronie Biura Rzecznika Praw Dziecka (BRPD).
Oświadczenie było reakcją na publikację TVN24+ dotyczącą warunków pracy w BRPD pod kierownictwem obecnej rzeczniczki Moniki Horny-Cieślak. Niemal 20 osób opowiedziało nam o kulisach tej pracy. To byli i obecni pracownicy, a wśród nich prawnicy, psycholodzy, nauczyciele szkolni i akademiccy. Niektórzy z bardzo dużym doświadczeniem pracy z dziećmi. Byli lub są w biurze na różnych stanowiskach - od szeregowych po te wyższe, także kierownicze. Opowiadali o strachu, przeciążeniu, rozstroju zdrowia.
Część z nich odważyła się na rozmowę, gdy z pozwem przeciwko Skarbowi Państwa wystąpił Łukasz Korzeniowski, młody prawnik, który przez kilkanaście miesięcy pracował w BRPD.
Choć jego proces jeszcze się nie rozpoczął, dziś wiemy już, że pierwsze efekty przyniosła skarga, którą w październiku 2025 roku złożył do Państwowej Inspekcji Pracy.
W oficjalnej odpowiedzi PIP z 24 czerwca 2026 czytamy: "potwierdziły się pana zarzuty odnośnie nieprawidłowości z zakresu czasu pracy". I wbrew temu, co pisało jeszcze dwa tygodnie wcześniej Biuro, Inspekcja ma też dla rzeczniczki konkretne zalecenia.
Przyjrzyjmy się tej sprawie od początku.
Miesiące skarg
W Państwowej Inspekcji Pracy o zastrzeżeniach pracowników wobec BRPD musieli wiedzieć już od miesięcy. Od naszych rozmówców wiemy, że jeszcze w 2025 roku niektórzy zdesperowani dzwonili na infolinię PIP.