|

Te dzieci tam są. Ale to tajemnica

Kłodzko
Kłodzko
Źródło zdj. gł.: Małgorzata Goślińska / tvn24.pl
Tata ścigany za pedofilię, mama ścigana za zoofilię, a przecież tam są małe dzieci. Prokurator o tym wie, rzecznik praw dziecka wie, trochę wiedzą w sądzie, w ratuszu, w szkole, w partii. I nikt nie zagląda do tego domu przez 16 miesięcy.Artykuł dostępny w subskrypcji

Najpierw nikt nie zajrzał do tego domu, gdy Dziewczynce działa się krzywda. Przez 11 lat. Czy ktoś wiedział, zanim z początkiem 2023 roku ruszyło śledztwo?

- Żadne dowody, przynajmniej za moich czasów, na to nie wskazywały - mówi prokurator Wiesław Dworczak, który prowadził śledztwo w tej głośnej dzisiaj sprawie przez rok, do marca 2024 roku.

Potem przejęła je prokurator Małgorzata Krajewska. O to, że wiedziała o krzywdzie Dziewczynki, oskarżyła jej mamę. Sąd to potwierdził. Uznał, że mama nie reagowała wiedząc, że mąż krzywdzi jej córkę. Teraz przyjrzy się temu inny sąd, bo prokuratura chce dla mamy surowszej kary, a mama uważa, że jest niewinna.

- Nie miałam możliwości obrony - mówi.

- Wnuczka nie zeznawała w sądzie - mówi dziadek. - Z początku nie chciała, ale zmieniła zdanie, gdy dowiedziała się, że matkę oskarżyli, że jej nie pomogła, a przecież matka nic nie wiedziała, nikt nie wiedział. Wnuczka chciała zeznawać, ale prokurator uznała, że to niepotrzebne, że nic nie wniesie.

Gdy trwało śledztwo, wiedziało już dużo instytucji. A w tym domu było dużo dzieci.

I znowu długo nikt tam nie zaglądał.

W kleszczach

2011 rok.

Kłodzko, dom dziadków, rodziców mamy i cioci. Duży dom z ogrodem nad rzeką. Dziadek sam go wyremontował po powodzi. Mama i ciocia mają córki w tym samym wieku. Dziadek kocha ogród. Kosić trawę, pielęgnować kwiaty, zapalić papierosa, nacieszyć się wnuczkami.

Pozostało 96% artykułu
Czytaj także: