Najpierw nikt nie zajrzał do tego domu, gdy Dziewczynce działa się krzywda. Przez 11 lat. Czy ktoś wiedział, zanim z początkiem 2023 roku ruszyło śledztwo?
- Żadne dowody, przynajmniej za moich czasów, na to nie wskazywały - mówi prokurator Wiesław Dworczak, który prowadził śledztwo w tej głośnej dzisiaj sprawie przez rok, do marca 2024 roku.
Potem przejęła je prokurator Małgorzata Krajewska i oskarżyła o to mamę Dziewczynki - że wiedziała o krzywdzie córki i nie reagowała. Sąd to potwierdził. Teraz przyjrzy się temu inny sąd, bo prokuratura chce dla mamy surowszej kary, a mama uważa, że jest niewinna.
- Nie miałam możliwości obrony - mówi.
- Wnuczka nie zeznawała w sądzie - mówi dziadek. - Z początku nie chciała, ale zmieniła zdanie, gdy dowiedziała się, że matkę oskarżyli, że jej nie pomogła, a przecież matka nic nie wiedziała, nikt nie wiedział. Wnuczka chciała zeznawać, ale prokurator uznała, że to niepotrzebne, że nic nie wniesie.
Gdy trwało śledztwo, wiedziało już dużo instytucji. A w tym domu było dużo dzieci.
I znowu długo nikt tam nie zaglądał.
W kleszczach
2011 rok.
Kłodzko, dom dziadków, rodziców mamy i cioci. Duży dom z ogrodem nad rzeką. Dziadek sam go wyremontował po powodzi. Mama i ciocia mają córki w tym samym wieku. Dziadek kocha ogród. Kosić trawę, pielęgnować kwiaty, zapalić papierosa, nacieszyć się wnuczkami.