Premier Donald Tusk wziął udział w konferencji w Tarnawie-Kolonii, gdzie w nocy terenie niezabudowanym spadł pocisk, najprawdopodobniej rosyjska rakieta Ch-101. - Jest to efekt masowej akcji rosyjskiej, to był jeden z największych ataków w czasie całej tej wojny - powiedział Tusk.
Donald Tusk o śladach w Tarnawie-Kolonii
Premier mówił, że z relacji generałów wynika, iż "myśliwce ukraińskie do samej granicy z Polską monitorowały i starały się niszczyć te pociski, które zmierzały w stronę polskiej granicy". - Nie ma żadnych powodów, by sądzić, że celem była Polska - podkreślił.
Premier zastrzegł, że nie rozstrzyga o wyniku wciąż toczącego się postępowania w sprawie identyfikacji obiektu. - Ale według oceny ekspertów, wojskowych, zdecydowanie większość śladów, w tym odnalezione elementy, wskazują na rosyjską rakietę Ch-101 - powiedział. Dodał, że bardzo prawdopodobne jest, iż doszło do eksplozji.
- Jestem w kontakcie z większością przywódców europejskich - przekazał Tusk. - Amerykanie są zainteresowani, żeby uczestniczyć w postępowaniu wyjaśniającym - dodał.
Tusk zapowiedział, że zbadane zostaną "wszystkie elementy reakcji państwa, tak żeby każdego dnia, każdego tygodnia, każdego miesiąca nasze reakcje były doskonalsze". - Na razie z meldunków, szczególnie wojskowych, wynika, że wszystko zadziałało tak, jak powinno - stwierdził. - Byłem bardzo zbudowany, co nie jest proste w takich sytuacjach, jednolitą relacją wszystkich służb - wojskowych, wywiadowczych, straży pożarnej, policji, żandarmerii wojskowej - mówił szef rządu.
Donald Tusk: żołnierze mogą liczyć na pełną ochronę państwa
Tusk ocenił, że "jedyne, co musimy do końca na pewno wyjaśnić, to to, czy rakieta była rosyjska". - Politycznie to ma zawsze duże znaczenie i spekulacje, czy to jest rosyjskie, czy ukraińskie, zawsze będą się pojawiały, także wskutek dezinformacji - przypomniał.
Tusk skomentował też to, że pocisk nie został zestrzelony przez wojsko. - Żołnierze mają zawsze pełną świadomość - po nocy 10 września, mówiliśmy o tym z premierem (Władysławem) Kosiniakiem-Kamyszem i z prezydentem (Karolem) Nawrockim w sposób absolutnie jednoznaczny - to wy decydujecie i możecie liczyć na pełną ochronę państwa - zadeklarował.
- Decyzja o zestrzeleniu jest zawsze trudną decyzją, nie ze względu na to, że ktoś się czegoś obawia, tylko zestrzelenie może spowodować czasami większe straty niż upadek swobodny rakiety czy pocisku, czy drona - tłumaczył.
- Po tym zdarzeniu, paradoksalnie, będę wspólnie z panem premierem (wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem) rozważał jak najszybciej dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami, jeśli będzie taka potrzeba - powiedział.
Dodał, że po jego środowej rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim "sprawa jest dość ewidentna: najbliższe 100 dni może rozstrzygnąć o tej wojnie i to jest 50 na 50".
Władysław Kosiniak-Kamysz: prawidłowe wykonanie obowiązków ze strony DORSZ
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że "zarówno naziemne systemy obrony powietrznej, jak również pary dyżurne i wszystkie statki powietrzne (…) były w pełnej gotowości nie w momencie, kiedy pocisk, rakieta przekroczyła polską granicę czy się do niej zbliżała, tylko kilka godzin wcześniej".
- Ze strony podjęcia decyzji przez dowódcę operacyjnego (Rodzajów Sił Zbrojnych), uruchomienia wszystkich sił i środków, widzę prawidłowe wykonanie obowiązków - powiedział.
Alarm i krater. Co się wydarzyło w nocy w Lublinie i Taranawie-Kolonii?
W czwartek w nocy w Lublinie i innych częściach województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe z powodu "informacji o prawdopodobnym uderzeniu z powietrza". Policja i straż pożarna poinformowały później, że w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia odkryto "krater", który został zabezpieczony przez służby.
Następnie wojsko przekazało, że w nocy w polską przestrzeń wleciał "niezidentyfikowany obiekt". O szczegółach naruszenia przestrzeni opowiedzieli podczas posiedzenia specjalnego zespołu premier Donald Tusk, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych generał Ireneusz Nowak.