Sygnalista informował instytucje państwa o tym, co robi GetBack. "Mogły zadziałać, nie zadziałały"

TVN24 | Polska

Autor:
Jacek
Smaruj,
asty/adso
Źródło:
TVN24
TVN24Afera GetBack. Sygnał alarmowy

Czy można było uniknąć afery GetBack, w której Polacy stracili dwa i pół miliarda złotych? Dziennikarz "Czarno na białym" Jacek Smaruj dotarł do pisma sygnalisty, który ostrzegał o zagrożeniu najważniejsze państwowe urzędy, ale - co potwierdziła niedawno Najwyższa Izba Kontroli - żaden z nich na te ostrzeżenia odpowiednio nie zareagował.

Najwyższa Izba Kontroli w styczniu opublikowała miażdżący państwowe instytucje raport w sprawie afery GetBack. – Instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością spółki – przyznaje szef NIK Marian Banaś.

"Mogły zadziałać, nie zadziałały"

Raport liczy ponad 200 stron i można w nim przeczytać między innymi o tajemniczym sygnaliście, który informował najważniejsze instytucje państwowe o tym, jak nieuczciwie działa GetBack. Dziennikarze "Czarno na białym" dotarli do tego pisma.

(…) Według autorów tego opracowania działalność tej spółki może nosić znamiona piramidy finansowej, która finałowo dotknie część runku finansowego w Polsce. Intencją autorów niniejszego opracowania jest troska o szeroko rozumiany rynek finansowy (…).

Pismo otrzymały między innymi takie instytucje jak Komisja Nadzoru Finansowego, Giełda Papierów Wartościowych, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i audytorzy GetBack – datowane jest na 30 listopada 2017 roku, czyli na niemal pół roku przed wybuchem afery.

Sygnalista tłumaczył w dostarczonym piśmie krok po kroku mechanizm, jaki stosował GetBack i wskazywał zagrożenia. Pisał, co stanie się, jeśli instytucje państwowe nie zareagują na czas.

(…) Poniższe praktyki gwarantują GB bardzo dobre wyniki krótkoterminowo, natomiast również gwarantują inwestorom GB oraz pożyczkodawcom kapitału spore problemy w kolejnych 2-3 latach. (…) Taka praktyka pozwala raportować dobre wyniki przez okres 2-3 lat, co wystarczyło na zbudowanie dobrych wyników spółki i wejście GB na GPW (…).

– Gdyby w 2017 roku firmy, instytucje, które otrzymały to zawiadomienie sygnalisty, zaczęły działać w sposób adekwatny do sytuacji, to wydaje się, że straty, jakie zostały oszacowane dzisiaj na poziomie dwóch i pół miliarda złotych, byłyby o wiele mniejsze – ocenia zawiadomienie sygnalisty ekonomista, profesor Marian Noga. – Miały tę informację i mogły zadziałać, nie zadziałały. Oznacza to, że instytucje państwa całkowicie zawiodły – dodaje.

NIK wydał miażdżący raport na temat działalności instytucji w związku z aferą GetBackNIK

Dokładnie to samo twierdzi Najwyższa Izba Kontroli, która wskazuje, że na czas nie zareagował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. – Przez pierwsze pięć lat działalności spółki GetBack nie przeprowadził ani jednej kontroli, która sprawdziłaby jej sytuację finansową i prawidłowość wykonywania zadań, na które otrzymała zgody – mówi Marian Banaś. - KNF nie zareagowała na informacje, które pozwoliłyby na wcześniejsze wykrycie nieprawidłowości w spółce i podmiotach sprzedających jej papiery wartościowe – dodaje.

Zawiodły najważniejsze instytucje

To Urząd Komisji Nadzoru Finansowego jest organem, który sprawuje nadzór nad rynkiem finansowym w Polsce. Pytań do urzędników Komisji jest sporo, bo i sporo jest zarzutów NIK do ich działalności – choćby to, dlaczego nie zareagowali na list sygnalisty.

Rzecznik UKNF Jacek Barszczewski zastrzega, że urząd nie będzie wypowiadał się w szczegółowych kwestiach. – My poza ten komunikat, który wisi na naszej stronie, jeśli chodzi o kontrolę NIK-u dotyczącą GetBack, to nie mamy w tej chwili nic więcej do powiedzenia – wskazuje.

(…) W niektórych obszarach UKNF uznał ustalenia faktyczne NIK, prezentowane przez NIK interpretacje przepisów lub sformułowane wnioski za dyskusyjne czy też wątpliwe, co znalazło wyraz w korespondencji między UKNF a NIK. (…) Urząd jest obecnie na etapie wdrażania działań mających na celu realizację zaleceń zawartych w wystąpieniu pokontrolnym NIK. (…) obecne Kierownictwo Urzędu prowadzi zdecydowane działania zmierzającego do ograniczenia ryzyka wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości (…).

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jak informuje NIK, już w grudniu 2017 roku dostał "anonimowe powiadomienie sygnalisty, w którym informował między innymi o sztucznym kreowaniu wyniku GetBack".

W zawiadomieniu tym zostało też jednoznacznie wskazane, że działalność GetBack może nosić znamiona piramidy finansowej (…). UOKiK nie dostrzegł w tym zawiadomieniu zagrożeń dla konsumentów (…). Nie podjęto czynności sprawdzających (…). Prezes UOKiK podjął adekwatne działania na rzecz ochrony konsumentów (…) dopiero w reakcji na komunikat KNF z dnia 24 kwietnia 2018 roku.

Również przedstawiciele UOKiK odmawiają w tej sprawie komentarza przed kamerą. – Taką podjęliśmy politykę – tłumaczy rzeczniczka UOKiK Małgorzata Cieloch. – W przypadku tej sprawy i NIK-u, ponieważ nie da się wytłumaczyć w dwie minuty tego, co urząd zrobił.

(…) Nie zgadzamy się (…) z zarzutem dotyczącym czasu reakcji. Urząd zareagował bardzo szybko – już kilka dni od pierwszych doniesień prasowych o problemach z tymi obligacjami, rozpoczęliśmy kontrole w biurach GetBack w Warszawie i we Wrocławiu. (…) Zadziałaliśmy zanim trafiły do nas jakiekolwiek skargi oraz przed komunikatem KNF w tej sprawie. (…) Nie zignorowaliśmy anonimowego zawiadomienia, na które powołuje się NIK. (…)

Zdaniem szefa NIK, "wejście GetBack na Giełdę Papierów Wartościowych umocniło wiarygodność spółki na rynku". – Okazało się, że zarząd giełdy podjął taką decyzję w oparciu o błędną opinię jednego ze swoich pracowników – informował Marian Banaś. – Opinia ta przedstawiała zaniżone zobowiązania spółki. Dodatkowo przyznanie GetBackowi w lutym 2018 roku nagrody przez zarząd giełdy, poprawiło wizerunek spółki – dodał, komentując raport NIK-u.

Rzecznik GPW Paweł Lasiuk wyjaśniał, że decyzja o przyznaniu nagrody spółce GetBack "oparta była na mierzalnych i sprawdzalnych ilościowych kryteriach". – Dane, na podstawie których ta spółka była oceniana, pochodziły z raportów i informacji publicznie dostępnych: z prospektu emisyjnego, opinii firmy inwestycyjnej i opinii firm audytorskich. Na tym właśnie giełda bazowała, jak bazuje w przypadku innych firm, które są nagradzane – powiedział.

Według NIK, pismo sygnalisty otrzymały najważniejsze instytucje, które mogły zapobiec finansowej katastrofie na wiele miesięcy przed wybuchem afery. – Te wszystkie firmy powinny zauważyć, że GetBack jest piramidą finansową, jest wydmuszką, która za pomocą blichtru, agresywnej promocji i reklamy, stosowania różnego rodzaju metod marketingowych niepoparte żadnymi zabezpieczeniami, sprzedaje na rynku obligacje – mówi profesor Marian Noga.

"Coraz bardziej było wątpliwe, czy przy tych cenach są w stanie wygenerować zyski"

GetBack to firma, która powstała w 2012 roku – prowadziła działalność windykacyjną, czyli ścigała dłużników niepłacących abonamentów, faktur czy kredytów. Zajmowała się skupowaniem długów od banków, a następnie egzekwowała pieniądze od dłużników.

Eksperci uważali, że GetBack płacił bankom najwięcej na rynku. – Ludzie obserwujący rynek mówili: oni przepłacają to, tak są zdeterminowani, żeby jak najwięcej kupować pakietów niespłacanych kredytów, że są gotowi płacić ceny znacznie wyższe niż konkurencja. Coraz bardziej było wątpliwe, czy przy tych cenach, jakie płacą za to, są w stanie wygenerować zyski – mówi ekonomista, prof. Witold Orłowski.

GetBack finansował nagrody dla polityków Prawa i SprawiedliwościTVN24

Jak niemal każda instytucja finansowa - GetBack szukał inwestorów. W lipcu 2017 roku wszedł na Giełdę Papierów Wartościowych. Czyni tak wiele dużych firm, ale GetBack szukał też pieniędzy w inny sposób – emitując obligacje i w ten sposób pożyczając pieniądze na rynku. Kupić je może każdy. Obligacje sprzedają pośrednicy – w tym przypadku banki i doradcy finansowi.

Na początku grudnia 2017 roku wiadomo już było, że sygnalista ostrzegał instytucje państwowe przed GetBack. Mimo to w lutym 2018 roku GetBack sfinansował nagrody dla polityków Prawa i Sprawiedliwości i w tym samym miesiącu firma dostała nagrodę Giełdy Papierów Wartościowych za optymalne wykorzystanie możliwości rynków.

Klienci nieświadomi tego, co kupili, w kwietniu 2018 roku dowiedzieli się, że GetBackowi brakuje pieniędzy. – Pytanie, jak wiele pieniędzy GetBack zmarnował, inwestując je zbyt ryzykownie – zastanawia się prof. Orłowski. GetBack tracił, bo za pożyczone pieniądze kupował kolejne długi, których nie odzyskiwał.

List prezesa GetBack do premiera Mateusza MorawieckiegoKPRM.GOV.PL

GetBack reklamował się w prawicowych gazetach, a szef firmy – gdy wszystko zaczęło się sypać – pisał do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o pomoc. Groził, że utrata płynności spółki skończy się "piramidą finansową PiS" przez to, że spółka wspierała aktywnie "obóz wolnościowy".

Paradoksalnie GetBack, który skupował długi, nie miał pieniędzy na spłatę własnych. Sytuacja firmy była zła – w połowie kwietnia 2018 roku opublikowano komunikat, który przesądził o losie klientów. Spółka twierdziła, że prowadzi negocjacje z bankiem PKO BP i Polskim Funduszem Rozwoju, i że może pozyskać 250 milionów złotych, co mogłoby uratować firmę.

Godzinę później wiadomo już było, że komunikat był nieprawdą i żadnych negocjacji nie było. To sprawiło, że Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że doszło do manipulacji i zawiesiła notowania spółki. Dla ludzi, którzy zainwestowali swoje pieniądze, oznaczało to ich utratę.

Po niemal dwóch latach od wybuchu afery ludzie, którzy stracili oszczędności, nie są w stanie ich odzyskać. Raport Najwyższej Izby Kontroli jest miażdżący dla władzy i mówi wprost o zaniedbaniach. Pismo sygnalisty wskazuje jasno, że można było przewidzieć bieg zdarzeń. Nie zareagował nikt i nikogo nie pociągnięto do tej pory do odpowiedzialności.

Autor:Jacek Smaruj, asty/adso

Źródło: TVN24