W specjalnym wydaniu programu "Rozmowy na szczycie" w TVN24 BiS Marcin Wrona i Jacek Stawiski dyskutowali o sytuacji na Bliskim Wschodzie. W sobotę USA i Izrael zaatakowały Iran. W wyniku ataków zginął najwyższy przywódca duchowy Iranu Ali Chamenei. W odpowiedzi irańskie rakiety poleciały nie tylko w kierunku Izraela i amerykańskich baz w regionie, ale także między innymi w kierunku Dubaju, Abu Zabi, Bahrajn i jednego z portów w Omanie. - Z ogromnym zainteresowaniem patrzę na ten taniec, który odbywa się teraz w Waszyngtonie pomiędzy różnymi frakcjami politycznymi, a podczas tego tańca zmienia się co chwilę rytm muzyki, do której się tańczy - komentował Marcin Wrona. Stwierdził, że "trudno znaleźć jasną odpowiedź na to, kto tak naprawdę podjął decyzję o tym, że do ataku ma dojść". - Tucker Carlson mówi, że to odrażające, że decyzja o ataku została podjęta przez Benjamina Netanjahu, a nie Donalda Trumpa. Nie mam zielonego pojęcia, jak Trump wykaraska się z tego wizerunkowo - dodał Wrona. Jacek Stawiski przyznał, że "w Ameryce ta wojna robi się rzeczywiście niepopularna". - Należy sobie jednak uświadomić, że o ile w Stanach Zjednoczonych akceptacja społeczna dla tej operacji jest nikła, to w Izraelu jest to wojna narodowa. Tam nikt nie kwestionuje konieczności ataku. Murem za siłami zbrojnymi i premierem stoi większość Izraelczyków - zaznaczył Stawiski. Ocenił również, że "Stany Zjednoczone mogły przeprowadzić ten atak bez Izraela, ale Izrael nie byłby w stanie przeprowadzić ataku bez pomocy Stanów Zjednoczonych"