Szykują protest przed Sejmem. "Pracownicy muszą mieć za co żyć"

3 procent PKB na naukę - to główny postulat protestujących
3 procent PKB na naukę - to główny postulat protestujących
Źródło zdj. gł.: Zamrznuti tonovi/Shutterstock
Pod petycją "3 procent dla nauki, 100 procent dla Polski" podpisało się już ponad 15 tysięcy osób. - Głos naukowców jest w Polsce od lat ignorowany, a politycy zdają się nie zauważać kluczowego znaczenia badań dla rozwoju i bezpieczeństwa kraju - mówią organizatorzy akcji. Na 27 maja zapowiedzieli protest przed Sejmem.

Zbiórka podpisów zyskuje na popularności dzięki platformom społecznościowym. W serwisach X, Instagram i Facebook kilka razy dziennie publikowane są krótkie nagrania naukowców z różnych uczelni. To najczęściej wideo typu selfie z apelami dotyczącym dofinansowania nauki.

W jednym z materiałów profesor fizyki teoretycznej Andrzej Dragan mówi: - Z bólem serca swoich najlepszych studentów wysyłam za granicę, licząc na to, że (...) gdy będą mogli zajmować się fizyką na najwyższym światowym poziomie, będą mieli do czego wrócić.

Hasłem przewodnim akcji są słowa Marii Skłodowskiej-Curie: "Nauka leży u podstaw każdego postępu, który ułatwia życie ludzkie i zmniejsza cierpienie". Pierwsza polska noblistka była też patronką petycji w ubiegłym roku - zaglądała wówczas do pustej skarbonki.

Ekipa naukowych aktywistów. "Od Gdańska po Kraków"

Działania w sprawie petycji koordynują trzy osoby. Biolożka molekularna Agata Starosta oraz psycholog i neuronaukowiec Łukasz Okruszek dowodzą pracowniami w Polskiej Akademii Nauk, są doktorami habilitowanymi, mają stanowiska profesorskie. Profesor Michał Tomza jest kierownikiem grupy badawczej Kwantowych Układów Molekularnych na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.

- Ja pochodzę z Pabianic, Agata z Rzeszowa, a Michał z Żar. Spotkaliśmy się w Warszawie, bo nauka w Polsce opiera się na kilku dużych ośrodkach - mówi Łukasz Okruszek. Zaznacza, że ekipa naukowych aktywistów obejmuje badaczy "od Gdańska po Kraków i od Rzeszowa po Szczecin".

- Jesteśmy naukowcami, którzy osiągnęli samodzielność, mają międzynarodowe doświadczenie i teraz próbują zrobić coś dla systemu, zwłaszcza młodszych kolegów - dodaje Tomza.

- Nasza trójka działa przy wsparciu szerszej grupy naukowców, głównie młodszego i średniego pokolenia, z różnych ośrodków w Polsce, którym zależy na silnej nauce. Ruch jest całkowicie oddolny i apolityczny - deklarują organizatorzy akcji.

Kolejna próba. "Chodzi o to, żeby do nauki trafiały młode pokolenia"

Naukowcy działają od jesieni 2024 roku, kiedy powstała petycja "NCN to Tlen" w sprawie zwiększenia finansowania Narodowego Centrum Nauki.

To kluczowa agencja grantowa finansująca badania podstawowe, nienastawione na konkretne cele komercyjne. Inicjatywa w teorii okazała się sukcesem, premier Donald Tusk przyznał instytucji dodatkowe 500 milionów złotych w formie obligacji, kolejne 100 milionów znalazły ministerstwa finansów i nauki. Pieniądze z obligacji pozostawały jednak zamrożone przez wiele miesięcy. - Plan zakłada wykorzystanie pierwszej transzy do finansowania grantów dla młodych naukowców w tym roku - informuje Agata Starosta.

W 2025 roku akademicy podjęli odważniejszą próbę - postulowali rewizję budżetu na rok 2026, zwiększenie wydatków na naukę. Po raz pierwszy zorganizowali zbiórkę podpisów w sieci. Choć akcję wsparło 6,6 tysiąca osób, a minister nauki Marcin Kulasek zadeklarował, że "gdyby nie był ministrem, sam by ją podpisał" - celu nie osiągnięto.

"3 procent dla nauki, 100 procent dla Polski" można więc nazwać trzecim podejściem. Skala jest jeszcze większa.

- Chodzi nam głównie o to, żeby do nauki trafiały młode pokolenia, bo w tej chwili jest to totalnie nieatrakcyjne. Głos naukowców jest w Polsce od lat ignorowany, a politycy zdają się nie zauważać kluczowego znaczenia badań dla rozwoju i bezpieczeństwa. Uważamy, że rozwiązania oparte na pismach, petycjach i rozmowach z politykami się wyczerpały - mówią organizatorzy.

"Bezobjawowy" minister. "Pełni funkcje reprezentacyjne"

Naukowcy oceniają, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego "administruje, lecz nie zajmuje się realnie sprawami nauki".

- Marcin Kulasek jest ministrem "bezobjawowym", pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Całe kierownictwo ministerstwa wydaje się działać zachowawczo i próbować przypodobać wszystkim, co w efekcie paraliżuje jego skuteczność i ambicję. A w nauce jedno i drugie jest kluczowe - oceniają we wspólnym komentarzu wysłanym tvn24.pl.

Zauważają otwarcie na dialog, ale uważają, że "niewiele konkretów z tego wynika". Zarówno na poziomie ministerstwa, jak i szefa rządu. - Podejście Donalda Tuska do spraw związanych z nauką nie odbiega od generalnego podejścia jego poprzedników. Nauka nigdy nie była priorytetem i to się obecnie nie zmieniło. Finansowanie jest niezmiennie niskie - mówią naukowcy.

Stwierdzają, że "dodatkowo rozczarowujące jest instrumentalne odwoływanie się premiera do nauki przy okazji inicjatyw takich jak 'Rok przełomu', 'Rok przyspieszenia' czy Rada Przyszłości". Dwa pierwsze hasła były używane przez rządzących dla określenia tempa i kierunku zmian gospodarczych, w tym wsparcia nauki.

Powołana w lutym Rada Przyszłości jest ciałem doradczym przy rządzie złożonym z ekspertów i przedstawicieli różnych branż, pod kierownictwem ministra finansów. Przez trzy miesiące Rada wydała jedną deklarację.

Trzy postulaty i protest. "Muszą mieć za co żyć"

"Kwota roczna przeznaczana przez państwo na naukę i szkolnictwo wyższe - liczona jako procent PKB - od dwóch dekad systematycznie maleje" - piszą organizatorzy w informacji prasowej. Zwracał na to uwagę we wrześniu ubiegłego roku w serwisie X profesor Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.

"Jak kończyłem doktorat w 2005 roku, to wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe z budżetu wynosiły 1,27 proc. PKB, czyli było lepiej niż teraz, kiedy wynoszą one 1,02 proc. PKB. Jak to się stało, że po 20 latach wydajemy mniej na naukę? Jak to się ma do ciągle powtarzanych stwierdzeń, że powinniśmy dążyć do unijnej średniej wynoszącej 2,2 proc. PKB? Nie mówiąc już o tym, że co jakiś czas słyszymy, że Polska dąży do wydawania 3 proc. PKB na badania i rozwój - takie stwierdzenie padało wielokrotnie w ostatnim roku ze strony przedstawicieli MNiSW" - pisał Sankowski.

Naukowcy przygotowali trzy postulaty.

  1. "Pracownicy sektora nauki muszą mieć za co żyć". Pensje osób z doktoratem na stanowiskach asystenckich często są o 19 zł wyższe od pensji minimalnej - w skali miesiąca. Postulat to powiązanie wynagrodzenia akademickiego ze średnim wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw. Mechanizm podwyżek miałby objąć także kadrę administracyjną i techniczną.
  2. "Stabilne i godne warunki dla studentów i doktorantów". Chodzi o tanie akademiki, stołówki, urealnienie progów dochodowych przyznawania stypendiów socjalnych. Postulat zakłada również podniesienie stypendiów doktoranckich do poziomu co najmniej płacy minimalnej oraz wprowadzenie możliwości wyboru formy zatrudnienia.
  3. Zwiększenie nakładów na prowadzenie badań - "do 3 proc. PKB do 2030 roku" - w połączeniu z rzetelnymi mechanizmami oceny efektów. Dodatkowy miliard złotych na Narodowe Centrum Nauki.

- Bez inwestycji w naukę i szkolnictwo wyższe grozi nam ograniczenie dostępności do studiów z braku wykładowców, brak szkolenia kadry zasilającej przemysł - wyjaśnia Agata Starosta.

- Ograniczymy szansę na rozwój nowoczesnych technologii oraz wdrożenia technologii importowanych do kraju. Konkurencyjność Polski jako rynku pracy zmaleje. Wygaszanie publicznego sektora nauki prędzej czy później w perspektywie kilku, kilkunastu lat odczują też inne sektory, które na nim opierają swój biznes - wylicza.

Ministerstwo komentuje

Resort nauki zapewnia, że dostrzega postulaty zgłaszane przez środowisko naukowe i traktuje je z pełną powagą. "Głos badaczy, doktorantów oraz pracowników uczelni jest dla nas kluczowy w debacie o przyszłości polskiej nauki" - napisało MNiSW w odpowiedzi na pytania tvn24.pl.

Jak podkreślono, "wiele obecnych wyzwań, w tym kwestie wynagrodzeń i finansowania badań, ma charakter systemowy i wymaga długofalowych działań".

"Dlatego priorytetem Ministerstwa pozostaje stabilne zwiększanie nakładów na naukę oraz ścisła współpraca z resortem finansów w zakresie wypracowania rozwiązań wspierających rozwój polskiej nauki i poprawę warunków pracy badaczy" - wskazano.

Ponad 15 tysięcy podpisów. "Uznajemy start akcji za sukces"

Dziesięć dni po rozpoczęciu zbiórki pod petycją znajduje się ponad 15 tysięcy podpisów. - Uznajemy start akcji za sukces, przede wszystkim ze względu na tempo mobilizacji i rosnącą widoczność problemu - informują organizatorzy.

Dodają, że widać "odradzającą się nadzieję i entuzjazm związane z przekonaniem, że zaplanowany protest pod Sejmem może realnie wpłynąć na sytuację nauki w Polsce".

- Przed nami jeszcze półtora tygodnia intensywnej pracy - zapowiadają naukowcy.

"Wszystkich pracowników sektora nauki, studentów, doktorantów oraz osoby, którym zależy na adekwatnym finansowaniu nauki w Polsce", zapraszają pod Sejm na środę, 27 maja o godzinie 13.

Redagował Daniel Pawluczuk

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: