Debiut SpaceX nastąpi prawdopodobnie 12 czerwca. Według Reutersa firma za jego sprawą chce pozyskać 75 miliardów dolarów (dotychczasowym rekordzistą jest Saudi Aramco z 26 mld dol.), a łączna kapitalizacja, czyli wycena w oparciu o wartość akcji, może przekroczyć 1,5 biliona.
To nie zagwarantuje SpaceX miejsca w czołowej piątce - sama Nvidia jest warta ponad 5 bilionów. SpaceX najprawdopodobniej stanie się jednak najwyżej wycenianą firmą w momencie wejścia na amerykański parkiet.
Trzy filary SpaceX. "Starlink rdzeniem"
SpaceX działa w trzech branżach. - Po pierwsze, segment kosmiczny. To oznacza Falcona, Dragona i Starshipa oraz cały biznes wynoszenia ładunków i misji kosmicznych - mówi Daniel Kostecki, główny analityk rynków finansowych w CMC Markets.
To nazwy - odpowiednio - rakiety wielokrotnego użytku do wynoszenia satelitów, kapsuły transportowej oraz superrakiety zdolnej do odległych lotów.
Drugi segment to łączność - przede wszystkim satelity Starlink, czyli internet konsumencki, biznesowy, rządowy i "direct-to-cell" (do smartfonów). Trzeci element to sztuczna inteligencja: platformy i narzędzia xAI, Grok, X oraz infrastruktura obliczeniowa.
W 2025 roku grupa osiągnęła 18,7 miliarda dolarów przychodu, głównie z abonamentów na "kosmiczny internet", dostarczany przez niemal 10 tysięcy satelitów.
- Starlink jest dziś rdzeniem gotówkowym. Space [część kosmiczna - red.] buduje przewagę technologiczną i kosztową, a AI jest największą opcją na przyszłą wycenę, ale też największym zjadaczem kapitału. Inwestor nie kupuje więc jednej prostej historii, tylko konglomerat, w którym jedna noga już zarabia, druga się rozbudowuje, a trzecia ma dopiero uzasadnić bardzo ambitne oczekiwania rynku - tłumaczy Kostecki.