Kanada chce pójść śladem Australii i wprowadzić ograniczenia w dostępie dzieci oraz młodszych nastolatków do mediów społecznościowych. Projekt ustawy Safe Social Media Act trafił w środę do Izby Gmin.
Nowe przepisy zakładają zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia. W przeciwieństwie do australijskiego modelu firmy technologiczne mogłyby jednak uniknąć objęcia zakazem, jeśli udowodnią, że mają wdrożone zasady ograniczające szkody wobec nieletnich.
Projekt obejmuje także szerokie regulacje dotyczące chatbotów AI oraz treści uznawanych za szkodliwe. Zakłada również powołanie nowego organu nadzorczego, który miałby pilnować, czy platformy internetowe przestrzegają przepisów.
Nowy regulator i wysokie kary dla platform
Zgodnie z projektem w Kanadzie miałaby powstać niezależna Komisja Bezpieczeństwa Cyfrowego Kanady. Według dokumentów informacyjnych jej członków powoływałby rząd.
Projekt ustawy C-34 wymienia siedem kategorii "szkodliwych treści". Chodzi między innymi o materiały dotyczące nękania dziecka, podżegania do nienawiści lub nawoływania do przemocy. BBC zwróciła się do kanadyjskich resortów sprawiedliwości i kultury o doprecyzowanie tych kryteriów, ale nie otrzymała odpowiedzi.
Za naruszenie przepisów groziłaby kara w wysokości 10 mln dolarów kanadyjskich lub 3 proc. globalnych przychodów brutto - w zależności od tego, która kwota byłaby wyższa.
Minister kultury Marc Miller mówił wcześniej, że przyjęcie prawa dotyczącego szkód w internecie jest priorytetem rządu, ponieważ "dzieci umierają".
- Dość powiedzieć, że podejmiemy wszystkie rozsądne środki, aby dzieci były bezpieczne w tym kraju - powiedział dziennikarzom.
Rośnie presja społeczna na regulacje social mediów
W Kanadzie od dłuższego czasu narasta presja, by przyjąć przepisy dotyczące bezpieczeństwa w sieci. Poprzedni liberalny rząd dwukrotnie próbował wprowadzić podobne regulacje, ale bez powodzenia.
Temat bezpieczeństwa sztucznej inteligencji nabrał w Kanadzie szczególnego znaczenia po śmiertelnej strzelaninie w szkole w Kolumbii Brytyjskiej w lutym. Według ustaleń 18-letni podejrzany miał używać ChatGPT do rozmów o przemocy z użyciem broni na kilka miesięcy przed atakiem. Zginęło osiem osób, w tym sześcioro małych dzieci.
OpenAI znalazło się później pod presją za to, że nie zgłosiło konta podejrzanego policji. Prezes firmy Sam Altman wystosował pisemne przeprosiny do rodzin ofiar.
Nie ma jednak pełnej zgody co do tego, czy Kanada powinna przyjmować nowe przepisy o szkodliwych treściach w internecie. Część organizacji broniących wolności słowa ostrzega, że projekt może oznaczać rozszerzenie cenzury. Ich zdaniem problem powinien być rozwiązywany w ramach już istniejących przepisów kodeksu karnego.
Skuteczność zakazu w Australii budzi wątpliwości
Podobne rozwiązania są rozważane także w innych krajach. Wielka Brytania ma przygotowywać zapowiedź zakazu dla osób poniżej 16. roku życia, a w Grecji od stycznia ma zacząć obowiązywać zakaz dla dzieci poniżej 15 lat.
Sześć miesięcy temu Australia jako pierwszy kraj zakazała młodszym nastolatkom i dzieciom dostępu do mediów społecznościowych. Tamtejsze przepisy uniemożliwiają osobom poniżej 16. roku życia zakładanie nowych kont na platformach takich jak Instagram, Facebook i TikTok. Istniejące konta miały zostać dezaktywowane.
Firmom grożą kary do 49,5 mln dolarów australijskich za poważne lub powtarzające się naruszenia. Prawo wymaga od platform podejmowania "rozsądnych kroków", by trzymać dzieci z dala od serwisów społecznościowych, w tym stosowania różnych technologii potwierdzania wieku, takich jak dokumenty tożsamości, rozpoznawanie twarzy lub głosu.
Skuteczność australijskich przepisów jest jednak kwestionowana. W niedawnym badaniu przeprowadzonym przez tamtejszy rząd około 70 proc. rodziców stwierdziło, że ich dzieci nadal korzystają z mediów społecznościowych. Wielu rodziców wskazało też, że platformy nie prosiły ich dzieci o weryfikację wieku po wejściu przepisów w życie.
Australijski rząd poinformował, że wszczął pięć dochodzeń w sprawie domniemanego nieprzestrzegania prawa, między innymi wobec Facebooka, Instagrama, Snapchata i TikToka.
Rozwiązanie z korzyścią dla Kanadyjczyków
Sara Austin z organizacji Children First Canada, która od dawna apelowała o przepisy dotyczące szkód w internecie, oceniła, że kanadyjska furtka dla firm może być pozytywnym rozwiązaniem. Jej zdaniem może zachęcić platformy do wprowadzania lepszych zasad bezpieczeństwa.
Jak powiedziała, takie rozwiązanie "przyniesie korzyści nie tylko dzieciom, ale także wszystkim Kanadyjczykom" korzystającym z tych platform.
Austin dodała, że choć Kanada pozostawała w tyle za innymi państwami w kwestii bezpieczeństwa w sieci, ma nadzieję, że projekt ustawy stanie się okazją do wyznaczenia standardu przed szczytem G7 we Francji.