- Większość pacjentów po udzieleniu świadczenia została wypisana do domu, natomiast 1,7 miliona osób objęto leczeniem szpitalnym.
- Znaczna część pacjentów zgłaszała się na SOR z problemami, które nie stanowiły nagłego zagrożenia zdrowotnego. Co utrudnia pracę personelu medycznego?
- Zespoły ratownictwa medycznego przeprowadziły 3,2 miliona interwencji, z czego większość stanowiły wyjazdy do domów pacjentów.
- Liczba ratowników medycznych wzrosła do 11,8 tysiąca.
W szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć udziela się świadczeń opieki zdrowotnej osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Jak wynika z najnowszej publikacji GUS "Pomoc doraźna i ratownictwo medyczne w 2025 r." w ubiegłym roku skorzystało z nich 6,6 mln osób, o 2,9 proc. więcej niż w roku poprzednim
"SOR służy ratowaniu życia". Ale nie wszyscy tak go traktują
W 2025 roku takiej opieki potrzebowało więcej osób starszych (w wieku 65 lat i powyżej). W minionym roku stanowiły one 29 proc. pacjentów placówek ratownictwa medycznego, a rok wcześniej - 27,6 proc. Z kolei liczba dzieci w stanie nagłego zagrożenia zdrowia była nieco mniejsza niż w 2024 roku. Dane wskazują na 18,3 proc. wobec 19,1 proc. rok wcześniej.
Według podanych w opracowaniu informacji większość pacjentów - 4,9 mln - po udzieleniu świadczenia zdrowotnego wypisano do domu, a 1,7 mln objęto leczeniem szpitalnym.
Problemy, z którymi zgłaszają się pacjenci na SOR nie zawsze są tymi, które stanowią "nagłe zagrożenie zdrowotne". Ten temat często podejmowali w zeszłym roku pracownicy placówek oraz eksperci.
- SOR służy ratowaniu życia. To miejsce, w którym często toczy się walka na granicy życia i śmierci, by pomóc pacjentowi. Powinny tam trafiać tylko te osoby, których stan zdrowia jest bardzo poważnie zagrożony, których życie jest zagrożone, między innymi osoby po wypadkach, z wielonarządowymi urazami, osoby z niewydolnością krążeniową albo oddechową, osoby z udarami i zawałami. One zawsze będą traktowane priorytetowo - tłumaczyła w sierpniu Aleksandra Kwiecień z Małopolskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
Lekarze wskazywali, że zdarzają się osoby, które na SOR zgłaszają się po receptę, czasem po medyczną marihuanę, z objawami grypy, przeziębienia czy z kleszczem. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl. - Było takich przypadków stosunkowo dużo, trudno je zliczyć. (...) Nawet do 70-80 procent pacjentów, których tu przyjmujemy, w ogóle nie powinno się tu znaleźć. Są to pacjenci, którzy już wcześniej powinni zostać zaopiekowani, na przykład u lekarza pierwszego kontaktu, ambulatoryjnie - mówiła też Katarzyna Opioła, lekarka w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką w Krakowie.
Z kolei doktor nauk medycznych Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, wskazywała, że 30 procent pacjentów na SOR-ach stanowią osoby, które znalazły się tam w wyniku urazów związanych z alkoholem. Jak tłumaczyła, utrudnia to sprawne udzielenie pomocy tym, którzy znaleźli się na szpitalnym oddziale ratunkowym w wyniku poważnych problemów zdrowotnych.
Więcej zespołów, choć mniej specjalistycznych
Udzielaniem pomocy potrzebującym w ramach Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM) w 2025 r. zajmowało się 1699 zespołów ratownictwa medycznego (o 35 więcej niż w 2024 r.), w tym 1479 podstawowych i 220 specjalistycznych (odpowiednio 87,1 proc. i 12,9 proc. zespołów) - podał GUS.
"W porównaniu z 2024 r. zwiększyła się liczba zespołów podstawowych o 63 (4,4 proc.), a liczba zespołów specjalistycznych zmniejszyła się o 28 (11,3 proc.)" - czytamy w publikacji.
Doraźnej pomocy medycznej udzielały też Lotnicze Zespoły Ratownictwa Medycznego z 21 baz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (podobnie jak w 2024 r.), a także 251 szpitalnych oddziałów ratunkowych - o jeden więcej niż rok wcześniej. Z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego (PRM) współpracowało 150 izb przyjęć, 17 centrów urazowych i 11 centrów urazowych dla dzieci.
Ponad trzy miliony wyjazdów
W ramach medycznych czynności ratunkowych w 2025 r. zespoły ratownictwa medycznego wykonały 3,2 mln wyjazdów albo wylotów.
Liczba interwencji zespołów ratownictwa medycznego zwiększyła się o 3,5 proc. (109,0 tys.) w porównaniu z poprzednim rokiem. Najwięcej akcji stanowiły wyjazdy albo wyloty do domu pacjenta - 77,1 proc. (wobec 76,7 proc. w 2024 r.).
Wzrosła też liczba osób, którym zespoły ratownictwa medycznego udzieliły świadczeń zdrowotnych w miejscu zdarzenia - do 3,3 mln (o 3,6 proc. więcej niż w 2024 r.). 5,8 proc. tej liczby stanowiły osoby poniżej 18 lat, a ponad połowę - 51,5 proc. - pacjenci w wieku 65 lat i więcej (w 2024 r. odpowiednio 5,9 proc. i 50,5 proc.).
Przybywa ratowników medycznych. Będą też położne?
W skład zespołów ratownictwa medycznego i lotniczych zespołów ratownictwa medycznego wchodziło 13,2 tys. pracowników (według stanu z 31 grudnia 2025 r.). W porównaniu z 2024 r. liczba personelu medycznego wzrosła o 2,0 proc.
Najliczniejszą grupę stanowili ratownicy medyczni, których liczba wyniosła 11,8 tys., o 0,4 tys. więcej niż w poprzednim roku. W zespołach pracowało niespełna tysiąc pielęgniarek systemu, prawie 0,2 tys. lekarzy systemu i ponad 0,2 tys. innych osób.
Czy grupę pracowników SOR-ów zasilą w tym roku także położne? Ostatnio głośno było o nowym rozwiązaniu Ministerstwa Zdrowia, które zaproponowało tworzenie izb porodowych przy takich oddziałach. Chodziło o to, by odpowiedzieć na potrzeby kobiet w związku z likwidacją wielu oddziałów położniczych. Trzeciego marca ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda informowała, że jeden szpital "sygnalizował" możliwość złożenia wniosku o taki kontrakt z NFZ. Marek Nowicki z "Faktów" ustalił wtedy, że żaden szpital nie zdecydował się jeszcze na taki krok.
- Po prostu z naszych rozmów wynika, że dyrektorzy na dzień dzisiejszy nie są totalnie zainteresowani tworzeniem izb porodowych. Po pierwsze kobiety się tego obawiają, a po drugie dyrektorzy nie wezmą za to odpowiedzialności, bo pierwsze zdarzenie medyczne będzie obciążało dyrektora jednostki, że nie zabezpieczył w razie wypadku czy jakichś powikłań całego procesu - mówił w "Faktach" Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
- Przede wszystkim nie jesteśmy w stanie dostarczać kobietom informacji. Dużo się mówi o porodach na SOR-ach, ale my nie wiemy, gdzie one mają rodzić. Co więcej, chcemy je ostrzec, by na tych SOR-ach nie rodziły, bo to nie jest tak, że teraz na każdym SOR-ze kobieta może urodzić, bo tak nie jest - komentowała prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz.
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Szpital w Piotrkowie Trybunalskim