- Zawód ratownika medycznego wymaga życiowego doświadczenia i dojrzałości emocjonalnej. Ratowniczka medyczna radzi, by nie spieszyć się do pracy w karetce, lecz wcześniej dobrze się do niej przygotować.
- Kobiety w ratownictwie muszą sprostać tym samym wyzwaniom co mężczyźni - bez taryfy ulgowej, za to z dużym uznaniem ze strony zespołu.
- Empatia i zdolności komunikacyjne często pozwalają rozładować agresję pacjentów i uniknąć eskalacji napięcia.
- Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj. Polecamy również podcast "Wywiad Medyczny" Joanny Kryńskiej w TVN24+
O tym, że zawód ratownika medycznego staje się coraz bardziej atrakcyjny, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, mogą świadczyć ostatnie wyniki rekrutacji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Swoją przyszłość z ratownictwem chciało związać 568 osób, ale uczelnia przygotowała dla nich tylko 120 miejsc. Wśród osób, które podjęły studia na pierwszym roku 52 procent stanowiły kobiety. Z czym będą się zmagać po uzyskaniu dyplomu?
W ostatnim odcinku "Wywiadu medycznego" Joanny Kryńskiej w TVN24+ mówił o tym Ariel Szczotok, ratownik medyczny, pielęgniarz i perfuzjonista. Pytany o to, czy jest to praca dużo trudniejsze dla kobiet niż dla mężczyzn, odpwiedział: - Na pewno jest dużo bardziej wymagająca pod względem fizycznym. Ale dziewczyny w ratownictwie nie ustępują nam w niczym. To ultra twarde, wytrzymałe i gotowe do wielu poświęceń osoby. Miałem ogromną przyjemność pracować z ratowniczkami i były często lepsze od mężczyzn pod kątem chociażby komunikacji czy umiejętności łagodzenia pewnych sytuacji.
A jak pracę w pogotowiu widzi kobieta, która wykonuje ten zawód? Porozmawialiśmy o tym z Gabrielą Barcz, której codziennością jest właśnie praca w karetce.
Była kosmetyczką, ale pandemia zweryfikowała jej ścieżkę
Gabriela Barcz mówi, że zanim zdecydowała się zostać ratowniczką medyczną, była… makijażystką. - Kiedy przyszła pandemia, trzeba było odwołać wszystkie umówione terminy. Zaczęłam szukać pracy. Dowiedziałam się, że w Szpitalu Wolskim, zakaźnym, szukają ratowników z kursem kwalifikowanej pierwszej pomocy. Zrobiłam ten kurs i pracowałam tam przez cztery miesiące. Tak mi się to spodobało, że zdecydowałam się pójść dalej, czyli podjąć studia i pracować w pogotowiu - wspomina.
Jak mówi, była przygotowana na to, że będzie to zawód ciężki i wymagający. Zależało jej na nim tak bardzo, że postanowiła zacisnąć zęby i zrobić wszystko, co się da, żeby wytrwać w cięższych chwilach.
- Wiedziałam, że kobiety pracują w tym zawodzie, więc jak najbardziej jest to dla kobiety możliwe, żeby sobie w nim radzić. Stwierdziłam, że będę stawiać czoła problemom. Jako nastolatka zajmowałam się moją babcią, która była bardzo schorowana. To wiązało się np. z dźwiganiem. Były też i takie sytuacje, w których faktycznie trzeba było się wykazać hartem ducha i zimną krwią. Myślę, że bardzo mi to doświadczenie pomogło w odnalezieniu się w tym zawodzie - przyznaje.
"Nie ma taryfy ulgowej"
Jak mówi, wchodząc do karetki weszła do świata, do którego reguł musiała się po prostu dostosować. Wymagało to niekiedy doszkolenia, niekiedy dodatkowych ćwiczeń, ale przede wszystkim radzenia sobie z zadaniami, jakie na nią spadały. A te nie zawsze były oczywiste.
Wcześniej rozmawiałam z wieloma osobami i byłam przygotowana na to, że ta rzeczywistość jest daleka od filmowych wyobrażeń, że bardzo często musimy być jednocześnie opiekunem społecznym, psychologiem, ratownikiem i że to nie są teoretycznie zadania dla pogotowiaGabriela Barcz, ratowniczka medyczna
- Takich zadań faktycznie jest dużo, ale zawsze sprawiały mi one przyjemność, bo mogłam komuś pomóc - podkreśla.