"Wczoraj rano, na trasie S19, w drodze na trening byłem jednym z uczestników wypadku. Kierowca jadący pod prąd doprowadził do zderzenia z lawetą i czołowo z moim samochodem" - napisał Łukasz Różański na swoim Facebooku.
"Dzięki Bogu, nie odniosłem poważniejszych obrażeń czy złamań. Jestem bardzo mocno poobijany, posiniaczony i stłuczony. Czuję się jeszcze nie najlepiej, ale biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło to wręcz cud, że skończyło się 'tylko' na tym. Muszę się teraz pozbierać zdrowotnie, psychicznie też nie jest łatwo, ale daję sobie czas i krok po kroku wracam do siebie" - podsumował.
"Bardzo dziękuję za okazaną troskę, wsparcie. To dla mnie naprawdę wiele znaczy wiedzieć, że mam wokół siebie tak życzliwych ludzi" - dodał.
Różański to utytułowany bokser. W 2023 roku zdobył mistrzostwo świata WBC w wadze bridger (pomiędzy wagą junior ciężką, a ciężką). W 2021 roku pokonał Artura Szpilkę, znokautował go już w pierwszej rundzie. Wkrótce Łukasz Różański miał wrócić na ring.
Tragiczny wypadek pod Rzeszowem
Do wypadku doszło w piątek (27 marca) po godzinie 9 na odcinku S19 w kierunku Rzeszowa. Według relacji policji, jadący pod prąd Hyundai zderzył się z lawetą, a potem czołowo z Lexusem. Auto uderzyło w bariery oddzielające pasy ruchu i stanęło w ogniu. Kierowcą Hyundaia był 49-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego, zginął na miejscu.
Przyczyny i dokładne okoliczności wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratora.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KMP Rzeszów