- Helenka i Weronika jako skrajne wcześniaki były szczególnie narażone na groźne powikłania.
- Jako pierwsze w Polsce otrzymały innowacyjny wzmacniacz pokarmu pozyskany z mleka ludzkiego, który poprawia tolerancję żywienia i zmniejsza ryzyko śmiertelnych chorób, m.in. martwiczego zapalenia jelit.
- Terapia została sfinansowana decyzją szpitala. Może otworzyć drogę do szerszego stosowania tego preparatu w Polsce.
- Dziewczynki wkrótce mają zostać wypisane do domu.
- Wiecej treści o podobnej tematyce można znaleźć w zakładce "Zdrowie" na tvn24.pl.
Magdalena Skowrońska pochodzi z Olecka i to tam planowała urodzić. Kiedy okazało się, że ciąża jest bliźniacza, plany się zmieniły i kobieta liczyła się z tym, że poród odbędzie się w szpitalu o wyższym stopniu referencyjności - w Białymstoku. Pojawiły się jednak ciążowe komplikacje. Przyszła mama trafiła więc na konsultację do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.
- Około 16., 17. tygodnia okazało się, że Helenka słabiej rośnie, a różnica w stosunku do Weroniki zaczęła się pogłębiać. Było duże ryzyko, że jej serduszko może przestać bić i trzeba było zaczekać na optymalny moment, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Od 24. tygodnia było już trudno, udało nam się dotrwać do 28. tygodnia i dzięki wspaniałym lekarzom dziewczynki przyszły na świat - relacjonuje młoda mama w rozmowie z dziennikarzami.
Takie wcześniaki są szczególnie narażone
Helenka miała ekstremalnie niską masę urodzeniową - zaledwie 600 gramów. Jej większa siostra Weronika była dwukrotnie cięższa, ale 1200 gramów to wciąż bardzo mało jak na noworodka. Terapia żywieniowa maluchów urodzonych przedwcześnie jest stałym elementem leczenia. Choć najlepszym rodzajem pokarmu dla wszystkich noworodków i małych dzieci jest pokarm matki, to dla najbardziej niedojrzałych wcześniaków, z racji ich bardzo dużego zapotrzebowania, musi być on wzmacniany. Standardowo wcześniakom podaje się preparaty na bazie mleka krowiego. Jednak dla dziewczynek, które urodziły się tak skrajnie przedwcześnie i ważyły tak mało, najlepszą opcją jest preparat wytwarzany na bazie mleka kobiecego. Polscy lekarze sięgnęli po niego jako niemal pierwsi w Europie Środkowo-Wschodniej (oprócz Chorwacji, gdzie środek jest już podawany).
- Stosuje się go u dzieci o masie niższej niż 1250 gramów. To są wcześniaki narażone na najbardziej przykre, dotkliwe powikłania, które mogą zakończyć się nierzadko zgonem albo rzutować na całą przyszłość dziecka czy później już dorosłego człowieka - wyjaśnia profesor Mirosław Wielgoś, kierownik Kliniki Położnictwa i Perinatologii PIM MSWiA, konsultant krajowy ds. perinatologii.
"Dzieci szybciej dochodzą do pełnego żywienia"
Profesor Maria Wilińska, kierownik oddziału Fizjologii, Patologii i Intensywnej Terapii PIM MSWiA, ocenia, że w terapii żywieniowej wcześniaka jest to środek nieoceniony, a zastosowanie go u trojga pierwszych w Polsce pacjentów (oprócz Weroniki i Helenki otrzymuje go jeszcze jeden chłopiec) pokazało wyraźne korzyści w stosunku do tego pochodzenia krowiego.
- Widzimy, że jest to preparat, który możemy włączyć do diety dziecka zdecydowanie wcześniej, już w trzecim, czwartym dniu życia u noworodków o skrajnej niedojrzałości. On jest dobrze tolerowany, dzięki jego zastosowaniu stabilizacja metaboliczna wcześniaczka jest lepsza w porównaniu do tamtego wzmacniacza. Widzimy, że dzieci szybciej dochodzą do pełnego żywienia enteralnego, że skracamy czas żywienia dożylnego - wymienia prof. Wilińska.
Przede wszystkim jednak zastosowany przez warszawskich lekarzy preparat chroni wcześniaki przed bardzo groźnymi powikłaniami, które mogą się skończyć nawet śmiercią. Najgroźniejszym z nich jest martwicze zapalenie jelita.
- Odsetek zgonów z powodu rozwiniętego martwiczego zapalenia jelit oscyluje w okolicy 50 procent. Kiedy dziecko przeżyje, musi być operowane, a operacja także niesie za sobą ryzyko zgonu, niepowodzenia. Jeśli się powiedzie, to łączy się z usunięciem dużej części jelita i problemami zespołu krótkiego jelita, z którymi człowiek będzie się zmagał już przez całe życie - wyjaśnia profesor Maria Wilińska.
- Jeżeli szybciej przechodzimy na żywienie wyłącznie enteralne, jeżeli krócej stosujemy żywienie pozajelitowe, to zmniejszamy ryzyko zakażeń w oddziale neonatologicznym. Na podstawie badań obserwacyjnych mamy też w pełni udokumentowane medycznie to, że zmniejszamy częstość retinopatii wcześniaków czy dysplazji oskrzelowo-płucnej. Obserwujemy też lepszy rozwój neurologiczny - wymienia.
"Ręka nie zadrżała"
Wzmacniacz jest dodawany do mleka matki. Tak przygotowany pokarm jest podawany dziecku przez cewnik żołądkowy. Maluch otrzymuje taką porcję pokarmu co dwie-trzy godziny. Taka terapia trwa trzy tygodnie. Korzyści z niej wynikające - przez całe życie. Choć preparat jest na świecie znany już od kilkunastu lat, to w Europie Środkowo-Wschodniej stosowano go dotychczas tylko w Chorwacji. W Polsce nie jest objęty refundacją. Sfinansowanie wartej około 40 tysięcy złotych terapii wymagało odważnych decyzji dyrekcji szpitala.
- Zostałem poproszony o pilną pomoc dla bardzo wcześnie urodzonych bliźniaków, które były w bardzo złym stanie. Dowiedzieliśmy się, że jest możliwość pozyskania substancji, która może znacznie zwiększyć ich szanse na przeżycie. Natychmiast zdecydowaliśmy się ją wdrożyć. To drogi lek, ale wiedzieliśmy, że w inkubatorze leżały dzieci, którym groziła śmierć lub bardzo poważne powikłania. Dyrekcji nie zadrżała ręka przy podpisywaniu decyzji o tym, by im pomóc - mówi prof. Piotr Suwalski, dyrektor PIM MSWiA.
- Złożyło się wiele korzystnych czynników, przede wszystkim zielone światło z dyrekcji Państwowego Instytutu Medycznego. Dyrektor podjął decyzję o finansowaniu tego preparatu, z deklaracją ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia, że zrefinansuje jego zakupienie. Dyrektor uwierzył naszemu zespołowi neonatologicznemu i perinatologicznemu, że jest to preparat bardzo ważny i rzeczywiście tak jest - dodaje profesor Wilińska.
A Weronika, Helenka i rodzice? Mają się dobrze, a teraz już tylko z niecierpliwością czekają na sobotę - na ten dzień jest zaplanowany wypis ze szpitala. - Już nie możemy się doczekać, bo od października nie było nas w domu. Cieszymy się, że wrócimy tam we czwórkę. Łóżeczka przygotowane, czeka na nas piesek. Brakuje tam tylko nas - kwituje Magdalena Skowrońska.
Czy jest szansa na trwałą zmianę i toczy się proces, który sprawi, że ten innowacyjny preparat będzie w Polsce z automatu refundowany dla dzieci takich jak Helenka i Weronika? Zapytaliśmy o to w resorcie zdrowia. "Podstawowym warunkiem koniecznym do złożenia wniosku o objęcie refundacją systemową jest dostępność na rynku w Polsce danego produktu, a na chwilę obecną produkt ten nie był przedmiotem powiadomienia o wprowadzeniu po raz pierwszy do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej" - wyjaśnia Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.
Jak wyjaśnia resort, wprowadzenie do obrotu środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, sprowadzanych z zagranicy, jest możliwe w procedurze importu docelowego, czyli tak jak miało to miejsce w przypadku trojga pacjentów PIM MSWiA. "Minister Zdrowia potwierdził zaistnienie okoliczności umożliwiających sprowadzenie produktów [wzmacniaczy mleka - red.] z zagranicy w powyższym trybie, na podstawie zapotrzebowania na import docelowy wystawionych na potrzeby pacjentów leczonych w danym podmiocie leczniczym (...). Możliwa jest refundacja środka spożywczego sprowadzanego w trybie importu docelowego, natomiast podmiot leczniczy nie ma możliwości wnioskowania o refundację tego produktu na zasadach określonych w ustawie o refundacji" - wskazuje MZ w odpowiedzi na nasze pytania.
- Mam nadzieję, że na tyle przetarliśmy szlaki, że ta metoda będzie upowszechniana - mówi natomiast profesor Mirosław Wielgoś.
Autorka/Autor: Piotr Wójcik/ap
Źródło: tvn24.pl