O ocenę sytuacji poprosiliśmy ekonomistów: Annę Gołębicką DBA (Doctor of Business Administration) z Centrum im. Adama Smitha, współzałożycielkę Human Answer Institute oraz dr. Roberta Mołdacha z Instytutu Zdrowia i Demokracji. Pod koniec ubiegłego roku ci sami eksperci krytycznie oceniali, że strategię próbuje się robić "od końca", a nie ma nawet zgody co do tego, co jest tak naprawdę naszym problemem. Jaką ocenę wystawiają dzisiaj?
"Zamykamy się w bańce"
- Znów nie ma dyskusji o źródłach problemu, a tylko o tym, kto ma na to jaki pomysł. To metodologicznie błędne - ocenia dr Robert Mołdach.
Dodaje, że społeczeństwo powinno być postrzegane jako partner do rozmów, ale w jego ocenie nadal nie ma gotowości, by tak się stało.
- Pierwsze, co trzeba zrobić, to spojrzeć szerzej na Polskę, a nie tylko na naszą "kołderkę" w ochronie zdrowia. Jeśli zamykamy się w tej bańce, to krzyczymy, że chcemy więcej pieniędzy, że rząd musi coś "dolać"Anna Gołębicka, ekonomistka z Centrum im. Adama Smitha
- Finanse państwa są jednak bardzo obciążone. Mamy tyle różnego rodzaju transferów publicznych, tak bardzo zrobiliśmy się państwem socjalnym, że tych publicznych pieniędzy nam już po prostu brakuje - podkreśla Anna Gołębicka.
Mówi też, że ważna jest prawidłowa redystrybucja środków. Powinny trafiać tam, gdzie beneficjaci naprawdę nie są w stanie poradzić sobie bez wsparcia i tam, gdzie staną się nie wydatkiem, ale i inwestycją (na przykład na dobrze zaplanowaną profilaktykę).
Trzeba też stworzyć równe zasady zbierania danin, bez wyjątków i przywilejów, które sprawią, że Polacy będą widzieli, że jest sprawiedliwie. Chodzi np. o zweryfikowanie grup zwolnionych z opłacania składki zdrowotnej.
- To nie są kwoty, które uratują ochronę zdrowia, ale uratują nasze morale. Nie będzie tak, że jeden musi płacić, a drugi z jakiegoś powodu może tego nie robić i korzystać. Wszyscy chorujemy tak samo i potrzeba nam solidaryzmu w obciążeniach - ocenia Gołębicka.
- Ale czy słyszeliśmy jakąś rozmowę na ten temat? Wspominała o tym minister zdrowia, ale zmiana obciążeń podatkowych jest dokonywana na poziomie ministra finansów czy premiera. I to od tego powinniśmy zacząć, uczciwie tłumacząc ludziom, że przyniesie to określone skutki, ale nie ma innej możliwości - wskazuje dr Robert Mołdach.