NFZ planuje cięcia. Co czeka pacjentów z chorobami serca i jelit?

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia
Szulc: nie mogę zagwarantować, że wolumen świadczeń nie spadnie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Narodowy Fundusz Zdrowia, zapowiadając cięcia w rozliczaniu nadwykonań, zastrzega, że nie dotkną one pacjentów onkologicznych, dzieci i uczestników programów przesiewowych w kierunku nowotworów. - Medycyna to nie tylko onkologia - ripostują lekarze i ostrzegają przed skutkami między innymi dla pacjentów z chorobami serca czy układu pokarmowego.
Kluczowe fakty:
  • Szpitale sygnalizują, że proponowane stawki za nadwykonania są poniżej kosztów. Czym może to skutkować?
  • Zmiany w finansowaniu nie obejmą rozliczania pacjentów onkologicznych - zapewnia NFZ. Medycyna to nie jest tylko onkologia - rispostują lekarze..
  • Specjaliści obawiają się, że wyłączenie z ograniczeń pacjentów z kartą DiLO może prowadzić do nadużywania tego narzędzia w celu przyspieszenia diagnostyki.
  • Jakie są przyczyny problemów finansowych NFZ?

Temat zapowiadanych przez NFZ cięć w rozliczaniu nadwykonań w badaniach obrazowych, a potem prawdopodobnie również w dostępie do lekarzy specjalistów, jest jednym z najsilniej zarysowanych w debacie publicznej w ostatnich dniach. Przypomnijmy, za nadwykonania Fundusz chce płacić tylko 40 procent i to po całym roku. Szpitale twierdzą, że to poniżej kosztów, więc nie będą wykonywać więcej, niż wskazuje kontrakt, a na całym sporze mają stracić pacjenci - zapłacą zdrowiem, czekając w coraz dłuższych kolejkach.

NFZ i resort uspokajają w sprawie onkologii

Plany NFZ dotyczą w pierwszej kolejności tzw. wysokokosztochłonnych badań, czyli tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, kolonoskopii i gastroskopii.

- Z zasady wykonujemy tylko te usługi, które są potrzebne. Leczymy tylko tych pacjentów, którzy tego potrzebują. Nie wyobrażam sobie, by ktoś kolonoskopię lub gastroskopię chciał sobie zrobić dla przyjemności - mówił w czwartek podczas spotkania z dziennikarzami Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Wiceprezes NFZ Jakub Szulc zapewniał wczoraj na antenie TVN24, że zmiany w rozliczeniach nadwykonań nie dotkną pacjentów onkologicznych. To samo mówiła dziś ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. - Zapewnienie szybkiego dostępu i szybkiej ścieżki dla pacjentów onkologicznych w diagnostyce jest na pewno priorytetem i taki priorytet zostaje, podobnie jak leczenie dzieci - potwierdzała szefowa resortu zdrowia.

Tusk o cięciach w NFZ. "Już o tym raz powiedziałem i dostałem bardzo po głowie od Naczelnej Izby Lekarskiej"
Źródło: TVN24

"Niedopuszczalne jest dzielenie chorych na lepszych i gorszych"

Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają natomiast, że skupiając się w argumentacji i kontrargumentacji tylko na onkologii, zapominamy o tym, że to, owszem, ważny, ale wciąż tylko jeden z wielu problemów zdrowotnych Polaków. - Medycyna to nie jest tylko onkologia. Ścieżka dla pacjentów z chorobami pozaonkologicznymi będzie jeszcze bardziej wydłużona. My ich przestaniemy w tym systemie widzieć, a nie chcemy, by jakakolwiek grupa pacjentów stała się niewidoczna. Niedopuszczalne jest dzielenie chorych na lepszych i gorszych - argumentuje w rozmowie z tvn24.pl Marcin Karolewski, specjalista chorób wewnętrznych, hipertensjologii i geriatrii.

Z raportu NIZP-PZH wynika, że nowotwory złośliwe odpowiadają za 24,4 proc. zgonów, a za 36,9 proc. - choroby układu krążenia.

Skutków cięć płatności za nadwykonania w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, a takie są zapowiadane, choć jeszcze nie ogłoszono projektu zarządzenia, obawia się Klaudiusz Komor, specjalista kardiolog.

- Mówimy, że każdy umarłby na serce, chyba że wcześniej umarłby na coś innego. Diagnostyka kardiologiczna powinna się opierać przede wszystkim na szybkim wykrywaniu. Wizyta pierwszorazowa w poradni kardiologicznej to taka, podczas której kardiolog poznaje pacjenta, podejmuje pierwszy trop w sprawie podejrzenia, ale przede wszystkim zleca badania, które te podejrzenia mają potwierdzić - wyjaśnia dr Komor.

"Cofniemy się o dwa kroki"

Wiceprezes NRL dodaje, że jeśli za kontynuację wizyt w ramach nadwykonań, będzie się płacić mniej, to realnie wydłużą się kolejki do specjalistów. Już teraz, według Barometru WHC, na wizytę u kardiologa czeka się średnio 4,6 miesiąca. Lekarz podkreśla, że nawet najlepszy specjalista nie jest w stanie na pierwszej wizycie, nie mając wyników specjalistycznych, dodatkowych badań, postawić diagnozy, ustawić leczenia i odesłać chorego z zaleceniami do podstawowej opieki zdrowotnej.

- Jeśli te pomysły dojdą do skutku, to cofniemy się o dwa kroki, a pamiętajmy, że zapobiegając zawałowi, sprawiamy, że ten człowiek jest wyleczony i może dalej funkcjonować, pracować, normalnie żyć. Jeśli będzie czekał na wizytę i w tym czasie dostanie zawału, to mamy kogoś, kto już do końca życia będzie obciążony powikłaniami. Nie wyobrażam sobie, jak miałoby to wyglądać. Dyrektorzy na pewno będą kłaść nacisk na to, by tych nadwykonań nie robić, bo będzie to poniżej kosztów - przewiduje Komor.

"Będziemy mieć rzeszę chorych z powikłaniami"

A co z diagnostyką chorób przewodu pokarmowego? Wiceprezes NFZ Jakub Szulc powiedział na antenie TVN24, że liczba zgłoszeń do badań przesiewowych w kierunku raka jelita grubego "wynosi 15 procent". - Na tym powinniśmy się skoncentrować i położyć wysiłek, żebyśmy chcieli się badać, bo rzeczywiście profilaktyka jest zdecydowanie lepsza niż późniejsze leczenie - stwierdził. Warto wyjaśnić, że program profilaktyczny zapewniający szybki dostęp do kolonoskopii jest skierowany do określonej grupy. To osoby, które nie miały takiego badania w ciągu ostatnich 10 lat, w wieku od 50 do 65 lat, lub od 40 - jeśli ktoś w rodzinie miał raka jelita grubego.

Co z osobami, które mają wymagające dalszej diagnostyki problemy z układem pokarmowym, a nie spełniają kryteriów dostępu do przesiewu? Już teraz na kolonoskopię w trybie normalnym, w pełnym znieczuleniu czeka się średnio ponad rok. Badanie to nie służy tylko wykryciu raka, lecz również m.in. nieswoistych chorób zapalnych jelit, a to grupa nawet 100 tysięcy osób. - Te choroby dotyczą często osób młodych, takich, które na przykład robiły karierę w korporacjach, pracowały za biurkiem. Proszę sobie wyobrazić, że nagle ktoś taki zaczyna mieć biegunki z krwią osiem razy na dobę. Nieraz widzieliśmy pacjentów z tymi chorobami, którzy tracili kariery zawodowe, doświadczali zaburzeń psychicznych. Teraz idziemy w kierunku, w którym, zamiast wdrożyć szybko diagnostykę i leczenie pozwalające przywrócić stabilne życie, będziemy mieć rzeszę chorych z powikłaniami, wykluczonych z normalnego funkcjonowania - przewiduje w rozmowie z nami Marcin Karolewski.

Klatka kluczowa-301946
Ostre nożyczki NFZ. Jakie są przyczyny problemów z finansami ochrony zdrowia?
Źródło: TVN24

Ścieżka DiLO będzie nadużywana?

Lekarze obawiają się jeszcze jednego problemu. Skoro z ograniczeń wyłączone będą osoby z kartą DiLO, to istnieje ryzyko, że narzędzie to będzie nadużywane - tylko po to, by przyspieszyć diagnostykę, podobnie jak tryb pilny skierowania czy odesłanie pacjenta do szpitala. Zwłaszcza że, jak zapewniał w programie "Tak jest" wiceprezes NFZ, nie było, nie ma i nie będzie żadnej sankcji za wystawianie kart diagnostyki i leczenia onkologicznego na wyrost. - Czyli w sytuacji takiej, że faktycznie potem nie dochodzi do rozpoznania onkologicznego, czyli że w badaniu wykluczamy je - mówił Szulc.

Propozycji NFZ konsekwentnie broni resort zdrowia, przyznając, że u źródeł całego problemu leży niedobór pieniędzy w kasie ochrony zdrowia. - Choć nakłady osiągnęły historycznie wysoki poziom ponad 217 miliardów złotych, to tempo wzrostu kosztów znacznie przewyższa tempo wzrostu z wpływu - zauważył dziś w Sejmie wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

Jako powody problemów NFZ Maciejewski wymienił przeniesienie przez rząd Zjednoczonej Prawicy finasowania świadczeń wartych ponad 7 miliardów złotych do NFZ bez zapewnienia na to pieniędzy. - Aktualnie koszt tej decyzji to ponad 12 miliardów złotych - powiedział Maciejewski. Poinformował też, że skumulowany koszt tzw. ustawy podwyżkowej o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia to w 2026 r. ponad 71 mld zł. Jednocześnie udział składki zdrowotnej spadł do 80 proc. w 2025 r., a udział środków budżetowych państwa w finansowaniu leczenia rośnie. Maciejewski zaznaczył, że dotacja z budżetu państwa dla NFZ w 2024 wyniosła blisko 15 mld zł, w 2025 - 33 mld zł, a wstępne założenie dla 2026 r. to 30 mld zł.

OGLĄDAJ: Cięcia w NFZ. "To jest absolutnie nie do udźwignięcia"
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: