Palenie w ciąży zwiększa ryzyko problemów psychicznych u dzieci

Włochy. Władze Turynu walczą z paleniem na świeżym powietrzu. Nowy zakaz
Profesor Katarzyna Krenke o związku raka płuca z paleniem tytoniu
Dzieci narażone na dym tytoniowy jeszcze w życiu płodowym mogą częściej zmagać się nie tylko z problemami behawioralnymi, ale też z szerszymi trudnościami psychicznymi – wynika z dużego badania amerykańskich naukowców. Najsilniejsze skutki obserwuje się we wczesnym dzieciństwie, a eksperci podkreślają: nie istnieje bezpieczna dawka nikotyny w ciąży.

Naukowcy z Purdue University ostrzegają: dzieci, które w okresie płodowym narażone są na palenie matki, mają większe ryzyko trudności behawioralnych i kłopotów ze zdrowiem psychicznym.

Choć wcześniejsze badania łączyły palenie w ciąży z agresywnym zachowaniem lub częstszym łamaniem zasad przez dzieci - mniej jasne było, czy palenie w czasie ciąży wpływa także na szersze aspekty zdrowia psychicznego oraz czy skutki różnią się w zależności od płci.

Coś więcej niż bunt czy impulsywność

Nowe badanie opisane na łamach periodyku "Development and Psychopathology" rzuca światło na te kwestie. Objęło ono tysiące dzieci w całych Stanach Zjednoczonych i wskazało okresy, w których ekspozycja może mieć największy wpływ.

- Wyniki te pokazują, że prenatalna ekspozycja na nikotynę może wpływać na coś więcej niż tylko problemy z zachowaniem typu buntowniczego czy impulsywnego - może oddziaływać na ogólne zdrowie psychiczne dzieci oraz na współwystępowanie problemów emocjonalnych i behawioralnych - mówi Kristine Marceau, autorka publikacji.

- Zrozumienie, kiedy dzieci są najbardziej na to podatne, może pomóc rodzinom i pracownikom ochrony zdrowia w zapewnieniu im wsparcia we właściwym momencie - dodaje.

Najsilniejsze skutki we wczesnym dzieciństwie

Ekspertka i jej zespół przeanalizowali dane dotyczące niemal 16,5 tys. dzieci w wieku od 1 do 18 lat, pochodzące z 55 ośrodków amerykańskiego badania kohortowego ECHO (Environmental influences on Child Health Outcomes).

Ocenę zachowania przeprowadzono z użyciem standaryzowanych kwestionariuszy mierzących objawy emocjonalne i behawioralne. Oprócz szerokiego wpływu palenia na psychikę badacze odkryli bardziej szczegółowe zależności. Zauważyli, że najsilniejsze skutki pojawiały się we wczesnym dzieciństwie (poniżej 7. roku życia) oraz w wieku od 9 do 12 lat. Podobnie reagowali chłopcy i dziewczynki. Tylko w wieku od 13 do 14 lat nieco silniejsze skutki obserwowano u chłopców. Zauważone zależności utrzymywały się także po uwzględnieniu historii rodzinnej i innych czynników środowiskowych, takich jak wiek matki, jej wykształcenie, a także nadużywanie innych substancji.

Według naukowców w przyszłych badaniach należałoby dokładniej przyjrzeć się temu, kiedy w czasie ciąży dochodziło do szkodzącego dzieciom palenia, a także jego ilości i częstotliwości.

Warto też - argumentują badacze - lepiej ustalić, które skutki wynikają z samego palenia, a które z innych czynników rodzinnych, oraz w jaki sposób nikotyna i inne substancje chemiczne zawarte w dymie wpływają na wzrost i rozwój dzieci.

"Nie ma bezpiecznej dawki"

Tymczasem, według szacunków Global Burden of Disease (GBD) co roku ponad 8 mln ludzi na świecie umiera z powodu chorób odtytoniowych, a przyczyną takiego stanu rzeczy jest również palenie bierne. W 2020 r. 22,3 proc. światowej populacji używało tytoniu, w tym 36,7 proc. ogólnej populacji mężczyzn i 7,8 proc. kobiet.

A jak wyglądają statystyki dla Polski? W przygotowanym pod kierownictwem Komitetu Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk opracowaniu "Redukcja palenia papierosów i używania e-papierosów, w szczególności wśród młodego pokolenia Polaków" czytamy, że w Polsce w 2022 r. do codziennego palenia przyznało się 28,8 proc. dorosłych osób (30,8 proc. mężczyzn i 27,1 proc. kobiet). Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego zwraca natomiast uwagę na to, że w ostatnich latach obserwowane są także zmiany tendencji występowania nowotworów tytoniozależnych. U mężczyzn widoczny jest spadek, a u kobiet - wzrost.

Nie tylko onkolodzy, ale i kardiolodzy alarmują, że nie ma bezpiecznej dawki dymu czy nikotyny przy paleniu papierosów. - To jest z jednej strony akumulacja różnych substancji, a z drugiej w ogóle zetknięcie się z daną substancją, która jest w dymie. Wystarczają do tego pojedyncze papierosy. Najlepiej nie palić i nie być narażonym na dym tytoniowy – wyjaśniał pod koniec ubiegłego roku z rozmowie z tvn24.pl prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy.

Czytaj także: