Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Przewiduje on między innymi całkowity zakaz sprzedaży jednorazowych papierosów elektronicznych - zarówno zawierających nikotynę, jak i bez niej - a także nowe ograniczenia dotyczące woreczków nikotynowych i innych produktów zawierających tę substancję (na przykład gum do żucia). Chodzi przede wszystkim o dodatki aromatyczne. W sprzedaży miałyby pozostać jedynie produkty o smaku tytoniowym. Według Światowej Organizacji Zdrowia, aromaty, na przykład miętowe, owocowe czy słodkie, szczególnie zwiększają atrakcyjność tych wyrobów dla młodzieży.
Producenci mają dużą fantazję
- To ustawa, o której była już mowa wcześniej, często podnoszona ze względu na szkody społeczne. Pewnie nie zdają sobie państwo sprawy, jak dużą fantazję mają producenci tych wyrobów i jak bardzo się starają różne nowatorskie produkty wprowadzać. Chodzi o to, żeby one nie szkodziły, szczególnie młodym osobom. Był problem z ich łatwą dostępnością i powszechnością - mówił podczas konferencji po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka.
Obecnie sprzedaż jednorazowych papierosów elektronicznych jest zabroniona tylko osobom niepełnoletnim - takie przepisy, długo zresztą oczekiwane, obowiązują od lipca ubiegłego roku. Wprowadzona wtedy nowelizacja tzw. "ustawy tytoniowej" zakazuje też sprzedaży takich produktów przez Internet i w automatach oraz reklamy i promocji. Opakowania muszą być oznakowane jako szkodliwe dla zdrowia. Dodatkowo e-papierosów bez nikotyny nie można używać w miejscach publicznych (np. w szkołach, restauracjach, na przystankach i placach zabaw). Taki zakaz obowiązywał już dla e-papierosów z nikotyną.
Jak wyglądało egzekwowanie nowych przepisów? We wrześniu ubiegłego roku sprawdziła to Rzeczpospolita. Jak ustalili reporterzy, handel papierosami elektronicznymi w Internecie nie tylko się nie zakończył, ale wręcz szybko się rozwijał. Z zakupem nie mieli też problemu nieletni. Na platformach sprzedażowych udawało się kupić produkty bez akcyzy, a weryfikacja wieku sprowadzała się do potwierdzenia jednym kliknięciem, że kupujący ma ukończone 18 lat albo wpisania daty urodzenia.
Zakaz dla "jednorazówek" był zapowiadany już od lat
Zmiany, które mają doprowadzić do całkowitego wyeliminowania jednorazowych papierosów elektronicznych z obrotu były zapowiadane już od dawna. Problemowi poświęcono czas między innymi już w marcu 2024 roku, podczas posiedzenia połączonych senackich komisji zdrowia i środowiska. Ówczesny wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny mówił, że zakaz sprzedaży jednorazowych papierosów elektronicznych jest niezbędny, bo inaczej możemy utknąć na cząstkowych rozwiązaniach, które będą później obchodzone.
- Jesteśmy zdeterminowani i uważamy, że wśród wszystkich wyrobów tytoniowych, te urządzenia są najbardziej szkodliwe. Najlepszym przykładem jest to, że kraje, w których są produkowane, jak Indie i Chiny, zakazują ich używania - podkreślał Konieczny.
Rok później, również w marcu, ówczesna ministra zdrowia Izabela Leszczyna informowała w mediach o tym, że do Zespołu Programowania Prac Rządu został skierowany projekt, który wprowadza całkowity zakaz jednorazowych papierosów z nikotyną dla wszystkich. Szefowa resortu zdrowia deklarowała, że jej celem jest także zakaz aromatyzowania woreczków nikotynowych.
"Te produkty to inicjacja nałogu nikotynowego"
Jak czytamy na rządowej stronie internetowej, przyjęta dziś przez Radę Ministrów regulacja wynika z konieczności dalszego ograniczenia używania papierosów elektronicznych jednorazowego użytku nie tylko przez osoby poniżej 18. roku życia, ale także przez dorosłych.
"Planowana regulacja będzie miała największy wpływ na tzw. młodych dorosłych. Papierosy elektroniczne zarówno z nikotyną, jak i te zawierające inne substancje to wyroby stanowiące ewidentne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Są to produkty zawierające substancję silnie uzależniającą oraz inne substancje towarzyszące jej, wchłaniane do organizmu ludzkiego o niezbadanych skutkach dla zdrowia korzystających z produktów osób. Działania popularyzujące te produkty, pozbawienie ich uciążliwości typowych dla tradycyjnych papierosów takich jak na przykład uciążliwy zapach powodują, że są one uznawane za atrakcyjne i postrzegane jako niestanowiące zagrożenia dla zdrowia" - czytamy w opisie projektu ustawy.
Szkodliwość takich produktów wielokrotnie podkreślali już w rozmowach z tvn24.pl lekarze. - To nie jest pasta do zębów, to nie jest dezodorant. Dane jasno pokazują, że te produkty to inicjacja nałogu nikotynowego, który potem przeradza się w palenie papierosów. Co więcej, używanie e-papierosów lub dozowników nikotyny może wywołać EVALI (E-cigarette Vaping Associated Lung Injury). To ostre uszkodzenie płuc, związane z wdychaniem związków chemicznych, które powstają w wyniku używania e-papierosów. Nie istnieje bezpieczne e-palenie. Przez wiele lat cieszyliśmy się, że spada odsetek osób palących tytoń. Teraz niestety znowu wzrósł i już ponad 30 procent społeczeństwa aktywnie pali papierosy - wskazywał w maju ubiegłego roku dr Piotr Dąbrowiecki, alergolog.
Tymczasem z badania przeprowadzonego przez Instytut Zdrowia i Demokracji na grupie prawie 1,4 tysiąca uczniów klas 7. i 8. szkoły podstawowej wynika, że co czwarty uczeń podstawówki (26 proc.) próbował już produktów z nikotyną, a dla niemal trzech czwartych z nich (73,3 proc.) pierwszym takim produktem był e-papieros, zwłaszcza o smakach owocowych i deserowych.
Ponad połowa uczniów biorących udział w badaniu przyznała, że do sięgnięcia po nikotynę skłoniła ich ciekawość smaku. Aż 34,9 proc. uczniów miało pierwszy kontakt z nikotyną już w wieku 13 lat, a 5,6 proc. - już w wieku 8 lat. Obecnie nawet co dziesiąty trzynasto- i czternastolatek regularnie używa nikotyny, przy czym aż 90 proc. korzysta z e-papierosów.
Przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia i przyjęta przez Radę Ministrów nowelizacja "ustawy tytoniowej" trafi teraz do prac parlamentarnych.
Autorka/Autor: Piotr Wójcik/annabie
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock