- Od 1 września na zajęcia z edukacji zdrowotnej będą uczęszczać wszyscy uczniowie. Przedmiot obejmie m.in. tematykę zdrowego stylu życia i profilaktyki, ale moduł o zdrowiu seksualnym będzie fakultatywny.
- Decyzja spotkała się z mieszanymi opiniami. Organizacje uczniowskie chwalą wprowadzenie edukacji zdrowotnej. Na co zwracają uwagę lekarze i eksperci?
- Równolegle z edukacją zdrowotną wchodzą w życie przepisy poprawiające jakość żywienia w stołówkach i sklepikach szkolnych, promujące zdrowsze nawyki.
- Więcej artykułów o tematyce związanej ze zdrowiem znajdziesz w portalu tvn24.pl. Warto również oglądać "Wywiad medyczny" Joanny Kryńskiej w TVN24+.
Wiedza o zdrowiu będzie obowiązkową pozycją w planach zajęć od września - zapowiedziała dziś rano w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 ministra edukacji Barbara Nowacka. - Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego - prawdopodobnie około jednej dziesiątej całości przedmiotu - dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym - przekazała. O uczestnictwie dziecka w drugiej części mają decydować rodzice lub sami uczniowie, jeśli są pełnoletni.
- Myślę, że to bardzo dobra informacja, nie tylko dla Ministerstwa Zdrowia, ale i wszystkich Polaków. Widzimy, że w kwestii naszej edukacji zdrowotnej ciągle jest dużo do zrobienia. Efekt tych obowiązkowych lekcji na pewno zaprocentuje w przyszłości zdrowiem - komentowała podczas dzisiejszej konferencji prasowej Ministra Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Aktywiści: edukacja zdrowotna z wyciętym sercem
- Jako organizacje pozarządowe, które od lat walczą o realną, nowoczesną i odpowiedzialną edukację w polskich szkołach, przyjmujemy tę decyzję z ogromną satysfakcją, ulgą i poczuciem dobrze wykonanej pracy. To nasz wspólny sukces. Walczyliśmy o to długo i konsekwentnie. To zwycięstwo rozsądku nad politycznym cynizmem - komentuje Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej, członek Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka.
Jak dodaje, rozczarowaniem jest to, że w zakresie zajęć obowiązkowych nie znajdzie się komponent zdrowia seksualnego. - To edukacja zdrowotna z wyciętym sercem. Wszyscy wiemy, dlaczego tak się stało. To kolejna czysto polityczna decyzja, podjęta po to, by za wszelką cenę uniknąć kolejnej burzy w koalicji rządzącej i kolejnego frontu konfliktu między prawicą a lewicą - ocenia Mrozek.
Seksuolog: wolałbym, żeby zdrowie seksualne było w programie
- Dużym sukcesem jest to, że edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym - ocenia prof. Zbigniew Izdebski, specjalista seksuolog. Nie jest jednak zadowolony z tego, że komponent dotyczący zdrowia seksualnego będzie do wyboru.
- Naturalnie jako osoba zajmująca się problematyką zdrowia, w tym zdrowia seksualnego, wolałbym, żeby zdrowie seksualne, fizyczne, psychiczne i wszystkie inne komponenty zdrowia, które były w programie, znalazły się jako jeden przedmiot - mówi.
Zdaniem prof. Izdebskiego, widać dużą determinację Barbary Nowackiej jako minister edukacji, żeby przedmiot był obowiązkowy. - Myślę, że to wymagało ze strony resortu pewnych kompromisów dotyczących emocji, które wywołuje hasło edukacja czy zdrowie seksualne – ocenia. - Osobom, które zajmują się problematyką zdrowia w ramach medycyny prewencyjnej i działań profilaktycznych, trudno jest zrozumieć, że oddzielamy to, co dotyczy zdrowia seksualnego od innych obszarów naszego zdrowia - dodaje.
Rezydent pediatrii: dzieci potrzebują tych informacji
- To bardzo dobra wiadomość i decyzja wyczekiwana od dawna - komentuje dla tvn24.pl lek. Łukasz Durajski, rezydent pediatrii. Jak ocenia, wyłączenie tematyki związanej ze zdrowiem seksualnym poza obowiązkowy plan zajęć to pewien kompromis, który najwyraźniej był konieczny, by udało się wprowadzić do szkół dużo szerszy program, jakim jest edukacja zdrowotna. - Dzieci potrzebują tych informacji, szczególnie w dobie szalejącej w internecie dezinformacji - podkreśla.
Jak dodaje lekarz, najczęstszym problemem, jaki widzi wśród małych pacjentów, jest nieświadomość związana z tematyką zdrowego żywienia i znaczeniem aktywności fizycznej. - Problemy dotyczące ruchu, zdrowej żywności, tego, co kupujemy i zjadamy, czy rozumiemy etykiety to jeden z naprawdę istotnych aspektów. Bardzo ważna jest też tematyka związana z uzależnieniem od internetu, bo social media pochłaniają dzieciaki. Nie zapominajmy też o potrzebie wypracowywania umiejętności weryfikowania informacji, szczególnie w zakresie zdrowia - wymienia Łukasz Durajski.
Gastroenterolog: ta wiadomość "zrobiła mi dzień"
- Ja się bardzo cieszę, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Uważam, że to krok o rok spóźniony, ale lepiej być spóźnionym, niż w ogóle nie dobiec. Nie ukrywam, że ta informacja "zrobiła mi dziś dzień" - komentuje w rozmowie z nami prof. Michał Brzeziński z Katedry i Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Dlaczego zdrowie seksualne będzie wyłączone? - To już nie jest merytoryczna, lecz wyłącznie polityczna decyzja, więc ciężko ją z perspektywy lekarskiej komentować. Mam obawę, że na tę część przedmiotu będą chodziły osoby wiedzące relatywnie dużo, których rodzice wiedzą, że warto z dziećmi o tych sprawach rozmawiać, a nie dotrą tam te, którym najbardziej byłoby to potrzebne - przyznaje Brzeziński.
Gastroenterolog przypomina przy okazji, że oprócz sprawy edukacji zdrowotnej warto zwrócić też uwagę na to, że od nowego roku szkolnego wejdą w życie również zmiany dotyczące zasad żywienia w stołówkach szkolnych i oferty sklepików. 16 lutego minister zdrowia podpisała tzw. rozporządzenie sklepikowe.
Nowe przepisy mają ograniczyć dostęp do wysoko przetworzonej żywności o niskiej wartości odżywczej i jednocześnie zachęcić placówki do promowania zdrowych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat z uwzględnieniem zasad diety planetarnej. W menu co najmniej raz w tygodniu ma się na przykład pojawić posiłek w pełni roślinny, a zupy mają być co najmniej dwa razy w tygodniu gotowane na wywarach roślinnych.
Z kolei w nowym katalogu oferty sklepików zwrócono uwagę na produkty bezglutenowe i bezlaktozowe oraz uwzględniono napoje roślinne i roślinne alternatywy produktów mlecznych wzbogacone co najmniej w wapń i witaminę B12. Obniżono zawartość cukrów dodawanych do napojów przygotowywanych na miejscu. Usunięto także kategorię "inne", która była w praktyce furtką dla sprzedaży produktów o niższej wartości odżywczej.
- Stołówki będą zdrowsze, a sklepiki zaczną dążyć do tego, by ich oferta była korzystniejsza dla zdrowia dzieciaków i to mnie cieszy - podkreśla prof. Michał Brzeziński.