Dwa miliony Polaków choruje, większość o tym nie wie. To trzecia przyczyna zgonów

shutterstock_1571825278
Po wyroby tytoniowe sięga średnio co trzeci Polak
Źródło: Grzegorz Jarecki/Fakty o Południu TVN24
Zabija po cichu i przez lata nie daje wyraźnych sygnałów. Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) - trzecia przyczyna przedwczesnych zgonów na świecie - w Polsce wciąż umyka diagnozie, choć choruje już blisko dwa miliony osób. Dlaczego wykrywamy ją tak późno?

Problem z POChP zaczyna się od niewinnego z pozoru kaszlu. Pacjenci przez całe lata bagatelizują pierwsze symptomy, uznając je za naturalną konsekwencję swojego stylu życia. Poranne odkrztuszanie i duszność przy wysiłku są błędnie interpretowane jako zwykłe, niegroźne dolegliwości lub tzw. kaszel palacza. Tymczasem, jak ostrzegają eksperci, w tym czasie płuca chorego ulegają nieodwracalnemu zniszczeniu, a każdy kolejny dzień bez leczenia przybliża pacjenta do inwalidztwa oddechowego.

"Kaszel palacza" to wyrok na własne życzenie?

Niska świadomość społeczna sprawia, że pacjenci trafiają do lekarza dopiero w zaawansowanym stadium choroby, kiedy medycyna może już głównie łagodzić objawy, a nie przywrócić sprawność narządu oddechowego. Dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc i konsultant krajowa w dziedzinie zdrowia płuc, podkreślała podczas konferencji "Profilaktyka chorób płuc" 24 marca br., że POChP wciąż pozostaje schorzeniem niedostrzeganym - zarówno przez pacjentów, jak i system.

Jednym z kluczowych mechanizmów jest "przyzwyczajenie się" do choroby. Osoby palące lub żyjące w zanieczyszczonym środowisku (najbardziej narażone na POChP) traktują duszność jako coś naturalnego, wpisanego w codzienność. W efekcie sygnały ostrzegawcze przestają być zauważalne, a choroba rozwija się bez reakcji.

Gdy pojawiają się realne ograniczenia - trudność w wejściu na drugie piętro czy wykonaniu podstawowych czynności - uszkodzenie płuc jest zwykle już zaawansowane. Jak podkreślano podczas wielu debat parlamentarnych, bez systemowych działań ta "cicha epidemia" będzie się pogłębiać.

Ekonomiczny ciężar choroby: 16 miliardów złotych rocznie

POChP to nie tylko dramat pacjentów, ale także realne obciążenie dla gospodarki. Z danych International Respiratory Coalition wynika, że całkowite koszty społeczne choroby w Polsce sięgają niemal 16 mld zł rocznie (ok. 3,6 mld euro) - blisko trzykrotnie więcej niż w przypadku astmy, gdzie szacuje się je na 5,7 mld zł.

Skąd ta skala? Kluczową rolę odgrywają koszty pośrednie. POChP często dotyka osób w wieku przedemerytalnym, prowadząc do trwałej utraty zdolności do pracy. Do tego dochodzą wysokie koszty hospitalizacji związane z zaostrzeniami choroby, które wymagają intensywnego leczenia.

Istotnym, choć rzadziej widocznym elementem systemu jest także obciążenie opiekunów nieformalnych. Najczęściej są to bliscy pacjentów, którzy ograniczają lub rezygnują z aktywności zawodowej, by zapewnić im codzienną opiekę.

Spirometria to wciąż za mało

Podstawowym narzędziem wykrywania POChP pozostaje spirometria. Choć badanie jest szeroko rekomendowane i formalnie dostępne, w praktyce wykonywane jest zbyt rzadko w stosunku do skali problemu. Eksperci zwracają uwagę, że w Polsce wciąż brakuje skutecznego modelu wczesnego wykrywania choroby w grupach ryzyka, a potencjał dostępnych narzędzi diagnostycznych pozostaje niewykorzystany.

Pojawiają się jednak konkretne zapowiedzi zmian. Tomasz Kuleta, naczelnik Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia, poinformował o zakończeniu prac nad nowym programem profilaktycznym, który ma wprowadzić niskodawkową tomografię komputerową jako standard w szerszych grupach pacjentów. Program ma ruszyć 1 lipca 2026 roku i - według zapowiedzi - poprawić wykrywalność wczesnych zmian chorobowych.

Równolegle planowane jest wzmocnienie roli podstawowej opieki zdrowotnej: szkolenia personelu w zakresie prawidłowego wykonywania spirometrii oraz uporządkowanie ścieżek kierowania pacjentów do specjalistów.

Cztery recepty na zdrowe płuca

Czynniki ryzyka POChP są w Polsce powszechne. Z badań Kantar wynika, że aż 60 proc. ankietowanych deklaruje narażenie na zagrożenia dla układu oddechowego - najczęściej wskazywane są zanieczyszczenia powietrza (25 proc.) i palenie tytoniu (24 proc.). Jednocześnie działania ograniczające te ryzyka pozostają niewystarczające: dostęp do refundowanych terapii rzucania palenia jest ograniczony, a poziom wyszczepienia przeciw infekcjom dróg oddechowych - które mogą znacząco zaostrzać przebieg choroby - wciąż jest niski.

W odpowiedzi na tę sytuację dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska wskazuje cztery podstawowe kierunki działań:

  • czyste powietrze
  • ochrona przed zakażeniami (w tym szczepienia)
  • życie bez tytoniu
  • regularna aktywność fizyczna

Jak podkreśla specjalistka, profilaktyka w tym obszarze to nie tylko kwestia indywidualnych wyborów, ale element bezpieczeństwa zdrowotnego całego społeczeństwa.

Rok 2026 pod znakiem walki z POChP

Rok 2026 został ogłoszony Rokiem Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc. Inicjatorem jest Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, kierowane przez dr Małgorzatę Czajkowską-Malinowską, we współpracy z Polską Koalicją Zdrowe Płuca.

Inauguracja odbyła się 24 marca 2026 roku w Sejmie podczas konferencji z udziałem przedstawicieli administracji, ekspertów i organizacji zdrowotnych. Patronat nad wydarzeniem objęli m.in. minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska oraz WHO.

Plan działań obejmuje przede wszystkim wzmocnienie profilaktyki, poprawę wykrywalności choroby oraz szerokie kampanie edukacyjne. Celem jest wcześniejsze rozpoznawanie POChP i ograniczenie liczby pacjentów trafiających do systemu w zaawansowanym stadium choroby.

Czytaj także: