Nowe informacje o eboli. "To zwycięstwo, które warto świętować"

shutterstock_1912026097
GIS o zagrożeniu ebolą
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Cztery osoby zakażone wirusem ebola bundibugyo w Demokratycznej Republice Konga wyzdrowiały i zostały wypisane ze szpitala - poinformowała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). To pracownicy medyczni leczeni w mieście Bunia, które znajduje się w centrum obecnej epidemii. Jednocześnie liczba zakażeń w DRK nadal rośnie.

WHO przekazała, że ze szpitala w Bunii, w prowincji Ituri na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga, wypisano czworo pracowników medycznych leczonych z powodu eboli. Miasto leży w centrum ogniska epidemii, która rozwija się w DRK i sąsiedniej Ugandzie.

- To zwycięstwo, które warto świętować. To silny przekaz, że można wyleczyć się z eboli, jeśli wcześnie zwróci się o pomoc w przeznaczonej do tego placówce opieki medycznej - ocenił cytowany przez WHO dyrektor Państwowego Instytutu Zdrowia Publicznego DRK Dieudonne Mwamba Kazadi.

Po wypisaniu czterech pracowników medycznych łączna liczba osób uznanych za zdrowe od początku obecnej epidemii wzrosła do pięciu. W ubiegłym tygodniu WHO potwierdziła wyzdrowienie pracownika laboratorium. Była to pierwsza osoba oficjalnie uznana za zdrową po potwierdzonym zakażeniu wirusem bundibugyo.

Liczba zakażeń nadal rośnie

Mimo pierwszych wyzdrowień bilans epidemii w DRK wciąż rośnie. W niedzielę władze kraju poinformowały o łącznie 282 potwierdzonych przypadkach zarażenia wirusem ebola, w tym 42 zgonach. We wtorek liczba ta wzrosła do 344 potwierdzonych przypadków zakażeń i 60 przypadków śmiertelnych.

Szef Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom, Africa CDC, Jean Kaseya przekazał, że od początku epidemii w DRK odnotowano około 1,1 tysiąca podejrzewanych zakażeń i 246 prawdopodobnych zgonów. Bilans w regionie wzrósł także we wtorek, gdy ministerstwo zdrowia Ugandy potwierdziło sześć kolejnych przypadków choroby.

To 17. epidemia eboli w historii Demokratycznej Republiki Konga i trzecia co do wielkości od czasu odkrycia wirusa pół wieku temu. Obecne ognisko wywołał bundibugyo, rzadki gatunek ebolawirusa. Nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani leku przeznaczonych konkretnie przeciwko tej odmianie.

Włochy i Brazylia wykluczyły zakażenia

Procedury epidemiologiczne związane z podejrzeniem eboli uruchomiono także poza Afryką. W niedzielę w Cagliari na Sardynii pacjent z objawami infekcji został przewieziony do szpitala i umieszczony w izolacji. Według włoskich mediów był to obywatel DRK, który niedawno wrócił ze swojego kraju. W poniedziałek włoskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że badanie wykonane w specjalistycznej klinice w Rzymie dało wynik ujemny. Resort podkreślił, że ryzyko związane z ebolą na terytorium Włoch pozostaje bardzo niskie.

W weekend podejrzenia zakażenia ebolą sprawdzano także w Brazylii, w Rio de Janeiro i Sao Paulo. W obu przypadkach badania laboratoryjne wykluczyły infekcję tym wirusem. U jednego z pacjentów, który niedawno przebywał w DRK, potwierdzono zapalenie opon mózgowych, a u drugiego, po powrocie z Ugandy, stwierdzono malarię.

W Polsce ryzyko wciąż niskie

W Polsce ryzyko zakażenia oceniane jest jako bardzo niskie, ale służby sanitarne działają w trybie gotowości. Główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski mówił w TVN24, że ogłoszenie przez WHO zagrożenia zdrowia publicznego uruchamia odpowiednie procedury. W gotowości są graniczne stacje sanitarno-epidemiologiczne, szczególnie na lotniskach, a szpitale mają wyznaczone miejsca dla ewentualnych pacjentów z objawami budzącymi podejrzenie zakażenia. Szef GIS zaznaczył, że nie ma informacji, by któryś z obywateli Polski wracał z regionu objętego epidemią, i odradza podróże do Konga oraz Ugandy.

Ebola należy do najgroźniejszych chorób wirusowych. Zaczyna się zwykle nagle: wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólem mięśni i głowy. Później mogą pojawić się wymioty, biegunka, odwodnienie, a u części chorych także krwawienia i niewydolność narządów. Wirus przenosi się przez bezpośredni kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi zakażonej osoby, a także przez kontakt z zakażonymi zwierzętami.

Źródło: PAP, tvn24.pl, Reuters
Czytaj także: