Sieć dla chorych na serce. Co działa, a na co trzeba poczekać?

ekg shutterstock_1919282816
W poniedziałki istnieje największe ryzyko zawału serca. Zaskakujące wyniki badań
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Mija rok od podpisania ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK). Pacjenci mają już gdzie być leczeni, ale system ich wspierania przez koordynatorów wciąż jest w budowie. Melodią przyszłości jest również elektroniczna karta pacjenta. Kiedy to się zmieni?

Ustawę o Krajowej Sieci Kardiologicznej 4 czerwca 2025 roku podpisał ówczesny prezydent Andrzej Duda. Nowy model ma uporządkować leczenie chorób serca i zapewnić pacjentom takie same standardy opieki niezależnie od miejsca zamieszkania - informowaliśmy o tym w tvn24.pl.

W środę w Ministerstwie Zdrowia podsumowano pierwszy rok wdrażania KSK. - Krajowa Sieć Kardiologiczna ma za zadanie zarządzanie całą strukturą w systemie - mówiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. Jak podkreśliła, chodzi o takie prowadzenie pacjenta, aby "wszedł w system bezpiecznie, przeszedł przez proces diagnostyki, leczenia i rehabilitacji i mógł wrócić do samodzielności albo aktywności zawodowej".

Trzy poziomy opieki

Jak wynika z danych przedstawionych podczas konferencji, w systemie działa obecnie 1277 realizatorów na trzech poziomach zabezpieczenia. Pierwszy poziom, OK1, obejmuje podstawową diagnostykę i leczenie. Wchodzą do niego między innymi poradnie kardiologiczne oraz oddziały internistyczne, które mają wstępnie diagnozować pacjentów i prowadzić podstawowe leczenie.

Drugi poziom, OK2, to opieka bardziej specjalistyczna. Obejmuje między innymi kardiologię interwencyjną, leczenie ostrych zespołów wieńcowych oraz rehabilitację kardiologiczną. Takich realizatorów jest 136. Trzeci, najwyższy poziom, OK3, tworzą ośrodki o najwyższej referencyjności, w tym placówki z kardiochirurgią. - Ośrodków o najwyższej referencyjności jest 26. To są wszystkie te ośrodki, które mają kardiochirurgię, czyli zapewniają pełne spektrum opieki kardiologicznej - mówiła prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii i przewodnicząca Krajowej Rady Kardiologicznej.

Jak tłumaczyła, podział na poziomy ma poprawić drożność systemu. Nie każdy pacjent powinien od początku do końca być leczony w najbardziej wyspecjalizowanym ośrodku. - Każdy chciałby być leczony przez całe życie w ośrodku, który ma najwyższą referencyjność. Wtedy dostępność byłaby za mała, a kolejki zbyt duże - mówiła prof. Stępińska. - System jest pomyślany tak, że pacjenci stosunkowo szybko, w razie potrzeby, będą trafiali do ekspertów najwyższej klasy z największym zapleczem, ale będą też sytuacje, kiedy problem zostanie rozwiązany i pacjent będzie przekierowywany - tłumaczyła podczas konferencji.

Pacjent ma mieć konkretny plan

Jednym z najważniejszych elementów KSK jest koordynacja ścieżki pacjenta. Chory nie ma zostawać sam z wypisem ze szpitala, skierowaniem i koniecznością szukania kolejnych terminów. - Pacjent, wchodząc w system ochrony zdrowia, często czuje się zagubiony. Stąd narodziła się idea koordynacji, czyli takiego pokierowania ścieżką pacjenta, aby był zadbany na każdym etapie - mówiła wiceminister Kęcka.

Za tę część procesu odpowiadać mają koordynatorzy opieki kardiologicznej. Mają reagować na wypisy ze szpitala, pilnować zaleceń i organizować dalszą opiekę w ośrodkach na różnych poziomach referencyjności. - Nie będzie czegoś takiego, że pacjent wyjdzie z wypisem, w którym będzie napisane: "proszę o konsultację, proszę pójść tu albo tam". On wyjdzie z konkretnymi zaleceniami i konkretnymi terminami dotyczącymi dalszego postępowania. To jest wielka rzecz - mówiła prof. Stępińska.

Ta część systemu jest jednak nadal budowana. Prof. Stępińska poinformowała, że odbyło się już pierwsze spotkanie osób, które mają pełnić tę funkcję, przygotowywany jest plan szkoleń, a część zajęć prowadzona jest lokalnie. - Nie mamy jeszcze pełnej puli koordynatorów. W spotkaniu przedstawicieli różnych ośrodków uczestniczyło ich stu kilkudziesięciu - mówiła. Pełne uruchomienie sieci zaplanowano na 1 stycznia 2027 roku.

Elektroniczna karta pacjenta kardiologicznego

Kolejnym elementem systemu ma być elektroniczna Karta Opieki Kardiologicznej, czyli e-KOK. Ma zapewnić lekarzom dostęp do najważniejszych informacji o pacjencie i ułatwić prowadzenie chorego między kolejnymi poziomami opieki. Karta ma być przygotowana systemowo jeszcze w tym roku, tak aby placówki mogły ją wdrażać i testować. Obowiązkowa ma być od 2028 roku.

Prof. Stępińska zwraca uwagę, że stworzenie takiego narzędzia w kardiologii jest szczególnie trudne, bo pacjent z chorobą układu krążenia często pozostaje w systemie przez wiele lat. - Pacjent, który raz wchodzi do systemu kardiologicznego, na ogół do końca życia w nim zostaje. Może wejść z powodu nadciśnienia tętniczego, a w dalszej historii mieć migotanie przedsionków czy zawał serca - mówiła. Jak dodała, karta musi zawierać najważniejsze dane, ale nie może być kolejnym dokumentem nadmiernie obciążającym lekarzy. Wiceminister Kęcka zapewnia jednak, że prace nad rozwiązaniami informatycznymi są prowadzone, a resort nie przewiduje opóźnień.

AOS, POZ i szpital mają lepiej współpracować

KSK ma też poprawić wymianę informacji między podstawową opieką zdrowotną (POZ), ambulatoryjną opieką specjalistyczną (AOS) i szpitalami. To szczególnie ważne dla pacjentów przewlekle chorych, którzy wymagają dalszego monitorowania, kontroli i modyfikacji leczenia. - Istnieje dużo nieudogodnień, jeżeli chodzi o koordynację wymiany informacji między trzema poziomami opieki zdrowotnej w Polsce: POZ, ambulatoryjną opieką specjalistyczną i lecznictwem szpitalnym - mówił podczas konferencji dr Michał Miszczak, kardiolog.

Jak wskazywał, zaburzenia komunikacji między tymi poziomami mogą opóźniać diagnostykę i leczenie, a w konsekwencji pogarszać rokowanie. - Krajowa Sieć Kardiologiczna ma na celu usprawnienie, ujednolicenie przekazu i lepszą koordynację pacjentów. Pacjent w tym systemie jest bardziej zaopiekowany, nie czuje się osamotniony w procesie terapeutyczno-leczniczym - mówił dr Miszczak. Według niego karta e-KOK ma dać lekarzowi szerszą wiedzę o stanie zdrowia pacjenta i ułatwić przechodzenie między pierwszym, drugim i trzecim poziomem opieki.

Kolejki i pierwsze efekty

Resort zdrowia wskazuje, że tam, gdzie rozwijana jest opieka koordynowana i ścieżki terapeutyczne, skracają się kolejki. - Jeszcze dwa lata temu, rok temu, średni czas oczekiwania do poradni kardiologicznej w przypadku stabilnym wynosił około 100 dni. W tej chwili średni czas oczekiwania w kraju to 85 dni. Są jednak województwa, w których sieć opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej jest już w pełni rozwinięta i tam pacjenci czekają około dwóch-trzech miesięcy - mówiła wiceminister Kęcka.

Eksperci zastrzegają jednak, że pełna ocena skuteczności sieci będzie możliwa dopiero po kilku latach. Prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przypomniał doświadczenia programu KOS-zawał, czyli koordynowanej opieki nad pacjentem po zawale serca. - Pierwsze wiarygodne analizy, że to działa i funkcjonuje, były po trzech, czterech latach. Wszystkie mechanizmy muszą się uruchomić i zadziałać na właściwym poziomie. Wtedy możemy to dobrze przeanalizować - mówił prof. Gierlotka.

Jak dodał, KSK ma sprawić, że pacjent po rozpoznaniu choroby nie będzie musiał sam ustalać, gdzie ma się zgłosić i jakie powinny być jego następne kroki. - Infrastruktura sieci kardiologicznej i wdrożenie elektronicznej karty pacjenta mają to bardzo ułatwić pacjentom i kardiologom - podkreślił.

Kardiologia przyszłości

Prof. Gierlotka wskazywał również, że kardiologia w najbliższych latach będzie coraz silniej korzystać z rozwiązań telemedycznych. Chodzi między innymi o zdalne monitorowanie pacjentów, zwłaszcza osób z niewydolnością serca, które stanowią duże obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. - Nie każde monitorowanie musi się wiązać z tym, że trzeba pójść do lekarza. Można to robić również w warunkach domowych. Mamy coraz więcej narzędzi i możliwości, aby zdalnie monitorować pacjentów - mówił.

W ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO) na inwestycje w kardiologii przeznaczono ponad 2,6 miliarda złotych. Środki mają trafić do 376 szpitali kardiologicznych. Jak mówiła wiceminister Kęcka, pieniądze są przeznaczane między innymi na modernizację budynków i wymianę zużytego sprzętu.

Choć Krajowa Sieć Kardiologiczna ma poprawić jakość leczenia tych chorób w całym kraju, na razie wciąż pozostaje w fazie wdrażania. Prof. Janina Stępińska podkreśla, że pierwszy rok działania sieci to przede wszystkim czas organizowania systemu, szkolenia koordynatorów i dopracowywania ścieżek pacjentów. Zastrzegła też, że na pełne podsumowanie efektów jest za wcześnie, bo mechanizmy nowego systemu muszą najpierw zacząć działać na wszystkich poziomach opieki.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: