Wirus Nipah wzbudza coraz większe zainteresowanie medyków i niepokój podróżnych kierujących się do Azji Południowej. Chorobie towarzyszą objawy podobne do grypy, ale może ona prowadzić do poważnych powikłań. Ekspertka wyjaśnia, w jakich sytuacjach istnieje realne ryzyko zakażenia tym wirusem.
Co oznacza "bliski, bezpośredni kontakt z chorym", który może doprowadzić do zakażenia wirusem Nipah?
- To opieka nad chorą osobą, pomaganie jej, kontakt z jej wydzielinami. Zagrożeni są przede wszystkim domownicy i pracownicy służby zdrowia. Chodzi o kontakt z wydzielinami z kaszlu, kichnięcia, krwią, moczem czy wymazami z nosa i gardła - tłumaczy Agnieszka Dziewięcka.
Czy można zarazić się, gdy na przykład ktoś zarażony siedzi obok nas w samolocie?
- Ryzyko zakażenia jest niewielkie - mówi specjalistka medycyny rodzinnej i medycyny podróży. - To musi być wydzielina, ślina bądź materiał z nosa. Przypadkowe kichnięcie nie stanowi wysokiego ryzyka.
Jak podkreśla, zagrożenie pojawia się głównie wtedy, gdy ktoś kichnie bezpośrednio w twarz: - Jeżeli kichnie nam w oczy czy nos, to ryzyko jest, choć nieduże. Bo wirus zakaża, gdy pojawiają się objawy. Te bywają niespecyficzne. - To może być gorączka, silny ból głowy, bóle mięśni, wymioty, kaszel, biegunka - wskazuje Dziewięcka.
Już wczoraj informowaliśmy, że w odpowiedzi na zagrożenie Tajlandia, Nepal i Tajwan przywróciły na lotniskach kontrole sanitarne, jakie stosowano podczas pandemii COVID-19. Na lotniskach Suvarnabhumi, Don Mueang i Phuket przybywający z Indii pasażerowie są monitorowani pod kątem gorączki i objawów związanych z wirusem. Przekazywane są im również karty z informacje o postępowaniu w przypadku wystąpienia objawów choroby. Podobne kroki podjęły również Nepal - na stołecznym lotnisku Tribhuvan i lądowych przejściach granicznych - oraz Tajwan. Również lokalne media, jak "Bangkok Post", uspokajają, że zakażenie wirusem wymaga bliskiego kontaktu międzyludzkiego.
Najbardziej narażeni są personel medyczny i osoby opiekujące się chorymi. - Taką standardową drogą kropelkową wirus się nie przenosi - dodaje lekarka.
Czy można zarazić się w toalecie?
- Nie, tu nie ma ryzyka. Generalnie korzystanie z toalety nie stanowi zagrożenia, bo nie dotykamy tych wydzielin bezpośrednio, nie bierzemy ich ani do buzi, ani do oczu - mówi ekspertka.
A gdy ktoś "nakaszle" i "nakicha" w toalecie i my będziemy z niej korzystać tuż po takiej osobie, czy tu jest ryzyko? Co, jeśli ktoś nakicha na kran czy klamkę, a druga osoba ich dotknie? - Tu jest taka szansa, teoretycznie można się zarazić, ale to ryzyko jest również bardzo małe. Musiałoby dojść do przeniesienia wirusa z ręki do ust lub nosa. Pamiętajmy, że podstawowe zasady higieny bardzo ograniczają ryzyko. Warto stosować środki dezynfekujące zawierające minimum 60 proc. alkoholu.
Czy maseczka chroni przed zakażeniem?
- Tak, maseczka przy tym wirusie pomaga. Dotyczy to osoby, która ma objawy - dzięki maseczce nie roznosi zakażenia. U osoby zdrowej zmniejsza ryzyko zakażenia przez nos. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia oczu i ich ochrony, ale maseczka jak najbardziej ma sens i osoby z objawami bezwzględnie powinny nosić maseczkę. Ryzyko zakażenia jest mniejsze, gdy zarówno zdrowa, jak i chora osoba ma maseczki.
Wracając np. z Indii, a nie będąc osobą z objawami możemy oczywiście założyć maseczkę w samolocie. Najlepsze są typu FFP2, bo zapewniają wyższe bezpieczeństwo. Jednak każdy rodzaj maseczki medycznej stanowi barierę i pomaga.
Czy można bezpiecznie jeść owoce w Azji?
- Na pewno warto zachować wzmożoną czujność i uważać na to, co jemy. Jeżeli mamy ochotę na świeże owoce, najlepiej je wyparzyć, dokładnie umyć przegotowaną wodą albo obrać, by mieć pewność, że są czyste z zewnątrz - mówi Dziewięcka.
Także świeże soki z bazarów nie są zalecane - mogą być przygotowywane z dodatkiem kostek lodu lub w naczyniach mytych w zanieczyszczonej wodzie. Sok z palmy daktylowej lepiej całkowicie wykluczyć, ponieważ ryzyko zakażenia jest duże - głównie od nietoperzy, które żywią się owocami i mogą zostawiać na nich swoje wydzieliny. Dlatego owoców zrywanych prosto z drzew czy kupowanych na bazarach nie powinno się jeść bez wcześniejszego umycia - podkreśla lekarka.
Na co trzeba uważać w rejonach zagrożonych wirusem?
- Przede wszystkim nie zbliżać się do osób bardzo chorych. Jeśli widzimy osoby z objawami, leżące, kaszlące, nie podchodzimy do nich. Bardzo ważna jest ostrożność przy spożywaniu lokalnych produktów. Podróżni często stołują się na targach, piją soki czy jedzą owoce kupowane na bazarach. Tu trzeba wzmóc czujność higieniczną - myć, parzyć, obierać owoce - uczula Dziewięcka. Zasady profilaktyki są podobne jak przy tzw. biegunce podróżnych.
Co zrobić po powrocie z Azji, jeśli pojawią się objawy grypopodobne?
- Zawsze należy skontaktować się z lekarzem - może to być lekarz rodzinny, lekarz medycyny podróży lub specjalista chorób zakaźnych. Objawy wirusa Nipah są bardzo niespecyficzne, dlatego nie da się ich samodzielnie odróżnić od innych chorób tropikalnych. Mogą wskazywać na wiele infekcji, między innymi dengę, czikungunię czy malarię. Dlatego każda gorączka, złe samopoczucie, kaszel lub katar po powrocie z tropików albo subtropików zawsze wymagają konsultacji lekarskiej. Najlepiej zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu. W razie potrzeby skieruje on pacjenta do specjalisty chorób zakaźnych lub medycyny podróży. Dopiero tam można wykonać odpowiednią diagnostykę - badania przeciwciał czy testy PCR, które pozwolą ustalić, jaka choroba jest przyczyną objawów - podsumowuje specjalistka medycyny podróży.
Autorka/Autor: Anna Bielecka
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock