Jeszcze kilka dni temu indonezyjska giełda była w świetnej formie - główny indeks osiągnął rekordowe poziomy, a wartość rynku zbliżała się do biliona dolarów. Potem przyszedł nagły szok. MSCI, firma oceniająca rynki, ostrzegła przed możliwą degradacją Indonezji z rynku wschodzącego do rynku granicznego (tzw. frontier market).
Panika na giełdzie
To wywołało na giełdzie najgorszą dwudniową wyprzedaż od prawie 30 lat - indeks spadł w czwartek nawet o 10 procent. Wprowadzono przerwy w handlu, a inwestorzy w panice dzwonili do swoich biur na całym świecie.
Regulator rynku szybko zareagował. Zapowiedział wprowadzenie od przyszłego miesiąca minimalnej 15-proc. liczby akcji dostępnych do obrotu publicznego (tzw. free-float), co jest warunkiem, aby spełnić wymagania MSCI. Te działania pomogły akcjom odbić się od dołków, ale wciąż wielu inwestorów obawia się dalszego odpływu kapitału zagranicznego.
Największy problem to struktura własności spółek - wiele z nich jest w rękach głównych akcjonariuszy, co ogranicza liczbę akcji dostępnych do obrotu i zwiększa ryzyko gwałtownych wahań cen. Jeśli MSCI uzna, że postęp jest niewystarczający, może obniżyć rangę Indonezji w swoich indeksach, a nawet zdegradować kraj z kategorii rynków wschodzących, co mogłoby spowodować odpływ 13–15 mld dolarów z funduszy pasywnych.
Na giełdzie panika była widoczna gołym okiem - dziennikarze i telewizje zapełnili salę, gdy regulator tłumaczył sytuację. Traderzy szybko odczuli strach inwestorów: fundusze ograniczały ekspozycję, a inwestorzy detaliczni sprzedawali akcje, by uniknąć strat.
Pierwsze oznaki stabilizacji
Jednak po dwóch dniach największej wyprzedaży pojawiły się pierwsze oznaki stabilizacji. Niektórzy inwestorzy zaczynają widzieć okazję do taniego kupna akcji, bo spadek był napędzany głównie czynnikami technicznymi, a nie fundamentalnymi problemami gospodarki.
Mimo to rynek pozostaje wrażliwy, bo MSCI jeszcze nie dokonało oceny, a strukturalne problemy spółek i rynku nie zostały rozwiązane. Wiele globalnych funduszy wciąż podchodzi do inwestycji ostrożnie i nie spieszy się z powrotem na indonezyjski rynek.
Goldman Sachs obniżył swoją rekomendację dla indonezyjskich akcji, a eksperci ostrzegają, że w przypadku obniżki ratingu może dojść do odpływu od 2 do prawie 8 miliardów dolarów z rynku.
W 2025 roku zagraniczni inwestorzy sprzedali indonezyjskie akcje za 834 miliony dolarów, co było największym odpływem kapitału od 2020 roku, a wyprzedaż trwała także na początku tego roku.