Siedem lat Bilewicza. Bez nominacji, bo "oczernia Polskę i Polaków"

Michał Bilewicz
Prezydent Nawrocki wręcza nominacje profesorskie
Źródło: TVN24
Michał Bilewicz od lat zajmuje się mową nienawiści, antysemityzmem, uprzedzeniami. Nie bał się krytykować PiS-u, Roberta Bąkiewicza czy Grzegorza Brauna. Płaci za to wysoką cenę - od siedmiu lat jego nominacja profesorska czeka na podpis prezydenta. Dlaczego?

Jest 4 czerwca 2023 roku. Przez Warszawę w marszu zwołanym przez Donalda Tuska "przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu, za wolnymi wyborami i demokratyczną, europejską Polską" idzie około pół miliona osób. Uwagę zwaca mężczyzna idący z transparentem z hasłem "Zamiast niszczyć demokrację, podpisz moją nominację!".

To dr hab. Michał Bilewicz, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. W marszu idzie z prywatnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy o podpisanie jego nominacji profesorskiej. - Zajmuję się tematyką, która nie jest akceptowana przez polskie władze – tłumaczył.

Kiedy szedł ulicami Warszawy, na podpis prezydenta pod swoim tytułem naukowym czekał już blisko pięć lat.

Michał Bilewicz od pięciu lat czekają na nominację profesorską
Michał Bilewicz od pięciu lat czekają na nominację profesorską
Źródło: Twitter/Michal_Bilewicz

Bilewicz to jeden z laureatów zeszłorocznej Międzynarodowej Nagrody im. Witolda Pileckiego. Otrzymał główną nagrodę za najlepszą naukową książkę historyczną za pracę "Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości", w której rozprawia się i z przeszłością, i z naszymi traumami.

Od lat prowadzi badania między innymi postaw antysemickich, uprzedzeń i mowy nienawiści w polskim społeczeństwie. Przygląda się też na przykład wypowiedziom Grzegorza Brauna i Roberta Bąkiewicza. - Moje badania były też obiektem ataku ze strony skrajnej prawicy. Istnieje poczucie, że mówienie o antysemityzmie, mówienie o uprzedzeniach Polaków jest szkalowaniem narodu polskiego – wskazuje.

W tym widział powody opieszałości prezydenta, który za swojej kadencji nie podpisał dla niego nominacji. Teraz to samo robi Karol Nawrocki. Bilewicz czeka już ponad siedem lat.

Andrzej Duda w maju ubiegłego roku w wywiadzie dla Kanału Zero mówił, że jego zdaniem Bilewicz prowadzi "wątpliwie naukową działalność, po prostu działalność antypolską, oczernia Polskę i Polaków", a proces jego kwalifikacji profesorskiej był w "ogromnym stopniu pozbawiony obiektywizmu".

Czym konkretnie Michał Bilewicz naraził się prawej stronie sceny politycznej?

Wykład w POLIN

W marcu 2018 roku o Bilewiczu było głośno po wykładzie, jaki wygłosił w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w ramach obchodów rocznicy Marca '68.

Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości Artur Warzocha i Rafał Ślusarz twierdzili, że w trakcie wykładu "zostały postawione kłamliwe tezy o 'antysemityzmie wtórnym', którego poczucie ma rzekomo narastać obecnie wśród Polaków". Jak pisali, zostało to zobrazowane "zmanipulowanymi i wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami i publikacjami polskich dziennikarzy i polityków Prawa i Sprawiedliwości". Wymieniali w tym miejscu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, prezydenta Andrzeja Dudę, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego i posłankę PiS Krystynę Pawłowicz.

Zdaniem autorów oświadczenia w czasie debaty mowę nienawiści i uprzedzenia wobec narodu żydowskiego przypisywano też przedstawicielom m.in. Instytutu Pamięci Narodowej czy Kościoła katolickiego.

Senatorowie przekonywali, że muzeum POLIN "ostatnio stało się narzędziem walki politycznej". I wytykali, że Bilewicz w 2017 roku został laureatem grantu w wysokości 2 milionów złotych przyznanego przez Narodowe Centrum Nauki (NCN) na projekt badający mowę pogardy. Ich zdaniem wystąpienie Bilewicza w POLIN dowodzi "bardzo swobodnej interpretacji prowadzonych przez niego badań".

Raport dla RPO

Bilewicz jest jednym z autorów raportu o stosunku do Żydów i ich historii, który powstał po wprowadzeniu zmian przez rząd PiS w ustawie o IPN. Raport zamówił Rzecznik Praw Obywatelskich w Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.

Uchwalona 26 stycznia 2018 r. nowelizacja wprowadzała do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Po międzynarodowym skandalu i dyplomatycznym kryzysie przepis ten został potem uchylony.

Z raportu wynikały niewygodne dla rządu wnioski - okres zaognionej dyskusji wokół ustawy o IPN był czasem ewidentnego wzmożenia antysemickiego w debacie publicznej. "Określenia, jak 'parchy', 'gudłaje' czy 'żydki; stosowane są pod koniec stycznia i na początku lutego 2018 wyraźnie częściej. Co więcej, po debacie o IPN zainteresowania internautów tematyką żydowską czy izraelską wiąże się wyraźnie z nasileniem obecności antysemickiej mowy nienawiści" - czytamy we wnioskach.

Co więcej, według autorów raportu, ustawa - która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia użycia wadliwych kodów pamięci - paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia się powszechności ich użycia. 

Michał Bilewicz
Michał Bilewicz
Źródło: Arek Markowicz / PAP

Antysemityzm spiskowy

W kwietniu 2018 roku w programie "Tak jest" Bilewicz wskazał na wynikającą z badań niechęć Polaków do wszystkich mniejszości narodowych. - Na tle innych państw akceptacja do mniejszości w Polsce jest stosunkowo najniższa, podobna jak na Węgrzech. Jest wielu Polaków, którzy nie chcieliby mieć za sąsiada muzułmanina, Żyda i tak dalej - wskazywał..

Polacy do mniejszości są nastawieni raczej negatywnie
"Polacy do mniejszości są nastawieni raczej negatywnie"
Źródło: tvn24

Dodał, że według badań socjologicznych czterech na pięciu Polaków nigdy nie widziało Żyda. - Bardzo trudno jest narzekać na polski antysemityzm, kiedy większość Polaków nie miało kontaktu z Żydami. Im więcej jest takich okazji do kontaktu, myślę i wiemy to z badań psychologicznych, tym mniejsze będą uprzedzenia - podkreślał doktor Bilewicz.

Mówił, że w Polsce najczęściej spotykany jest antysemityzm spiskowy. - Dotyczy przekonań o żydowskiej kontroli i wpływie na gospodarkę i politykę zakulisowymi intrygami - wyjaśniał socjolog.

Nazwał prawą stronę sceny politycznej "beneficjentami paniki"

Bilewicz mówił też otwarcie o niechętnym, stosunku Polaków do uchodźców. - Ponad połowa boi się, że zabiorą Polakom miejsca pracy - tłumaczył. Wskazywał, że zwykle brakuje informacji na temat źródeł ich utrzymania. - Imigranci, podobnie jak najbiedniejsi mieszkańcy tych miejscowości, otrzymują pieniądze z miejskich ośrodków pomocy społecznej. To tworzy mylne wrażenie, że jest to "wspólny tort do podziału". W rzeczywistości pieniądze te pochodzą z zupełnie różnych źródeł. Ale brakuje polityki informacyjnej, szczególnie skierowanej do najuboższych Polaków. A to z ich strony opór jest największy - wyjaśniał.

Jak podkreślał, na lęku przed uchodźcami zyskało nie tylko PiS, ale i Korwin oraz Kukiz. - To byli beneficjenci paniki, która odwoływała się do lęków z przeszłości, do lęków przed gwałtami, przemocą seksualną, do lęków o dzieci i kobiety - mówił.

OGLĄDAJ: "Prawica jest dziś nihilistyczna. Braun nie wierzy absolutnie w nic"
pc

"Prawica jest dziś nihilistyczna. Braun nie wierzy absolutnie w nic"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Za ksenofobię obarczył rząd PiS

- Wiele działań rządu PiS buduje pewien rodzaj myślenia, który psychologowie nazywają mentalnością oblężonej twierdzy. Jest to przekonanie, że cały świat jest przeciw nam, że inne państwa sprzysięgły się przeciw Polsce - mówił Bilewicz w 2018 roku w OKO.press.

Jak podkreślał, debata publiczna w sprawie uchodźców, kampania przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku i upolitycznienie kwestii relokacji wewnątrz państw unijnych doprowadziły do wzrostu lęków antyimigranckich. - To przełożyło się na pogorszenie stosunku do Arabów, Żydów, ale też innych grup narodowych - podkreślał.

Wyjaśniał antyszczepionkowców

Bilewicz jest też autorem badań dotyczących zależności między orientacją polityczną a stosunkiem do szczepień. Wskazywał, że "to nie jest takie proste, że osoby prawicowe nie chcą się szczepić, a osoby lewicowe chcą". - Są państwa, w których to właśnie w środowiskach liberalnych, lewicowych, kontrkulturowych dominuje niechęć do szczepień, tak jak w Polsce słyszeliśmy na przykład o niechętnych szczepieniom nauczycielach jogi, w Niemczech wegańskich szefach kuchni. Więc to nie jest tak, że to są osoby wyłącznie o światopoglądzie konserwatywnym, tradycyjnym - mówił.

marcin
Profesor Bilewicz: to nie jest takie proste, że osoby prawicowe nie chcą się szczepić, a osoby lewicowe chcą
Źródło: TVN24

Wskazywał, że w Polsce, na prawicy, szczególnie w Konfederacji, są osoby o światopoglądzie hierarchicznym, zorientowane na dominację, które świat postrzegają jako dżunglę. - Oni sprzeciwiają się szczepieniom, bo szczepienia są powszechne, uniwersalne, one każdemu mają dawać możliwość zachowania zdrowia w sytuacji chorób zakaźnych, sytuacji epidemicznej. To jest bardzo niezgodne z ich naturą, z ich myśleniem o świecie, o tym, jaki jest stan pożądany na świecie, gdzie wszystkie rzeczy narzucane przez państwo są traktowane jako niebezpieczne - tłumaczył.

Porównał rząd PiS do rządów Putina

W 2024 roku w wywiadzie dla portalu gazeta.pl Bilewicz mówił że w Polsce udało się "zatrzymać pęd autorytarnych populistów".

- Jeszcze niedawno byłem przekonany, że gdy już jakieś państwo wejdzie na autorytarną ścieżkę – to nie ma z niej wyjścia. Popatrz na Orbana, Fico, Erdogana, Putina. (...) U nas zaś nie tylko powstrzymaliśmy autorytarną władzę, lecz także wprowadzane są mechanizmy, które mogą uniemożliwić jej powrót. Wreszcie mamy nudną, spokojną telewizję publiczną. Powoli odkręcają się te wszystkie zmiany w sądownictwie - chwalił zmiany, które nastąpiły po wyborach parlamentarnych w 2023 roku i utracie władzy przez PiS na rzecz obecnie rządzącej koalicji.

W tym samym wywiadzie jasno określił swoje poglady polityczne: - Jestem wiernym wyborcą antypisowskiej koalicji, blisko mi zarówno do lewicowego Razem, jak i do "Silnych Razem", czyli internetowego fanklubu Koalicji Obywatelskiej. 

Zablokowana droga naukowa

Dla Bilewicza droga do profesury rozpoczęła się w styczniu 2018 roku, kiedy to Rada Wydziału Psychologii UW rozpoczęła postępowanie o nadanie mu tytułu naukowego. Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów (obecnie jest to już Rada Doskonałości Naukowej) powołała pięcioro recenzentów, którzy wystawili Bilewiczowi bardzo pozytywne recenzje. Wniosek komisji o nadanie Bilewiczowi tytułu profesora trafił do Kancelarii Prezydenta 15 stycznia 2019 roku.

W 2020 roku za Bilewiczem wstawił się ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Zwrócił on uwagę, że kandydata na profesora ocenia samo środowisko naukowe, a ustawa nie przewiduje merytorycznego badania odpowiedniego wniosku Centralnej Komisji przez Prezydenta RP. Według niego procedura byłaby bardziej transparentna, gdyby tytuły profesorskie były przyznawane według kolejności napływających wniosków.

Po latach oczekiwania na nominację Bilewicz poskarżył się do sądu administracyjnego na "przewlekłość postępowania". 15 października 2024 r. Naczelny Sąd Administracyjny przyznał Bilewiczowi rację w sporze z prezydentem Andrzejem Dudą. Była to już ostatnia instancja. Ówczesny prezydent miał miesiąc na rozpatrzenie decyzji NSA. Prezydent Andrzej Duda nominacji profesorskiej dla Bilewicza nie podpisał.

Zaprzysiężenie nowego prezydenta mogło przynieść zmianę. Na razie jednak nie ma wiadomości o nominacji.

Redagowała Katarzyna Guzik

Czytaj także: