- Wirus Nipah przenoszony jest przez nietoperze owocożerne z rodzaju Pteropus. Może powodować ciężkie zapalenie płuc, układowe zapalenie naczyń i ciężkie zapalenie mózgu, które często kończy się śmiercią.
- Nipah charakteryzuje sie niespecyficznymi objawami. Jakimi?
- Tajlandia, Nepal i Tajwan wzmocniły kontrole stanu zdrowia pasażerów przylatujących z Bengalu Zachodniego w Indiach, gdzie odnotowano przypadki zarażenia tym groźnym wirusem.
- Przeciw Nipah nie ma na razie szczepionki, ale naukowcy z Chin informują o obiecujących wynikach badań nad lekiem przeciwwirusowym VV116, który może okazać się skuteczny w leczeniu zakażenia. Co to za lek?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl. Warto też słuchać "Wywiadu medycznego".
Indie podejmują pilne działania, by zahamować rozprzestrzenianie się wirusa Nipah (NiV) w Bengalu Zachodnim. Służby sanitarne objęły kwarantanną blisko 200 osób, które miały kontakt z chorymi - wszystkie przeszły testy z wynikiem negatywnym i nie wykazują objawów choroby. Wykrycie ogniska wirusa wzbudziło niepokój w całej Azji. W odpowiedzi część państw - Tajlandia, Nepal i Tajwan - przywróciła na lotniskach kontrole sanitarne, jakie stosowano podczas pandemii COVID-19.
Wirus przenoszą "latające lisy". Jak można się zarazić?
Wirus Nipah przenoszony jest przez nietoperze owocożerne z rodzaju Pteropus, nazywane latającymi psami, lisami lub rudawkami. To jedne z największych nietoperzy na świecie - rudawka wielka waży około kilograma. Żyją w koloniach, w dzień wisząc na gałęziach drzew, a w nocy wylatując na żer. Ze względu na efektowny wygląd nietoperze te często hodowane są w ogrodach zoologicznych.
- Wirusem Nipah możemy zarazić się na przykład poprzez spożywanie owoców palmy daktylowej. Wirus jest głównie wydzielany z moczem oraz śliną nietoperzy owocożernych, dlatego spożywanie nieumytych owoców zwiększa ryzyko zarażenia. Owoce najlepiej jest umyć przegotowaną wodą i obrać. Możemy również zarazić się od osoby chorej w bezpośrednim, bliskim kontakcie - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl Agnieszka Dziewięcka, specjalistka medycyny rodzinnej i medycyny podróży.
Czy w takim razie ryzyko zakażenia jest większe w samolocie, którym np. wracamy z urlopu w Indiach czy Tajlandii? - Jeżeli nie ma bezpośredniego, bliskiego kontaktu z wydzielinami osoby, która jest bardzo chora, nie zakazimy się. Przenoszenie tego wirusa drogą kropelkową nie odbywa się w takim stopniu jak na przykład w przypadku COVID-19 czy grypy. Jeżeli jednak siedząca obok chora osoba będzie intensywnie kasłała, a my dotkniemy czegoś, co miało kontakt ze jej śliną, to ryzyko jest - dodaje Dziewięcka.
Jak przebiega choroba?
Objawy zakażenia bywają niespecyficzne. - To może być gorączka, silny ból głowy, bóle mięśni, wymioty, kaszel, biegunka, często dochodzi do zapalenia mózgu. I śmiertelność jest bardzo duża, to jest między 40-75 proc. Osobami najbardziej zagrożonymi są seniorzy, kobiety w ciąży i niemowlęta - wskazuje Dziewięcka.
Choroba pojawia się w tzw. pasie nipah, ciągnącym się w Azji Południowo-Wschodniej przez Malezję, Singapur, Bangladesz i Indie, gdzie naturalnie występują nietoperze owocożerne z rodzaju Pteropus.
Jak wskazuje nazwa, wirus Nipah wywołuje chorobę Nipah - ciężkie zapalenie płuc, układowe zapalenie naczyń i ciężkie zapalenie mózgu, które często - jak już wspomniała nasza ekspertka - kończy się śmiercią. Objawy przypominające grypę występują zwykle w ciągu 4-14 dni od zakażenia, ale zakażenie może także przebiegać bezobjawowo.
Mięso i owoce to źródła zakażeń
Do 2017 roku opisano około 200 zgonów z powodu zakażenia tym groźnym wirusem. Pierwszą epidemię choroby Nipah odnotowano w roku 1999 wśród hodowców świń w Malezji. Początkowo lekarze myśleli, że chodzi o japońskie zapalenie mózgu - chorobę, którą wywołują arbowirusy, a przenoszą komary (i na którą istnieje szczepionka).
Jak podaje WHO, pierwsza epidemia w Bangladeszu miała miejsce w roku 2001, a kolejne pojawiały się niemal co roku. Od czasu do czasu choroba nawiedzała też wschodnie obszary Indii. Wirusa wykrywano u nietoperzy między innymi w Tajlandii i Kambodży, ale także w Indonezji, na Filipinach, Madagaskarze czy w Ghanie.
O ile pierwszą epidemię w Malezji specjaliści przypisują kontaktom z wydzielinami i mięsem zakażonych świń, to w przypadku Bangladeszu i Indii najprawdopodobniej źródłem zakażenia były owoce i surowy sok palmowy zanieczyszczone moczem bądź śliną nietoperzy. Zakażenia człowieka od człowieka odnotowano w przypadku osób opiekujących się chorymi.
Chiński lek pomoże?
- Generalnie jest to wirus, na którego konkretnego leku nie ma, więc leczenie jest objawowe. Są podejmowane różne próby, ponieważ jest to mocno zjadliwy wirus RNA, który ma możliwość szybkiej mutacji. Poza tym pochodzi z rodziny paramyksowirusów, tak jak wirus odry i ma potencjał wywołania poważnych epidemii - mówi Agnieszka Dziewięcka.
Naukowcy z Chin informują o obiecujących wynikach badań nad lekiem przeciwwirusowym VV116, który może okazać się skuteczny w leczeniu zakażenia - przekazał w środę hongkoński dziennik "South China Morning Post", cytując naukowców z Instytutu Wirusologii w Wuhanie. Chiński lek został opracowany pierwotnie do leczenia COVID-19.
W badaniach przeprowadzonych na chomikach syryjskich doustne podanie leku zwiększyło wskaźnik przeżywalności do 66,7 proc. Zauważono również znaczną redukcję miana wirusa w płucach, śledzionie i mózgu, które są głównymi celami infekcji.
Testy wykazały skuteczność VV116 zarówno wobec szczepu wirusa z Malezji, jak i Bangladeszu. Ten ostatni odpowiada za ostatnie zachorowania w Indiach. Wyniki opublikowano w recenzowanym czasopiśmie "Emerging Microbes & Infections".
- To odkrycie jako pierwsze demonstruje terapeutyczny potencjał VV116 przeciwko wirusowi Nipah - przekazał wuhański instytut w poniedziałkowym oświadczeniu. Badacze podkreślili, że środek może służyć nie tylko jako "lek profilaktyczny dla grup wysokiego ryzyka, takich jak pracownicy służby zdrowia", ale także jako "łatwo dostępna opcja" w przypadku wybuchu epidemii.
Wirusolożka: Nipah nie stanowi zagrożenia dla Polski
Czy mamy się czego bać? - Na dziś wirus Nipah nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Polski. Nie krąży w Europie, nie mamy tu jego rezerwuaru i nie występują ogniska lokalne. Warto też podkreślić, że to nie jest wirus, który łatwo przenosi się w populacji, jak grypa czy COVID-19 i nie jest bardzo zakaźny, choć pozostaje bardzo groźny - wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl dr Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych.
Kiedy mógłby stanowić zagrożenie? - Realne ryzyko dla Polski pojawiłoby się tylko w określonych sytuacjach. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to przypadek zawleczony, czyli osoba zakażona, która wraca z regionu ogniska w okresie inkubacji i dopiero w Polsce rozwija objawy. Największym problemem byłoby opóźnione rozpoznanie. Jeśli taki pacjent trafiłby do szpitala bez właściwego wywiadu epidemiologicznego i izolacji, mogłoby dojść do zakażeń personelu lub innych pacjentów. To właśnie transmisja szpitalna była kluczowym problemem w krajach, gdzie dochodziło do ognisk Nipah - tłumaczy lekarka.
Inny, czysto teoretyczny scenariusz to zmiana właściwości wirusa, zwiększająca jego zakaźność. Z tego powodu WHO zalicza Nipah do tzw. patogenów priorytetowych, które są uważnie monitorowane - dodaje.
Jak duże jest zatem ryzyko zarażenia się tym wirusem w Polsce? - Dla osób, które nie podróżują do regionów występowania wirusa, ryzyko jest praktycznie zerowe - zaznacza specjalistka. To nie jest wirus, którym można się zarazić w codziennym życiu w Polsce. Ryzyko dotyczy głównie podróżnych, którzy mieli kontakt z nietoperzami, chorymi zwierzętami, spożywali surowy sok z palmy daktylowej lub mieli bliski kontakt z osobami ciężko chorymi.
Lekarze apelują o ostrożność
Indyjskie Ministerstwo Zdrowia za pośrednictwem mediów społecznościowych apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności - dokładne mycie owoców przed spożyciem, picie wyłącznie przegotowanej lub odkażonej chemicznie wody, regularne mycie rąk wodą z mydłem, zabezpieczenie paszy dla zwierząt oraz źródeł wody przed dostępem nietoperzy.
Specjaliści przestrzegają także przed jedzeniem nieumytych lub nadgryzionych owoców, które spadły z drzewa, oraz kontaktami z nietoperzami i innymi zwierzętami, zwłaszcza chorymi lub padłymi, oraz ich wydzielinami. Zwracają też uwagę, że zakażeniu wirusem Nipah mogą ulec także zwierzęta - między innymi świnie, co może powodować duże straty finansowe wśród hodowców (padają głównie prosięta, ale aby chronić ludzi, likwiduje się całe hodowle). Typowy objaw u świń to kaszel przypominający szczekanie. Chorować mogą także psy, koty, konie, owce i kozy.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) traktuje wirus Nipah priorytetowo i ze względu na brak zatwierdzonych terapii i śmiertelność sięgającą 75 proc. uznała go za patogen o wysokim potencjale do wywołania epidemii.
- Wirus Nipah nie jest dziś zagrożeniem dla społeczeństwa w Polsce, ale jest testem czujności lekarzy i sprawności systemu ochrony zdrowia w czasie sezonu infekcyjnego. W dobie globalnych podróży kluczowe znaczenie ma szybki wywiad, wczesne rozpoznanie i izolacja - podsumowuje dr Karolina Pyziak-Kowalska.
Autorka/Autor: Anna Bielecka/ap
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock