- Rak prostaty jest jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn - przypominają eksperci w Europejskim Dniu Prostaty 15 września.
- Jak dowodzą badania, Stockholm3 wykrywa 90 procent przypadków agresywnego raka prostaty. Czy jest dostępny w Polsce?
- Ekspert tłumaczy, czy szwedzka metoda ma przewagę nad strategią opartą na PSA i rezonansie magnetycznym.
- W jaką stronę zmierza diagnostyka raka prostaty w Polsce?
Rak prostaty należy do najczęściej diagnozowanych nowotworów u mężczyzn zarówno na świecie, jak i w Polsce. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w naszym kraju co roku rozpoznaje się około 18-20 tys. nowych przypadków, a choroba jest przyczyną ponad 5 tys. zgonów. W diagnostyce od lat wykorzystuje się oznaczenie poziomu PSA (ang. prostate-specific antigen), czyli antygenu specyficznego dla prostaty.
PSA nie daje pełnego obrazu
Jednak badanie ma swoje ograniczenia, a podwyższony wynik PSA nie zawsze oznacza nowotwór. Natomiast jego niskie stężenie poniżej 3-4 ng/ml nie wyklucza obecności agresywnego guza, bo nawet 50 proc. agresywnych przypadków raka prostaty występuje przy niskim poziomie PSA.
- Największym problemem PSA jest jego ograniczona swoistość. Podwyższone może prowadzić do kolejnych badań, rezonansu i, przy odpowiednim wskazaniu, biopsji, która jest badaniem inwazyjnym i wiąże się z ryzykiem powikłań. Z drugiej strony prawidłowe PSA nie wyklucza całkowicie raka. PSA nie mówi nam, czy ewentualny rak jest groźny i wymaga leczenia - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl dr hab. Łukasz Zapała, urolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek FEBU (Europejskiej Rady Urologii).
- W polskich zaleceniach PSA powyżej 3 ng/ml traktujemy jako wartość nieprawidłową. Trzeba jednak bardzo wyraźnie podkreślić: PSA powyżej 3 ng/ml nie oznacza, że mężczyzna ma raka. PSA jest markerem prostaty, a nie specyficznym markerem raka. Może również wzrastać z przyczyn niezwiązanych z chorobą nowotworową. Może być podwyższone między innymi w łagodnym rozroście prostaty czy zapaleniu - dodaje urolog.
Na czym polega test Stockholm3?
Gdy Jeremy Clarkson podzielił się swoim doświadczeniem związanym z diagnozą raka prostaty, zwrócił uwagę na test z krwi Stockholm3, dostępny w prywatnych klinikach w Wielkiej Brytanii, jak również w Polsce. - Łączy kilka rodzajów informacji. Po pierwsze, bada we krwi pięć markerów białkowych: PSA całkowite, PSA wolne, hK2, MIC-1/GDF-15 oraz MSMB. Po drugie, analizuje 101 wariantów genetycznych związanych z ryzykiem raka prostaty. Po trzecie, uwzględnia dane kliniczne, między innymi wiek, obciążenie rodzinne i informacje dotyczące wcześniejszej biopsji. Na podstawie tych informacji algorytm wylicza indywidualne ryzyko występowania klinicznie istotnego raka prostaty - podkreśla dr hab. Łukasz Zapała.
- Można więc powiedzieć, że PSA odpowiada przede wszystkim na pytanie: "czy coś dzieje się w prostacie?", natomiast Stockholm3 próbuje odpowiedzieć na znacznie bardziej praktyczne pytanie: "jak duże jest prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z rakiem, którego nie powinniśmy przeoczyć?" - dodaje urolog.
Pacjenci pod lupą
Skuteczności tej metody przyjrzeli się niedawno naukowcy z Karolinska Institutet w Szwecji. W ich badaniu populacyjnym STHLM3-MRI uczestniczyło 12 670 mężczyzn w wieku od 50 do 74 lat. U każdego z nich wykonano zarówno tradycyjne oznaczenie PSA, jak i test krwi Stockholm3. Następnie przez dwa lata monitorowano uczestników na podstawie danych z krajowych rejestrów onkologicznych, co pozwoliło uwzględnić również nowotwory nierozpoznane podczas pierwszej rundy badań przesiewowych.
W okresie obserwacji u 443 mężczyzn zdiagnozowano klinicznie istotnego, czyli agresywnego raka prostaty. Test Stockholm3 przeoczył znacznie mniej poważnych przypadków niż PSA. Jednocześnie odsetek mężczyzn błędnie zakwalifikowanych do grupy wysokiego ryzyka był podobny w przypadku obu testów. "Wyniki badania wskazują na możliwość zmiany sposobu prowadzenia badań przesiewowych w kierunku raka prostaty. Dokładniejsze badanie krwi mogłoby pozwolić na wcześniejsze wykrywanie agresywnej choroby, a zarazem ograniczyć liczbę niepotrzebnych badań kontrolnych i zabiegów" - podkreśla, cytowana w komunikacie Karolinska Institutet, Thorgerdur Palsdottir, badaczka z Wydziału Epidemiologii Medycznej i Biostatystyki.
Mniej przeoczonych przypadków agresywnego raka
Szwedzcy badacze zaobserwowali, że Stockholm3 wykrył 90 proc. przypadków agresywnego raka, podczas gdy test PSA - 74 proc.
- Największym wyzwaniem w badaniach przesiewowych raka prostaty nie jest samo wykrywanie większej liczby przypadków, lecz rozpoznawanie nowotworów, które są naprawdę niebezpieczne. Nasze wyniki pokazują, że Stockholm3 wykrywa znacznie więcej przypadków agresywnego raka niż PSA, nie zwiększając przy tym liczby niepotrzebnych badań kontrolnych - tłumaczy Thorgerdur Palsdottir.
Wyniki badania opublikowano pod koniec czerwca w 2026 roku w czasopiśmie "Annals of Internal Medicine". Naukowcy zaznaczają, że konieczna jest dłuższa obserwacja, aby w pełni ocenić wpływ nowej metody na śmiertelność i długoterminowe wyniki leczenia.
Czy to przełom?
Według dr hab. Zapały test Stockholm3 jest interesującą próbą rozwiązania jednego z podstawowych problemów PSA, czyli odróżnienia mężczyzn, którzy wymagają dalszej diagnostyki, od tych, u których ryzyko istotnego klinicznie raka jest niewielkie. - Jego największy potencjał widzę jako dodatkowy filtr przed rezonansem i biopsją. Jednocześnie nowsze badania randomizowane pokazują, że nie jest on automatycznie lepszy od strategii opartej na PSA i MRI [rezonans magnetyczny - red.]. Dlatego dziś mówiłbym o dużym potencjale, a nie o definitywnie udowodnionym przełomie - wyjaśnia urolog.
- Celem nie jest wykrycie jak największej liczby raków prostaty. Celem jest wykrycie przede wszystkim tych raków, których przeoczyć nie wolno, i jednocześnie ograniczenie niepotrzebnej diagnostyki i leczenia mężczyzn, u których nie ma klinicznie istotnego nowotworu - podsumowuje dr hab. Łukasz Zapała.
Diagnostyka w krajach Unii Europejskiej
Europa nie ma jednego, jednolitego modelu wczesnego wykrywania raka prostaty. W różnych krajach stosowane są różne strategie, a część państw rozwija obecnie modele oparte nie tylko na PSA, ale na indywidualnej ocenie ryzyka. Polska, podobnie jak między innymi Hiszpania i Irlandia, uczestniczy w projekcie PRAISE-U [ang. Prostate cancer Awareness and Initiative for Screening in the European Union - red.].
Zakładają one wykorzystanie nie tylko badania PSA, lecz także m.in. rezonansu magnetycznego, aby lepiej wykrywać agresywne nowotwory oraz ograniczyć liczbę zbędnych biopsji i przypadków nadrozpoznawalności. - Kierunek zmian jest dość wyraźny: odchodzimy od prostego schematu "PSA - biopsja" w stronę diagnostyki wieloetapowej - podsumowuje dr hab. Łukasz Zapała.