Katastrofa tupolewa

Katastrofa tupolewa

Ojcowi Rydzykowi, Antoniemu Macierewiczowi, "Gazecie Polskiej" i Telewizji Republika dziękował przed Pałacem Prezydenckim Jarosław Kaczyński. Prezes PiS wystąpił po mszy św. odprawionej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Uroczystości związane z 5. rocznicą katastrofy prezydenckiego samolotu zakończyły się Apelem Jasnogórskim.

W kokpicie prezydenckiego tupolewa, w ciągu ostatnich 20 minut przed katastrofą, poza załogą były inne osoby - wynika z najnowszej opinii biegłych, do której dotarło RMF FM. Kto? W stenogramie opisano je jako "osoby trzecie". Jedną z nich, opisaną jako DSP, ma być ówczesny Dowódca Sił Powietrznych, gen. Andrzej Błasik.

Wyciek z silnika ukryty przed pilotami, "przejęcie lotu przez centralę w Moskwie", brzoza, którą ominął samolot, albo, której wcale nie było, w końcu - dwa wybuchy w powietrzu. Teorii mających dowodzić według posła Antoniego Macierewicza i jego ekspertów przyczyn katastrofy TU-154, było przez ostatnich 48 miesięcy wiele. Niektóre z nich - jak teza o "obezwładnieniu samolotu" w powietrzu, czy wybuchu - natychmiast wywoływały gwałtowne reakcje polityczne i społeczne. O innych szybko zapominał nawet on sam.

- Nie po raz pierwszy pan poseł Antoni Macierewicz dość spontanicznie reaguje na informacje, które usłyszy lub przeczyta - powiedział w "Faktach po Faktach" kpt. Wiesław Jedynak. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi polityka PiS, który poniedziałkową konferencję prokuratury ws. katastrofy smoleńskiej nazwał kompromitacją. Podtrzymując jednocześnie, że na pokładzie tupolewa, wbrew opinii biegłych przedstawionej przez śledczych, doszło do wybuchu.

10 kwietnia, w czwartą rocznicę katastrofy smoleńskiej, zespół Antoniego Macierewicza przedstawi kolejny raport dotyczący jej przyczyn. Raport ma zawierać m.in. opis rozpadu salonki Tu-154M i analizę działania rosyjskich specsłużb. Dokument powtarza tezę o wybuchu w powietrzu. Stoi to w sprzeczności z ustaleniami Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która otrzymała kilka dni temu uzupełniającą opinię odnoszącą się do tezy o wybuchu. Jak donosiły media, eksplozja na pokładzie Tu-154M została tam wykluczona.

To zupełny upadek moralny. PO chce, aby kłamstwo smoleńskie na temat gen. Andrzeja Błasika wciąż funkcjonowało - tak PiS zareagowało na informację, że projekt uchwały Sejmu ws. uczczenia pamięci gen. Andrzeja Błasika, który zginął w katastrofie smoleńskiej, nie trafił po obrady Sejmu, tylko do komisji. - To kompletna bzdura - odpowiada PO.

Prokuratura wojskowa potwierdza, że 31 marca otrzymała z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego KGP uzupełniającą ekspertyzę fizykochemiczną, dotyczącą prezydenckiego Tu-154. O tym, co z niej wynika nie chcą mówić. - Dajemy sobie siedem dni na poinformowanie opinii publicznej o szczegółach - mówi tvn24.pl rzecznik NPW ppłk. Janusz Wójcik. Według "Gazety Wyborczej" opinia potwierdza, że w tupolewie nie doszło do wybuchu.

- Oni niestety zeszli poniżej 100 metrów. Ja w wywiadzie z panem Kraśko trochę zagrałem - powiedział profesor Jacek Rońda, przyznając się do "blefu" w rozmowie z dziennikarzem. Jeden z czołowych ekspertów komisji Macierewicza twierdził wcześniej, iż Tu-154M w Smoleńsku nie znalazł się niżej niż sto metrów. Nadal twierdzi jednak, że maszynę zniszczyła eksplozja.

Antoni Macierewicz powiedział we wtorek, że do planowanego spotkania prokuratorów z prof. Biniendą wiosną ubiegłego roku nie doszło z winy śledczych, którzy nie przyszli na rozmowę. Zaprzeczył tym samym słowom mec. Rafała Rogalskiego, który przekonywał z kolei, że spotkanie nie odbyło się, ponieważ nie chciał tego Antoni Macierewicz.

Urządzenia użyte przez biegłych w Smoleńsku pokazały na ekranach napisy sygnalizujące obecność związków chemicznych mogących stanowić materiały wysokoenergetyczne - pisze w wydanym oświadczeniu Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Zaznacza jednak, że pojawienie się takich napisów nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że taki materiał wybuchowy znajdował się na badanej części wraku.

- Mamy zastrzeżenia do tego, że prokuratura nie zajęła się tą sprawą. Nie przesłuchała personelu medycznego, żołnierzy - mówił Adam Hofman w "Kropce nad i" komentując wypowiedź Antoniego Macierewicza, który mówił o "wiarygodnych relacjach, że trzy osoby przeżyły katastrofę". Zastrzegł, że pewności o tym, że taka sytuacja miała miejsce nie ma, ale że "obowiązkiem prokuratury jest sprawdzić tego typu doniesienia".

Podczas środowego posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej mec. Piotr Pszczółkowski stwierdził, że Centralne Laboratorium Kryminalistyczne "od grudnia nie rozpoczęło do tej pory badań", które mają dać jednoznaczną odpowiedź, czy na wraku Tu-154 wykryto ślady materiałów wybuchowych. Reakcja prokuratury pojawiła się po kilkudziesięciu minutach: "Proces badawczy trwa".

Rok temu zamach na polskiego prezydenta pod Smoleńskiem dopuszczał co piąty Polak. Dziś co trzeci. Pojawiają się też kolejne wątpliwości dotyczące tego, co na wraku tupolewa znaleźli polscy eksperci. Jeszcze tylko „cząsteczki TNT”, czy już „ślady trotylu”? Odpowiedzi na to pytanie ciągle nie ma. Podobnie jak na wiele innych, dotyczących katastrofy smoleńskiej i efektów prac prokuratorów.

Paweł Artymowicz, fizyk z Uniwersytetu w Toronto, twierdzi, że obalił tezy dotyczące zamachu w Smoleńsku na prezydenckiego tupolewa. Przebadał zapisy z kokpitu tuż przed katastrofą, przeanalizował raporty komisji Millera i MAK-u i na podstawie opisu terenu wokół lotniska stworzył ścieżkę lotu w jego ostatniej fazie. Twierdzi, że jest poprawna, a w Smoleńsku miał miejsce wypadek.

Nie braliśmy w Rosji udziału w jakichkolwiek badaniach pod kątem wykrycia materiałów wybuchowych - informuje Naczelna Prokuratura Wojskowa. To reakcja na komunikat rosyjskiego Komitetu Śledczego. Jego rzecznik Władimir Markin poinformował w czwartek przed południem, że przeprowadzona wspólnie przez specjalistów z Rosji i Polski nowa ekspertyza szczątków polskiego Tu-154M nie wykazała na nich śladów wybuchu.