Trump zaprosił Orbana do Waszyngtonu

Świat

Aktualizacja:
Trump w kwietniu spotkał się z Jensem StoltenbergiemPAP/EPA/Ron Sachs
wideo 2/2

Premier Węgier Viktor Orban otrzymał zaproszenie od prezydenta USA Donalda Trumpa na "spotkanie robocze" 13 maja - poinformował rzecznik węgierskiego rządu Zoltan Kovacs. Rozmowy mają dotyczyć między innymi bezpieczeństwa energetycznego i relacji dwustronnych.

"Prezydent Donald Trump zaprosił premiera Orbana na robocze spotkanie w Waszyngtonie 13 maja" - poinformował na Twitterze Kovacs, powołując się na ministra spraw zagranicznych Węgier Petera Szijjarto.

Według rzecznika węgierskiego rządu, przywódcy będą rozmawiać o "bezpieczeństwie energetycznym, współpracy w dziedzinie obrony, relacjach dwustronnych oraz bezpieczeństwie regionalnym".

Agencja AP przypomina, że w lipcu 2016 roku Orban był pierwszym przywódcą kraju Unii Europejskiej, który poparł Trumpa w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA.

Po powrocie Orbana do władzy w 2010 roku jego polityka była ostro krytykowana przez administrację poprzednika Trumpa, Baracka Obamy za osłabianie demokratycznych mechanizmów kontroli i równowagi oraz rządów prawa.

Jednak - jak podkreśla AP - w ostatnich miesiącach w amerykańsko-węgierskich stosunkach nastąpiło ocieplenie między innymi ze względu na podpisanie w kwietniu umowy o współpracy w zakresie obronności czy węgierskie plany kupna amerykańskiego rakietowego systemu obrony powietrznej średniego zasięgu.

Pompeo ostrzega Węgrów przed Rosją

Orban uznawany jest za jednego z głównych sojuszników rosyjskiego prezydenta Władimira Putina w Unii Europejskiej. Podczas wizyty na Węgrzech w lutym sekretarz stanu USA Mike Pompeo ostrzegał Węgrów, że "autorytarna Rosja nigdy nie będzie zwolennikiem wolności i suwerenności mniejszych narodów". Amerykański sekretarz stanu przestrzegał również Węgry przez ryzykiem prowadzenia interesów z chińskimi firmami oraz mówił, że rozmawiał z węgierskimi przedstawicielami władz o "ryzyku pozwolenia Chinom na zdobycie przyczółka na Węgrzech".

Autor: akw / Źródło: PAP