W środę władze USA postawiły byłemu prezydentowi Kuby Raulowi Castro zarzuty zmowy w celu zabicia obywateli amerykańskich, cztery zarzuty zabójstwa i dwa zarzuty zniszczenia samolotu.
Chodzi o zdarzenie z 1996 roku, w którym kubańskie wojsko zestrzeliło dwie cywilne maszyny należące do organizacji humanitarnej Brothers to the Rescue, założonej przez kubańskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. Zginęły cztery osoby, w tym trzech obywateli USA.
Raul Castro - czy stanie przed sądem w USA?
Raul Castro jest bratem zmarłego w 2016 roku przywódcy rewolucji kubańskiej Fidela Castro. W 1996 roku, gdy doszło do zestrzelania samolotu, był ministrem obrony. W kolejnych latach pełnił urząd prezydenta kraju (2008-2018) oraz I sekretarza Komunistycznej Partii Kuby (2011-2021). Obecnie jest uważany za wpływową postać w polityce kraju, na którego czele stoi prezydent Miguel Díaz-Canel.
Nie jest jasne, czy Raul Castro rzeczywiście stanie przed sądem w USA. Nic nie wskazuje na to, by kubański rząd planował przekazać go organom ścigania w Stanach Zjednoczonych. Według Reutersa 1 maja 94-letni Castro pojawił się publicznie na paradzie z okazji Święta Pracy w Hawanie i nie ma sygnałów, by od tamtej pory opuścił kraj.
Pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA Todd Blanche został zapytany przez dziennikarzy, czy USA planują aresztowanie Castro. - Wydano nakaz jego aresztowania, dlatego oczekujemy, że stawi się tutaj dobrowolnie albo zostanie doprowadzony w inny sposób - powiedział, cytowany przez Reutersa.
Prezydent Kuby odpowiada USA
Prezydent USA Donald Trump określił w środę Kubę jako "zbójecki kraj", będący "siedliskiem wrogiego obcego wojska". Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel w poniedziałek zapewnił, że jego kraj nie stanowi zagrożenia, a w środę potępił oskarżenia USA pod adresem Raula Castro, zarzucając Stanom Zjednoczonym kłamstwo i manipulowanie wydarzeniami sprzed 30 lat. We wpisie na X ocenił, że akt oskarżenia wygląda na próbę uzasadnienia podjęcia działań militarnych przeciwko Kubie, co jego zdaniem byłoby błędem. "To polityczny manewr, pozbawiony jakichkolwiek podstaw prawnych" - napisał.
Reuters zauważa, że USA rzadko stawiają zarzuty przywódcom innych państw. Castro jest jednak kolejnym po Nicolasie Maduro w ostatnim czasie przywódcą, któremu zarzuty postawiono. W styczniu wenezuelski dyktator został pojmany przez wojska USA i doprowadzony przed sąd w Nowym Jorku, gdzie obecnie przebywa w areszcie.
Administracja Trumpa nasiliła w ostatnich miesiącach presję na Kubę, dążąc do obalenia reżimu w Hawanie. Po odsunięciu Maduro od władzy USA praktycznie zablokowały dostawy ropy naftowej na Kubę, co pogłębiło trwający tam kryzys gospodarczy i humanitarny. W ubiegłym tygodniu kubańskie władze ogłosiły, że w kraju skończyły się zapasy ropy.