TVN24 | Świat

Czy Putin jest "zabójcą"? Biden potwierdza i zapowiada, że Rosjanin "zapłaci" za ingerencję w wybory w USA

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
tas\mtom
Źródło:
PAP, RIA Nowosti

Prezydent Rosji zapłaci za ingerencję w zeszłoroczne wybory w Stanach Zjednoczonych - oświadczył Joe Biden. Raport amerykańskiego wywiadu mówi, że Władimir Putin prawdopodobnie kierował próbą manipulowania kampanią prezydencką w USA.

W wywiadzie dla telewizji ABC News Joe Biden podkreślił, że Władimir Putin musi ponieść konsekwencje za ingerencję w zeszłoroczne wybory w Stanach Zjednoczonych i próbę przechylenia ich wyniku na korzyść ubiegającego się wówczas o reelekcję Donalda Trumpa i "zapłaci" za to. Pytany o to, jakie kroki podejmie Waszyngton, Biden odparł: - Wkrótce zobaczycie.

Joe Biden, pytany, czy uważa, że Putin jest "zabójcą", odpowiedział twierdząco. Powiedział również, że nie sądzi, by Putin "miał duszę". Biden powiedział również, że "stosunkowo dobrze" zna Putina. - Najważniejszą rzeczą w kontaktach z zagranicznymi przywódcami jest według mojego doświadczenia, znać ich - oświadczył.

W opublikowanym we wtorek raporcie amerykański wywiad stwierdził, że prezydent Rosji Władimir Putin albo nadzorował, albo przynajmniej zatwierdził próby zmanipulowania kampanii prezydenckiej w USA na korzyść byłego prezydenta Donalda Trumpa, wprowadzając w obieg "mylące lub bezpodstawne zarzuty" przeciwko kandydatowi demokratów Joe Bidenowi.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Oceny dokonano w 15-stronicowym raporcie, wydanym przez Biuro Dyrektora Wywiadu Krajowego. Podkreślono w nim zarzuty, że współpracownicy Trumpa działali wspólnie z Moskwą po to, aby zdyskredytować syna Bidena Huntera poprzez powiązane z Rosją ukraińskie osobistości, takie jak parlamentarzysta Andrij Derkacz, który miał zwerbować kilku polityków USA do kampanii oczerniania Bidenów.

"Putin był odpowiedzialny za działalność Andrija Derkacza" - napisano w raporcie. "Inni wyżsi rangą urzędnicy również uczestniczyli w rosyjskiej ingerencji w wybory - w tym wyżsi urzędnicy ds. bezpieczeństwa narodowego i wywiadu, którzy, jak oceniamy, nie podjęliby działań bez uzyskania przynajmniej milczącej zgody Putina" - podkreślono.

Kluczowa rola wspólnika Manaforta

Według raportu kluczową rolę w działaniach Moskwy odegrał także inny człowiek, związany z rosyjskim wywiadem, Konstantin Kilimnik. Amerykański wywiad uważa, że Kilimnik i Derkacz spotkali się i przekazali ludziom związanym z Trumpem materiały, mające dowodzić, iż Hunter Biden brał udział w procederze korupcyjnym na Ukrainie.

Raport podkreśla, że Kilimnik był współpracownikiem Paula Manaforta, który pełnił funkcję szefa kampanii wyborczej Trumpa w 2016 roku. Manafort był jedną z czołowych postaci śledztwa, prowadzonego przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie tzw. Russiagate, czyli zarzutów o mieszanie się Rosji w kampanię wyborów w 2016 roku.

Manafort został skazany na 7,5 roku więzienia za przestępstwa finansowe, których dopuścił się podczas swojej pracy na Ukrainie. Pod koniec grudnia zeszłego roku został ułaskawiony przez Trumpa.

Według raportu rosyjscy agenci próbowali również włamać się do filii ukraińskiej firmy energetycznej Burisma, "prawdopodobnie w celu zebrania informacji, dotyczących rodziny prezydenta Bidena" - napisano. Agencja Reutera przypomina, że Hunter Biden pracował w zarządzie Burismy.

Chcący zachować anonimowość urzędnik administracji Bidena powiedział, że Biden wyraził się już jasno, że Stany Zjednoczone odpowiednio zareagują na destabilizujące działania Rosji. - Widzieliście już, jak podejmujemy szereg działań w odpowiedzi na użycie przez Rosję broni chemicznej przy próbie zabójstwa Aleksieja Nawalnego - powiedział urzędnik. - Wkrótce zobaczycie więcej - podkreślił.

"Wielotorowa kampania tajnych wpływów"

Raport wywiadu USA ujawnił również inne zagraniczne próby wpłynięcia na amerykańskich wyborców w 2020 roku, w tym "wielotorową kampanię tajnych wpływów", prowadzoną przez Iran i mającą na celu podcięcie pozycji Trumpa, który w 2018 wypowiedział umowę nuklearną z 2015 roku, podpisaną przez Iran z największymi mocarstwami. W związku z tym, jak podaje CNN, Teheran także objęty zostanie kolejnymi sankcjami.

Raport odrzucił z kolei forsowaną przez sojuszników Trumpa narrację, jakoby Chiny ingerowały w wybory na korzyść Bidena. "Pekin nie podejmował takich wysiłków. Chiny szukały stabilności w swoich relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i nie postrzegały żadnego wyniku wyborów jako wystarczająco korzystnego, aby ryzykować odpowiedź w przypadku przyłapania ich na próbie ingerencji" - napisano w raporcie.

Według amerykańskiego wywiadu wysiłki w kierunku ingerencji w wybory podejmowały także Kuba, Wenezuela i Hezbollah. "Ogólnie oceniamy, że miały one mniejszą skalę niż te prowadzone przez Rosję i Iran" - podano w dokumencie.

Kreml reaguje

- Nie zgadzamy się z wnioskami tego raportu dotyczącymi naszego kraju. Rosja nie ingerowała zarówno w poprzednie wybory w USA (w 2016 roku), jak i we wspomniane wybory, które odbyły się w 2020 roku. Rosja nie ma nic wspólnego z kampaniami przeciwko któremukolwiek z kandydatów. W związku z tym uważamy to sprawozdanie za błędne. Jest ono całkowicie bezzasadne i bezpodstawne - oznajmił w czwartek rzecznik prezydenta Putina Dmitrij Pieskow, cytowany przez agencję RIA Nowosti.

Przedstawiciel Kremla oznajmił, że "taka linia szkodzi i bez tego chorym relacjom rosyjsko-amerykańskim". - Oczywiście jesteśmy zmuszeni do podjęcia wszelkich niezbędnych działań, aby zabezpieczyć się przed ryzykiem związanym z ewentualnymi sankcjami i jak najbardziej chronić interesy naszego kraju - dodał Pieskow w odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób Moskwa zareaguje na ewentualne nowe restrykcje Waszyngtonu.

Układ START

Biden przyznał w rozmowie z ABC News, że istnieją obszary, w których współpraca z Rosją "leży w naszym wspólnym interesie", podobnie, jak w przypadku układu rozbrojeniowego START.

Układ Nowy START (o dalszej redukcji i ograniczeniu ofensywnych zbrojeń strategicznych) został podpisany w kwietniu 2010 roku w Pradze przez ówczesnych prezydentów USA i Rosji, Baracka Obamę i Dmitrija Miedwiediewa. Wszedł w życie w lutym 2011 roku. Zakłada znaczną redukcję pocisków i głowic nuklearnych po obu stronach. Pozwala też na 18 inspekcji obiektów wojskowych rocznie. Stany Zjednoczone i Rosja podjęły na początku lutego decyzję o przedłużeniu na pięć lat układu Nowy START.

Autor:tas\mtom

Źródło: PAP, RIA Nowosti