Najgorsze byłoby, gdyby po takim kiepskim PR-ze, jaki mieliśmy na początku, wydarzyła się kompletna klapa i mielibyśmy pustą widownię. Gramy dla pełnej sali - mówiła Helena Englert odnosząc się do spektaklu "Hamlet" w reżyserii jej ojca Jana Englerta. W rozmowie z Moniką Olejnik aktorka odniosła się do oskarżeń o nepotyzm. - Nie chcę tego oceniać. Decydując się na tę współpracę wiedziałam, że tak będzie, ale dostałam też ogromne wsparcie od wielu kolegów i koleżanek po fachu - powiedziała Englert. Przyznała też, że od zawsze wiedziała, że w życiu będzie zajmowała się sztuką. - Jak już spróbowałam grania, to było pozamiatane - dodała Englert. Zaznaczyła jednocześnie, że nie wierzy w misję zawodu aktora. - Gram te role, które do mnie przychodzą. Raz czy dwa zdarzyło mi się odrzucić jakąś propozycję. To nie jest tak, że młodzi aktorzy, niezależnie od tego, jak mają na nazwisko, dostają dziesięć scenariuszy i wybierają sobie jeden. Gram, bo to moja praca. Są rzeczy, które robi się dla portfolio, a są też rzeczy, które się robi dla portfela - wyjaśniła Englert.<br/>W części #MonikaKsiążkiMuzyka Monika Olejnik rekomendowała powieść "Poznać kobietę" Amosa Oza. Helena Englert poleciła zaś książkę "Ćwiczenia z dysonansu" Tomasza Stawiszyńskiego. Bohaterką felietonu #TalentAktywność to #przyszłość była pianistka, piosenkarka i autorka tekstów Kasia Lins.