- Gdyby rząd pod przewodnictwem lidera opozycji zaczął w praktyce realizować to, co obiecuje w kampanii wyborczej, wkroczylibyśmy na cienki lód, jeśli chodzi o dekrety Benesa i inne sprawy, które są dla nas niezwykle ważne - powiedział Fico, odnosząc się do ustaw z 1945 roku podpisanych przez ówczesnego prezydenta Czechosłowacji Edvarda Benesa, w wyniku których pozbawiono majątku i deportowano ponad 100 tysięcy Węgrów.
Pod koniec 2025 roku rząd Roberta Fico przyjął nowelizację Kodeksu karnego, w której uznano, że kwestionowanie legalności dekretów, zwłaszcza dotyczących konfiskat, stało się przestępstwem zagrożonym karą do sześciu miesięcy więzienia.
Peter Magyar napisał wówczas list otwarty do Fico, w którym zażądał wycofania nowelizacji i zawieszenia stosowania dekretów. Groził również, że jeśli TISZA wygra wybory, wyrzuci słowackiego ambasadora z Budapesztu i podejmie "najsilniejsze środki dyplomatyczne".
Premier Słowacji ostrzega przed podważaniem zwycięstwa Orbana
Fico zadeklarował, że rząd Słowacji nie będzie w żaden sposób ingerować w przebieg kampanii wyborczej na Węgrzech. Zdaniem premiera Słowacji, jeśli wybory wygra Orban, na arenie międzynarodowej pojawią się próby podważenia jego zwycięstwa. Podkreślił jednak, że w demokratycznej przestrzeni sfałszowanie wyborów jest niemożliwe.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Orban czuje, że może przegrać"
- Przy takim poziomie kontroli mediów oraz takim poziomie reprezentacji partii politycznych i organizacji pozarządowych nie można sobie wyobrazić, aby ktoś manipulował wyborami - stwierdził.
Zadeklarował, że w takiej sytuacji bardzo zdecydowanie poprze Orbana. - Nie może się zdarzyć, aby z powodu jakichś geopolitycznych celów lub interesów innych krajów dyskredytowano wybory w krajach, które mają bogate doświadczenia demokratyczne - zaznaczył.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA Magyara wyprzedza Fidesz Orbana w większości niezależnych sondaży. W lutowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców.
Źródło: PAP, Standard, Spectator, euronews
Źródło zdjęcia głównego: ROBERT HEGEDUS/MTI/PAP/EPA