- Pierwsza połowa: rewelacja. Futbol na najwyższym poziomie, mieliśmy sytuacje, niewykorzystane - mówił o poranku Lato, komentując grę biało-czerwonych na Stadionie Narodowym.
Błąd Szczęsnego
Jego zdaniem spotkanie mogłoby wyglądać inaczej, ale Polacy popełniali błędy. - Błąd przy pierwszym golu popełnił Szczęsny. Potem trener chciał zrobić zmianę, ale został postawiony przed faktem i musiał w jego miejsce wprowadzić bramkarza - relacjonował Lato.
Wszystko to było wynikiem najwyraźniej zbytniej wiary we własne umiejętności. - Za bardzo uwierzyliśmy w to, że grając 11 na 10 jesteśmy w stanie kontrolować grę i ten rezultat minimalny 1:0 dowieźć do końca - uznał prezes PZPN.
Równocześnie stwierdził, że w pierwszej połowie wszyscy nasi zawodnicy zasługiwali na wyróżnienie, ale w przekroju całego spotkania "zabrakło strzałów z drugiej linii".
"Nie ma dwóch takich samych meczy"
Mimo to, Lato pozostaje optymistą, bo choć "mamy dwa cięzkie mecze przed sobą", to wszystko jest w nich możliwe.
- Nie ma nigdy dwóch takich samych meczy. Wygrali 4:1, następny mogą przegrać - skwitował piątkowe spoktanie Rosja - Czechy we Wrocławiu.
- My na mistrzostwach świata w Hiszpanii pierwszy mecz zremisowaliśmy 0:0, drugi 0:0 i wtedy była pełna krytyka polskiego zespołu, a trzeci wygraliśmy 5:1, weszliśmy do drugiej grupy i później do półfinału - podzielił się wspomnieniami były świetny napastnik polskiej reprezentacji.
Lato powiedział, że po meczu nie widział się z trenerem Franciszkiem Smudą, ale zrobi to "dzisiaj po południu, spokojnie, bez wielkich emocji".
Na zakończenie stwierdził, że nie zwykł komentować pracy sędziów, ale jego zdaniem ten piątkowy "sędziował bardzo dobrze". Odniósł się tym samym do słów greckich piłkarzy i komentatorów, którzy mieli pretensje do arbitra piątkowego spotkania za wiele pokazanych kartek, w tym czerwoną.
Autor: adso\mtom / Źródło: TVN 24