Mourinho stawia na Brazylię. "Mają motywację"

Mourinho stawia na Brazylię
Pasja na ulicach Buenos Aires. "Jesteśmy wspaniałą drużyną i wspaniałym krajem"
Źródło: tvn24

Słynny portugalski trener pracujący obecnie w Chelsea Londyn Jose Mourinho stawia na zwycięstwo Brazylii w piłkarskich mistrzostwach świata. - Gospodarze grają z wielkim zaangażowaniem, walczą "z sercem" i mają ogromną motywację - uzasadnił.

51-letni Mourinho uważa, że Canarinhos to dobrze zmotywowana drużyna, która gra o zwycięstwo nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich mieszkańców Brazylii.

- Siłą Brazylii jest nie tylko gra oparta na umiejętnościach poszczególnych graczy, ale stworzenie zmotywowanego zespołu, który ma przed sobą jeden cel: odniesienie sukcesu jako gospodarz turnieju - dodał Portugalczyk uznany przez FIFA w 2010 roku najlepszym szkoleniowcem świata.

Silva ważniejszy niż Neymar

Jego zdaniem większą stratą dla Brazylijczyków jest nieobecność we wtorkowym półfinale z Niemcami obrońcy i kapitana Thiago Silvy niż napastnika Neymara.

Ten pierwszy będzie pauzował z powodu żółtych kartek; pierwszą został ukarany w meczu z Meksykiem, a drugą w spotkaniu ćwierćfinałowym z Kolumbią. Brazylijska federacja wnioskowała o uchylenie zawieszenia, aby 29-letni obrońca mógł pojawić się na boisku we wtorkowym półfinale z Niemcami. FIFA jednak do prośby się nie przychyliła, argumentując, że nie ma prawnych podstaw. Neymara wykluczyła kontuzja kręgosłupa, której doznał po starciu z Kolumbijczykiem Juanem Camilo Zunigą.

- Thiago Silva jest w tym momencie ważniejszy dla zespołu niż Neymar, więc jego nieobecność to podstawowy problem zespołu, który był do tej pory bardziej zorientowany na grę defensywną niż ofensywną. W obronie to właśnie na Silvie spoczywał największy ciężar, to on miał najwięcej zdań - ocenił Portugalczyk, który jest nie tylko znakomitym fachowcem, ale i jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci sportu. Często krytykuje pracę sędziów, nie waha się także niepochlebnie wypowiadać o piłkarzach i trenerach rywali.

Autor: kris / Źródło: PAP

Czytaj także: