"Za złodziejstwo zwolniłem". Jurgiel o stadninie w Janowie

Polska

"Nasz rząd nie odstąpi od zmian, które mają wprowadzić w Polsce normalność"sejm.gov.pl
wideo 2/35

- Mam trzymać facetów, którzy z działalności na majątku państwowym organizują sobie lekkie życie? - tak tłumaczył w środę powód zwolnienia kierownictwa stadniny koni w Janowie Podlaskim minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. - Za złodziejstwo zwolniłem, nie za niefachowość - oświadczył.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa minister Jurgiel przedstawił informację na temat aktualnej sytuacji w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Obecni na posiedzeniu przedstawiciele branży hodowców koni w Polsce zadawali mu pytania dotyczące stadniny, m.in. powodów odwołania jej kierownictwa.

Jurgiel o nieprawidłowościach

- Moje środowisko polityczne po raz trzeci proponuje wprowadzić w Polsce zmiany, z których mają korzystać Polacy oraz zwykli obywatele, a nie tylko elity, które przyzwyczaiły się do tego, że korzystają z nienależnych im przywilejów - mówił minister. - Nasz rząd, nasz obóz polityczny, nie odstąpi od zmian, które mają wprowadzić w Polsce normalność. Jednym z elementów mojej działalności, kierownictwa i rządu jest dbanie o majątek państwowy - dodał. Jak tłumaczył Jurgiel, odpowiednie organy - NIK, nadzór właścicielski i organy ścigania - stwierdziły szereg nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej stadniny pod kierownictwem byłego prezesa Marka Treli. Minister, powołując się na wyniki kontroli, mówił między innymi, że działalność stadniny w zakresie hodowli koni przynosiła straty, w stadninie nie był zatrudniony na podstawie stałej umowy o pracę weterynarz, część zawieranych przez stadninę umów była niekorzystna, a strona internetowa stadniny znajdowała się na prywatnym serwerze.

Zaznaczył też, że stwierdzono nieprawidłowość w umowie najmu mieszkania miedzy spółką a prezesem, nieterminowe regulowanie zobowiązań stadniny, a także wydzierżawianie innym podmiotom nieruchomości bez umów oraz nieegzekwowanie należność z tego tytułu, nieprawidłowości w stosowaniu stawek i nieegzekwowanie należność za "hotelowanie koni" oraz stosowanie preferencyjnych stawek za usługę. Dodał, że w stadninie bez pisemnych umów udostępniano lokale mieszkalne osobom postronnym.

Jurgiel: za złodziejstwo zwolniłemsejm.gov.pl

- Nie będę się tłumaczył z faktów, które przedstawiły organy kontrolne. Ja nie dokonywałem oceny, tylko przedstawiłem fakty. (...) Mówię o zarządzaniu, o złodziejstwie.(...) Mój obóz polityczny nie będzie tego tolerował. Panowie za 8 zł za rybę szukaliście winnego ministra, bo za 8 zł rybę kupił, a tu miliony wypadają - podkreślił Jurgiel. - Za złodziejstwo zwolniłem, nie za niefachowość - dodał. Jurgiel zaznaczył, że nie kwestionuje wiedzy Marka Treli, ale "skoro organy ścigania i NIK stwierdzają niegospodarność, bez rachunku wynajmowanie lokali, wbrew przepisom, to o czym tu mówić". - To ja mam jako minister (...) trzymać facetów, którzy z działalności na majątku państwowym organizują sobie lekkie życie? - pytał szef resortu rolnictwa.

"Nie płacili po prostu"sejm.gov.pl

Minister odniósł się przy tym do sprawy Jaroslava Laciny (prezesa Europejskiej Organizacji Hodowców Koni Arabskich), którego ogier niedawno opuścił stadninę w Janowie. - Odebrałem go osobiście. Mój koń był tu na tzw. utrzymaniu, umowa kończyła się w maju. Ale nowe władze stadniny chciały, abym już teraz zabrał ogiera. Podpisałem dokumenty i to zrobiłem - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" Lacina.

Minister Jurgiel odczytał treść informacji, jaką otrzymał ze stadniny w tej sprawie.

"Nie wiadomo po co ten ogier tutaj tak naprawdę przyjechał. Pracownicy mówią, że był lub miał być w treningu pokazowym, ale umowa o tym nie stanowi. Nawet jeśli był trenowany, to przez trenerów, którzy odeszli, a pan Lacina rozliczał się jedynie za pensjonat. Poprosiliśmy go o zabranie konia, ponieważ kontrakt nie stanowił, do kiedy miał tutaj zostać. Trening konia kosztuje 1800 zł, a sam pensjonat 900. Jest to działanie na szkodę spółki. Poprosiliśmy go o zabranie, ponieważ jest to ogier i musi stać w osobnym boksie, a stał w stajni nowej, gdzie są trenowane konie do pokazów" - przytoczył treść pisma Jurgiel.

Zaznaczył, iż nie chodzi o to, że ludzie zabierają konie ze stadniny. - Nie płacili po prostu - stwierdził minister.

"Mam uznanie i szacunek u ludzi"

Jurgiel zapowiedział, że w najbliższym czasie zostanie sporządzony program rozwoju stadniny w Janowie Podlaskim. - Powołałem radę ds. hodowli, która dokona oceny, analizy SWOT (analizy mocnych, słabych stron, szans i zagrożeń) hodowli koni - poinformował.

Po skierowaniu do ministra pytań m.in. od hodowców koni, Jurgiel odpowiedział, że nie ma zamiaru odpowiadać na pytania lobbystów. - Nie mam nic do stracenia, atakują mnie od 25 lat, mam uznanie i szacunek u ludzi. Zawsze jestem uczciwy - stwierdził minister.

Konkurs na prezesa stadniny w Janowie

W środę Agencja Nieruchomości Rolnych ogłosiła postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko prezesa Stadniny Koni Arabskich w Janowie Podlaskim. Nabór potrwa do 30 maja. Ogłoszenie konkursu na prezesa janowskiej stadniny Jurgiel zapowiedział na początku kwietnia. Kierujący stadniną Marek Skomorowski oddał się do dyspozycji prezesa ANR w związku - jak tłumaczył minister - z "nagonką medialną". Chodzi o sprawę padnięcia klaczy Prerii i Amry należących do Shirley Watts. Marek Skomorowski został powołany na stanowisko prezesa po zwolnieniu długoletniego szefa tej stadniny Marka Treli. Jako powód jego dymisji wskazano "utratę zaufania" oraz niegospodarność.

Autor: mart//tka / Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24