Cenckiewicz poinformował w czwartek o złożeniu rezygnacji z zajmowanego stanowiska. W długim wpisie argumentował swoją decyzję i przekonywał, że ma związek z brakiem dostępu do informacji niejawnych. Ocenił, że BBN zostało poddane "brutalnej ingerencji i presji ze strony rządu Donalda Tuska". Dodał, że jego zdaniem działania rządu "sparaliżowały normalne funkcjonowanie BBN", a jemu uniemożliwiły pełnienie funkcji. Pełniącym obowiązki szefa BBN został generał Andrzej Kowalski.
Decyzję Cenckiewicza komentowali na gorąco politycy.
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ocenił oświadczenie byłego szefa BBN jako "histeryczne", które "wyraźnie potwierdza, dlaczego ta osoba nie powinna nigdy sprawować tej funkcji ani mieć dostępu do tajemnic państwowych".
"Liczymy na współpracę z gen. Kowalskim jako p.o. szefa BBN, który reprezentując faktycznie BBN w różnych rządowych gremiach pokazał, że nawet przy dużej różnicy zdań można działać z powagą i spokojem w ramach obowiązujących przepisów" - oświadczył Siemoniak w serwisie X.
Szef MON: zaczynamy nowy etap współpracy
"Zaczynamy nowy etap współpracy z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego" - oświadczył wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. "Liczę na mniej emocji i więcej współpracy na rzecz bezpieczeństwa naszego kraju. Jestem otwarty, by ta współpraca była merytoryczna i prowadziła do wzmacniania siły i odporności Polski!" - dodał.
"Widać, że powody tej rezygnacji są poważne"
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) odniósł się do oświadczenia Cenckiewicza. Ocenił, że "to słowotok i mgła polityczna". - Jeżeli to odsuniemy na bok, to okaże się, że jednak Sławomir Cenckiewicz uznał, że nie można wypełniać jednej z ważniejszych ról w państwie, która musi mieć dostęp do informacji [niejawnych - red.], a takich dostępów pan minister Cenckiewicz nie miał - stwierdził w rozmowie z reporterem TVN24 Radomirem Witem.
- Widać, że powody tej rezygnacji są poważne, bo w inny sposób na pewno by tego nie zrobił - oceniła marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, pytana o sprawę przez dziennikarzy w Senacie. Wyraziła nadzieję, że "w najbliższym czasie poznamy przyczyny tak szybkiej rezygnacji".
Gawkowski o konfliktach w otoczeniu prezydenta
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił, że do rezygnacji Cenckiewicza doszło "pewnie ze względu na konflikty w otoczeniu prezydenta Nawrockiego". Jego zdaniem chodzi między innymi o różnicę zdań z szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem.
- Od wielu tygodni słyszeliśmy, że są konflikty pomiędzy panem Cenckiewiczem a panem Przydaczem. Że prezydent w tym wszystkim trochę czuje się zagubiony, bo są różne stanowiska, które wzajemnie się kłócą. Pewnie dzisiejsza rezygnacja z funkcji szefa BBN-u spowodowana jest tym, że pan Przydacz wygrał konflikt, a pan Cenckiewicz wraca do świata nauki - mówił Gawkowski pytany przez dziennikarzy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EKG) w Katowicach.
Również senator KO Grzegorz Schetyna wspomniał w rozmowie z reporterem TVN24, iż "mówiło się od miesięcy, że jest konflikt między Przydaczem a Cenckiewiczem". - Konflikt o wpływy, o dostęp do ucha prezydenta - dodał.
- To świadczy tylko o braku dojrzałości - ocenił. - To była zła decyzja. Od początku mówiliśmy o tym - powiedział.
"Element rozgrywki wewnątrz administracji Pałacu Prezydenckiego"
Również zdaniem członka sejmowej komisji ds. służb specjalnych Dariusza Wieczorka (Lewica), rezygnacja Cenckiewicza może być "elementem rozgrywki wewnątrz administracji Pałacu Prezydenckiego", a jego zarzuty względem działań rządu są "niezgodne ze stanem faktycznym".
- Prawda jest taka, że nie raz pan Sławomir Cenckiewicz wypowiadał się bardzo mocno w różnych kwestiach. Miał swoje zdanie. Był wobec niego szereg różnych zastrzeżeń. Myślę, że w pewnym momencie pan prezydent mógł stwierdzić, że może rzeczywiście, jeżeli tych zastrzeżeń jest tyle, to warto by było, żeby pan Cenckiewicz złożył rezygnację - mówił Wieczorek.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekonywał na konferencji prasowej, że "nigdy nie było i nie ma konfliktu pomiędzy Cenckiewiczem a jakimkolwiek innym przedstawicielem kierownictwa kancelarii prezydenta".
Pełczyńska-Nałęcz: nie powinien zostać szefem BBN
Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050) oceniła, że obecność Cenckiewicza w strukturach doradczych prezydenta była błędem. - Nigdy nie powinien tam był być - mówiła. Ministra wskazała przede wszystkim na brak dostępu do informacji niejawnych, co - w jej opinii - dyskwalifikowało Cenckiewicza jako urzędnika państwowego na tak wysokim szczeblu. - Jeżeli ich nie ma, to nie powinien tym szefem [BBN - red.] zostać - dodała.
Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń ocenił, że jest to "zwycięstwo tych, którzy dobrze życzą Polsce w walce z cynizmem i zdradą". Według posła, jest to decyzja spóźniona. - Szkody, które poczynił Cenckiewicz, zostaną z nami już na zawsze - mówił.
Bochenek: to patriotyczna postawa
Rzecznik PiS Rafał Bochenek, odnosząc się do rezygnacji szefa BBN, przekazał, że "to decyzja profesora Cenckiewicza podjęta w duchu odpowiedzialności za państwo". - To propaństwowa, patriotyczna postawa w obliczu rządu Tuska, który dewastuje państwo w każdym obszarze: bezpieczeństwa, gospodarki, służby zdrowia, rolnictwa i wielu innych - stwierdził.
"Masz nasze pełne wsparcie w swojej walce - wspólnie odsuniemy ten fatalny rząd od władzy" - napisał były premier Mateusz Morawiecki w reakcji na rezygnację Cenckiewicza.
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP